Moc illokucyjna.

Archiwum dla styczeń 2007

Kaczyńscy i skazany na śmierć.

z 8 komentarzami

Sprawa jest bardzo dziwna i niepokojąca. Nie wiem kto od kogo odpisywał, ale myślę, że proces o plagiat już szykują tak prawnicy Jarka jak i producenci Skazanego na śmierć (brawo dla tłumacza za brak wyobraźni) swojsko zwanego Prison Break.

Uprzejmie informuję, że przeczytanie poniższego posta może (troszeczkę)
zepsuć oglądanie pierwszej części serialu.

A oto podobieństwa:

1. Głównymi bohaterami są dwaj bracia.

2. Jeden z nich kombinuje i się poświęca (np. naraża swoje kończyny), a ten drugi tylko siedzi i czeka na gotowe.

3. Intryga dotyczy najwyższych kręgów władzy.

4. Wszędzie są agenci, którzy robią wiele zła i nikt nic o nich nie wie.

5. Całość przeraża swoją i bohaterów głupotą, ale równocześnie trzyma w napięciu.

6. Główny bohater jest samotnikiem i myśli, że może uratować świat.

7. Na początku każdej części, oglądający ma nadzieję, że coś się w końcu wyjaśni, ale pod koniec wiadomo jeszcze mniej niż na początku.

8. Homoseksualiści są źli.

9. Nie wiadomo jak się to wszystko skończy, bo scenariusz ostatniej części zawsze jest pisany na postawie wyników popularności.

10. Główny bohater ma pomocników, których nie lubi i chętnie by się ich pozbył, ale nie może, bo są niezbędni do realizacji całego planu.

Jedyna przewaga Prison Break jest taka, że główny bohater i kobieta, do której startuje posiadają atrakcyjny wygląd fizyczny. Jarek mógłby coś w tej kwestii zrobić.

Spis treści.

Written by dru'

31 styczeń 2007 at 9:20 am

Napisane w kpiny

Ratavi i dobre rady (II).

without comments

Ratavi odpoczywał od południowego słońca ukryty w cieniu przydrożnego drzewa. Gdy tak trwał, ni to śpiąc, ni czuwając, podszedł do niego młodzieniec, który zagadnął go poprzedniego dnia.

- Ratavi mam jeszcze gorszy problem, niż ten z wczorajszego dnia.

- Mów.

- Otóż ja nie tylko udzielam sobie rad, których nie słucham. Ja również częstuję nimi innych.

Ratavi wybuchnął głośnym śmiechem.

- Jeśli tak dalej pójdzie w przyszłości zostaniesz prawdziwym mędrcem.

- Ratavi?! Ja? Mędrcem?

- Mędrzec to człowiek, który chętnie doradza w sprawach, które za niego już dawno rozwiązał czas.

Po tych słowach Ratavi odszedł.

“W nieznane po własnych śladach”
“Zapiski o Ratavim”
Eboniusz Młodszy.

Spis treści.

Written by dru'

29 styczeń 2007 at 10:24 am

Napisane w Ratavi

Homo sapiens quatrus.

z 9 komentarzami

Twórcy i entuzjaści 4.RP, mając na uwadze lepszą Polskę, od czasu do czasu na łamach prasy lub z mównicy sejmowej proponują nam różnorodne usprawnienia wychowawcze zarówno dzieci jak i dorosłych. Mając na uwadze fakt, iż rozproszone propozycje mogą mieć większą trudność w trafieniu do masowej świadomości oświeconych i nieoświeconych Polaków, postanowiłem zebrać te propozycje w jednym miejscu.

0. Na początek proponuję zmianę nazwy z Homo Sapiens na Hetero Sapiens. Homo jak wiadomo źle się kojarzy.

1. Narodziny: Hetero Sapiens zostaje poczęty w niewyjaśnionych bliżej okolicznościach (ale nie in vitro). Wiadomo tylko że Smok Wawelski maczał w tym palce (pazury?). Oczywiście jest mężczyzną.

2. Okres niemowlęcy Hetero Sapiens spędza w tetrowych pieluszkach, karmiony tylko mlekiem matki. Jeśli matka nie ma mleka (bez względu na przyczynę) Hetero Sapiens umiera z głodu za lepszą sprawę. Państwo już w tym okresie otacza go opieką, zapraszając jego matkę do poradni laktacyjnej, gdzie jasno jej doradzą jak mieć dużo mleka: Trzeba przystawiać, przystawiać, ale nie za dużo.

3. Okres niemowlęcy późny: Hetero Sapiens wymawia pierwsze słowo: Jarek. Pierwszy zlepek wyrazów: Układ be! Pierwsze zdanie: III RP musi odejść.

4. Przedszkole. Tutaj Hetero Sapiens spędza pożytecznie czas z innymi Hetero Sapiensami (nie daj Boże na zabawie!). Uczy się dobrych piosenek:
“A ja wolę mego Jarka”,
“Jeszcze Polska nie zginęła”,
“Rota”.

wierszyków:
“Była trzecia, trzy i pół, teraz czwarta walnie w stół.”

oraz legend:
“Jak Smok Wawelski z Krakowa układ wypędził”,
“O Jarusie i Lechusie co Polskę założyli”.

dzieła zakazane:
“Pocałuj żabkę w łapkę” – promocja zoofilii,
“Kaczka dziwaczka” – no comments,
“Mydło lubi zabawę” – promocja hedonizmu,
“Ogórek” – z czym się może kojarzyć ogórek wiadomo,
“Kaczor Donald” (by Hoko) – dopuszczony w połowie. Z Donalda śmiać się można (oczywiście nienawistnie, a nie dla przyjemności), z kaczora nie daj Boże.

5. Szkoła: W szkole Hetero Sapiens jest zawsze obecny w obowiązkowym mundurku. Karnie siedzi w ławce na wartościowych przedmiotach:
“Wychowanie patriotyczne”,
“Historia wielkiej Polski”,
“Walka z układem” – zamiast matematyki,
“Zboczenia” – zamiast biologii,
“Dobra rodzina w IV RP”
“Kurs Samoobrony” – jak cepem powalić człowieka z układu,
“Religia Świata” – Polski Katolicyzm Oświecony.

6. Rozwój seksualności: Hetero Sapiens nie odczuwa popędu seksualnego, aż do nocy poślubnej. Do tego czasu dziewczynek nie spotyka, bo one nie chodzą do szkoły (niby po co?), a na ulicy zawsze są prowadzone przez państwową piastunkę i przykryte prześcieradłem. Żonę wybiera mu moralnie czysta Państwowa Komisja Koligacenia Wszechmałżeństw. Po ślubie popęd seksualny Hetero Sapiens jest pewną niewiadomą. Najprawdopodobniej ujawnia się raz w roku i jest ukierunkowany na żonę, która aktualnie jest w płodnym okresie. Z okresów kopulacji Hetero Sapiens na wszelki wypadek nic nie pamięta.

7. Po szkole Hetero Sapiens rozpoczyna pracę w Polsce. Przez okres aktywności zawodowej dorabia się tuzina lub więcej dzieci (ile żona wytrzyma), którymi głownie opiekuje się państwo hojną ręką rozdając po 50 zł miesięcznie na każde. Na wakacje jeździ nad polskie morze lub w Tatry pocałować krzyż na Giewoncie. Co rocznie odbywa pielgrzymkę do Wadowic, do domu rodzinnego Jarka i Leszka lub do Częstochowy (w ostateczności).

8. Na koniec życia Hetero Sapiens hojnie rozdaje swoją emeryturę na jedyne media: Radio Maryja lub TV Trwam, a następnie (w miarę szybko, aby nie obciążać ZUSu) umiera i trafia do czwartego nieba.

Jeśli czegoś nie zrozumiałem właściwie proszę Ministerstwo Destrukcji Oświaty o sprostowanie.

Spis treści.

Written by dru'

27 styczeń 2007 at 12:32 pm

Napisane w kpiny

Moo Haan Na.

z 2 komentarzami

Inspiracje

Mucha już w Polsce.

* * *

Witam serdecznie wszystkich telewidzów w programie Dzień Dobry Shanghai (oklaski)! Dzisiaj oprócz picia herbaty i oglądania chińskich dostojników podczas robienia śniadania, spotkamy się z niezwykle odważną studentką piątego roku maomarketingu na Uniwersytecie w Pekinie, Moo Haan Na, która wybrała się w samotną podróż po Europie. Europa to kraj na drugim końcu naszego kontynentu o młodej, odmiennej od naszej kulturze. Wielu Europejczyków jest przekonanych, że żyjący 2000 lat temu człowiek, którego zabili wieszając go na krzyżu, zabierze ich, gdy umrą do nieba (szmer zdziwienia na sali). Jeszcze więcej z nich jest przekonanych, iż jednostka może sama zmienić świat (wybuch śmiechu). Tą nieukształtowaną jeszcze do końca filozofię uzupełniają równie dziwaczne zwyczaje żywieniowe, z którymi miała się możliwość zapoznać nasza wyjątkowa studentka Moo Haan Na. Zapraszamy ją do nas!! (na wizję pewnym siebie krokiem wchodzi sympatyczna studentka o radosnej twarzy)

- Haan Na, opowiedz nam coś o sobie.

- Jestem studentką maomarketingu na Uniwersytecie w Pekinie, to już wiecie (śmiech, oklaski). Odbyłam ostatnio podróż po Europie. Jest to region świata pełen interesujących miejsc, zwyczajów i sympatycznych ludzi. Przez cały czas podróży przesyłałam do was krótkie filmy, dzięki którym mogliście podróżować razem ze mną (oklaski). Na dziś przygotowałam krótki film o tamtejszych, szokujących jak dla mnie, zwyczajach żywieniowych, który zaraz razem oglądniemy.

- Uprzedzam, że sceny które obejrzycie i wypowiedzi które usłyszycie, są jedynie dla ludzi o mocnych nerwach…

Rozpoczyna się pierwszy film. Widzimy Haan Na wraz z Panem Mietkiem na tle dziwnej maszyny.

Na: Pan Mee Dek objaśni nam teraz co takiego przygotowuje tutaj.

Mietek: A więc jest to maszyna mieszalnicza. Wrzucamy tutaj różne resztki z produkcji. Skórę zwierząt – Pokazuje oślizły i owłosiony kawałek świńskiej skóry – chrząstki – po kolei wyciąga zza kadru produkty – tłuszcz zwierzęcy, i inne takie, Pani wie – pokazuje kawałek świńskiej głowy oraz jakieś bezkształtną masę chrząstek i mięsa. – Czasami dorzucamy trochę papieru, dobrze utwardza produkt. Potem dodajemy barwnik i zapach. O! Proszę. – między nogami Mietka przebiega szczur, którego Mietek sprawnym kopnięciem umieszcza w mieszalniku. – Nic się nie może zmarnować. – woła radośnie. To wszystko pakujemy we flaki i sprzedajemy pod nazwą Parówki.

- Ktoś to je? Ludzie to jedzą? – pyta Haan Na (w studiu jęki niesmaku i zaskoczenia).

- Ależ oczywiście. Bardzo dobrze się sprzedaje. O proszę. Tutaj jest przygotowane do spróbowania, tak jak Pani prosiła.

W kadrze pojawiają się talerz z ciepłą parówką i odrobiną keczupu.

- To czerwone to co to jest?

- Keczup. Smażone pikantne pomidory. Spoko. – Mówi pan Mietek.

Haan Na ostrożnie podnosi do ust parówkę. Krzywi się i grymasi do kamery. (w studiu kompletna cisza) Haan Na odgryza kawałek i przełyka. (krzyki i odgłosy obrzydzenia, ktoś mdleje)

- Hmm. Dobre – mówi – To naprawdę to robicie w tej maszynie? Jak to możliwe?

- To wszystko kwestia aromatu. Sama chemia. Od czasu gdy tu pracuję to tego nie jem. Ale wcześniej lubiłem.

Film się kończy (sanitariusze cucą omdlałą prowadzącą) i po krótkiej animacji rozpoczyna się następna scena, na której chiński dostojnik zjada węża na śniadanie.

W tle wypowiedź Haan Na:

- Jak nas tak dalej będą wykupywać ludzie z Europy, wkrótce i my zamiast węży, będziemy jeść Pa Roow Kee.

Spis treści.

Written by dru'

24 styczeń 2007 at 11:27 am

Napisane w kpiny

Ratavi i dobre rady.

z 3 komentarzami

Pewnego dnia do Rataviego podszedł młodzieniec i zapytał:

- Powiedz mi Ratavi, czy człowiek może sam sobie udzielać rad?

- Jeśli są mądre, to dlaczego nie?

- Kiedy ja często sobie coś tłumaczę, ale potem zachowuję się jakbym wcale się nie słuchał.

- Najwyraźniej więc twoje rady są po prostu głupie. – odparł Ratavi.

- Albo jesteś strasznym nudziarzem. – dodał po chwili i odszedł.

“W nieznane po własnych śladach”
“Zapiski o Ratavim”
Eboniusz Młodszy.

Spis treści.

Written by dru'

23 styczeń 2007 at 12:55 am

Napisane w Ratavi

Filozofia walki.

z 4 komentarzami


“Ludzie dzielą sie na dwie grupy:
tych, którzy dzielą ludzi na dwie grupy
i tych, którzy tego nie robią.”

* * *

Żołnierz wyruszający na wojnę dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Nie może w to wątpić gdyż jego ręka będzie słaba, siła rozproszona, a umysł zmącony. To taka krótka refleksja w stylu Sun-Tsu. Zdawało by się, że w codziennym życiu taka retoryka powinna nie mieć specjalnego zastosowania, nagminnie jednak znajduję przykłady, że świat można podzielić na NAS i ICH.

MY ateiści i ONI katolicy, którzy nam nie dają spokojnie nie wierzyć.
MY katolicy i ONI ateiści którzy pójdą do piekła.
MY zwykli ludzie i ONI, pisuarowe kaczki, którzy nam utrudniają życie swoimi średniowiecznymi pomysłami.
MY zwolennicy silnej Polski i ONI – przebrzydły i wszechobecny “układ”.
MY humaniści i ONI ograniczeni ścisłowcy co myślą, że wszystko można policzyć.
MY ścisłowcy i ONI humaniści co mają namieszane w głowie.
MY liberałowie i ONI socjaliści-komuniści co im się marzy lenistwo i opieka państwa.

Świat zaangażowanego wojownika jest prosty. Codziennie przygotowuje się do walki i gdy zobaczy na horyzoncie wroga przypuszcza atak lub organizuje obronę. W wolnych chwilach wyciąga wnioski i uzupełnia dane, a gdy ma podstępną naturę, to jeszcze opracowuje zasadzki. Gdy mu się nudzi poszukuje wroga samemu. Ot, taki wojowniczy żywot. Bo tak w zasadzie to dla wojownika świat dzieli się na NAS walczących i ICH pierdoły i mamisynków (mamicóreczki), którzy się walki boją. Wojownik nie dostrzega trzeciej (czwartej, dziesiątej) drogi, bo każda droga która nie jest jego – jest zła lub niebezpieczna. Taką drogę należy wykorzystać więc do własnych celów, albo gdy się nie uda – zniszczyć.

“Po której jesteś stronie?” to pytanie którę słyszę częściej niż często. Jeśli pochwalę rozmówcę uzna że po jego, jeśli postawię kontrargumenty – jestem przeciwnikiem. Stwierdzenie “Po żadnej”, wydaje mi się rzadko kto rozumie.

Żeby nie było, że jestem bez grzechu, sam pukam się w głowę, z myślą o poprawie. Z racji młodego wieku często chętnie bym jakiś łeb uciął przy samej ziemi. Zwykle jednak zamiast walczyć chcę się uczyć od innych i rzeczowo rozmawiać.

Świat wojownika to świat czarno-biały. Jeśli ktoś w jego obecności mówi że nie chce być zaliczony do czarnych, ani tym bardziej do białych to wojownik w swej łaskawości sytuuje go gdzieś na skali szarości – nijakości. Wojownicy! Niech świat stanie się dla was różnokolorowy. Wyrzućcie swoje monochromatyczne okulary i zobaczcie, że to co wydawało się jednolitą czernią lub szarością jest żółtym, zielonym, czerwonym, etc.

Jeśli jednak ONI wojownicy nie zechcą tego zrozumieć to apeluję do was ludzie miłujący pokój, naukę i naukowy dyskurs. Nie stójMY biernie tylko spierzmy im gęby! Niech wiedzą co to miłość! :D

Spis treści.

Written by dru'

21 styczeń 2007 at 12:38 pm

Napisane w refleksje

Romek gwałci szkołę.

z 7 komentarzami

Romek i kobiety w ciąży.

Powyższy przykład jest jednym z wielu, w ostatnim czasie, błyskotliwych pomysłów Romana Giertycha zwanego, w pewnych kręgach, Ministrem Destrukcji Oświaty. Słuchając bzdurnych pomysłów człowieka, który będąc ministrem edukacji zupełnie nie wierzy w skuteczność szkoły, natomiast posiada bezgraniczne zaufanie do instytucji quasi-militarnych (policja) i militarnych (wojsko), zastanawiam się po co Romkowi, potomkowi Smoka Wawelskiego i Syrenki, potrzebna jest szkoła?

Szkoła jest organizacją szczególną. Organizacją, której najważniejszym zadaniem jest wychowywanie i kształcenie młodego pokolenia. Nie ma drugiej takiej organizacji powołanej przez nasze państwo, która stawiałaby sobie taki cel i którą gotowi jesteśmy obarczać odpowiedzialnością za wychowanie młodzieży.

W nieskończoność można spierać się jak powinni być wychowywani uczniowie oraz co to znaczy dobrze wychowany człowiek. Nie ma jednak wątpliwości, iż wychowywanie ma na celu sprawienie, aby wychowanek rozwijał się, stawał się lepszym człowiekiem.

Po to, aby realizować swoje cele szkoła zatrudnia specjalistów z zakresu wychowywania i kształcenia: nauczycieli. Cóż znaczy, że ktoś jest specjalistą w danej dziedzinie? Posiada odpowiednią wiedzę oraz kompetencje, aby w obszarze swojej specjalizacji podejmować decyzje oraz prowadzić skuteczną działalność w zależności od celu. Nauczyciel – specjalista od wychowania i kształcenia podejmuje (powinien podejmować) więc działania mające zmienić uczniów w lepszych (lepiej wychowanych i wykształconych) ludzi.

Ile razy więc nauczyciele uważają, że muszą lub są zmuszani by zwracać się z prośbą do innych instytucji o zrobienie w obszarze wychowania porządku (niewychowawczego!), tyle razy jest to dla szkoły porażka. Szkoła pokazuje, iż nie radzi sobie z wypełnianiem celów, do których została powołana. Zadaniem policjantów (wzywanych chyba najczęściej) nie jest wychowywać ludzi, a utrzymywać porządek.

Wszystkie zdarzenia występujące się w szkole, mają jakieś wychowawcze znaczenie. Jeśli szkoła chce być szkołą dobrą, powinna wychowawczo obejmować całe ludzkie życie. Jeśli tak nie jest, nie oznacza to, że problemów wychowawczych nie ma, a jedynie, że szkoła nie ma (nie chce mieć) o nich pojęcia. Przez to przestaje być skuteczna. Branie narkotyków, nastoletnie ciąże, wychowanie seksualne, agresja to są rzeczy od których Romek “Potomek Smoka” Giertych (i nie tylko on) próbuje szkołę odciąć (przedostatni akapit artykułu!). Mówi on, że są rzeczy w życiu młodzieży, które szkoły nie dotyczą. Widzisz agresję – wołaj policję. Widzisz ciążę – wołaj policję. Widzisz narkotyki – wołaj policję. Nauczycieli coraz bardziej pozbawia się możliwości podejmowania decyzji wychowawczych, a przez to nie mają oni możliwości mierzenia się z rzeczywistością taką, jaka ona jest. W wyniku tego, zamiast się uczyć, radzą sobie coraz gorzej i w pewnym momencie dochodzą do przekonania, iż tylko policja może ich wybawić od kłopotu agresji, ciąż i narkotyków. Uczniowie ze statusu osób, które się wychowuje, stają się natomiast kłopotami których trzeba się pozbyć.

Zamiast dobrej szkoły serwuje się nam organizację nie mającą szacunku do samej siebie, samotną mimo deklarowanej pomocy (niewątpliwie szkodliwiej) i stanowiącą obiekt żartów i narzekania. Romek “stworzony z prochu” Giertych nie zastał oświaty w stanie idealnym, zamiast ją jednak wzmacniać, dokłada starań, aby doprowadzić ją na skraj przepaści. A wtedy zapewne zachęci ją do wykonania wielkiego kroku naprzód…

Spis treści.

Written by dru'

17 styczeń 2007 at 3:31 pm

Napisane w edukacja, refleksje

Hipermatematyka.

without comments

Dżem truskawkowy.Cena za dżem truskawkowy.
 
Dżem wiśniowy.Cena za dżem wiśniowy.
 
Zestaw dżemów.Cena za zestaw.

W końcu mamy odważny krok w kierunku nowoczesnej matematyki, zrywający z dotychczasowymi starymi zasadami wymyślonymi przez jakichś niedouczonych łżefilozofów lat temu kilka tysięcy. Jaka jest korzyść z tego, że 2+2 jest 4, kiedy już dawno guru od marketingu pokazali, iż znacznie fajniej jest gdy 2+2 daje 5, 8 lub nawet 22. Prawda jest jednak taka, że nowa matematyka nie może stać w miejscu. Po wprowadzeniu nowych zasad dodawania wzięła się za nierówności. Od dziś

2,68 + 2,68 > 5,99

Potem się ludzie dziwią, że dzieci nie chcą się uczyć w szkole. Po co skoro wiedza ta jest nie tylko bezużyteczna, ale jeszcze fałszywa. Lepiej podszkolić matmę w Oszą.

Spis treści.

Written by dru'

10 styczeń 2007 at 5:55 pm

Napisane w kpiny

Jak zarobić 10.000 zł w godzinę.

z 16 komentarzami

Siedząc w niewygodnym autobusie relacji Bielsko-Biała – Kraków, zupełnie nieświadomy szoku psychicznego, który miałem przeżyć za krótką chwilę, przeglądałem sobie mój ulubiony „Przekrój”. Przeglądałem jak zwykle od końca, bo to miejsce najdalsze od polityki. Przeciętny (tym razem) Wojewódzki, genialny (jak zwykle) Raczkowski, recenzja Medievala II (zdaje się, że bardzo trafna), interesująco o sztuce, kinie i literaturze. Wszystko to z odrobiną humoru i dużą dozą profesjonalizmu. Nagle – jest perełka – w lutym wychodzi Windows Vista PL. No, myślę sobie, w końcu ktoś obrobi Bilowi cybernetyczny tyłek. Czytam, czytam, skończyłem i oczom nie wierzę. Przeglądam stronę w poszukiwaniu słów „Artykuł sponsorowany”. Nie ma. Pewnie zapomnieli wydrukować.

Microsoft może nie ma specjalistów od informatyki, ale zdecydowanie ma najlepszych na świecie specjalistów od robienia ludziom wody z mózgu. Nie słyszałem jeszcze ani jednego krytycznego słowa na temat Visty, a dodatkowo Bilowi udało się, na co najmniej pół Polski, rozpowszechnić genialną „urban legend”, jakoby po mieszkaniach Polaków chodzili ich pobratymcy w mundurach i sprawdzali, czy wszyscy posiadają legalnego Windowsa. Ponieważ jestem kolekcjonerem takich ciekawostek przeprowadziłem rozpoznanie na 200 osobowej grupie, aby zebrać możliwie dużo różnych wersji tego zjawiska.

A więc chodzą:
2 policjantów i 1 informatyk
2 policjantów i 2 informatyków
2 policjantów, 1 informatyk i 1 prokurator
4 policjantów

Nakazy rewizji:
Wypisują pod drzwiami.
Sprawdzają w tym celu sklepy, które sprzedają komputery bez oprogramowania.
Zbierają adresy od lokalnych dostawców Internetu.
Dostają adresy od TP SA
(fascynuje mnie, jak ktoś może uwierzyć, że od TP SA ktokolwiek może dostać jakąkolwiek informacje, nie mówiąc o tym, żeby była prawdziwa)

Sprawdzają:
Tylko Windowsa.
Nic jak się da łapówkę.
Cały dysk twardy.
Dysk twardy łącznie z opcją unformat.
(Rada: trzeba sformatować 10 razy, aby mieć pewność, że nic się już nie uda odtworzyć)
Dysk twardy i wszystkie płytki.

Kasują:
300 zł za Windowsa.
500 zł za Windowsa.
5000 zł za Windowsa i Ofisa.
2 zł za każde MP3 i 15 zł za film (oczywiście nielegalne).
3 zł za każde MP3.
200 zł nawet jak się ma wszystko w porządku, tak żeby się odczepili.

Konfiskują:
Dysk twardy.
Komputer i oddają po roku.
Komputer i nie oddają wcale.
Wszystkie płytki.
Generalnie wszystko zabierają co im w ręce wpadnie.
(Gdzie oni to wszystko mieli by trzymać? Komisariaty są w prawdzie puste, ale i małe).

Dodatkowo każdy pytany informuje, iż:
1.Byli już w pobliskim mieście, a za niedługo (od dziś) zaczną chodzić po naszym.
2. U mojego kolegi już byli. (dziwne, że zawsze u kolegi)
3. Pomimo tego wszystkiego, nie byli jeszcze u nikogo z moich rozmówców.

No cóż, ta zabawna legenda potrwa jeszcze do czasu aż:
a) wysprzedają się wszystkie Windowsy z magazynów,
b) nadejdzie Polska premiera Windowsa Visty.
Biorąc pod uwagę podatność Polaków na plotki – stawiam na to pierwsze.

I jeszcze obiecana okazja do zarobku.
Konieczne są:
Bazar na którym można kupić różne nietypowe rzeczy.
3 lub 4 osobowa grupa.
Wielopiętrowy blok w dowolnym większym mieście.
Godzina czasu.

Żal mi tylko Policji, a wstyd mi za Gazetę (Wy)Sprzedajną, która rozpowszechnia takie bzdury. I za kompromitujący się „Przekrój”.

Spis treści.

Written by dru'

8 styczeń 2007 at 11:49 pm

Napisane w kpiny