Moc illokucyjna.

Romek gwałci szkołę.

z 7 komentarzami

Romek i kobiety w ciąży.

Powyższy przykład jest jednym z wielu, w ostatnim czasie, błyskotliwych pomysłów Romana Giertycha zwanego, w pewnych kręgach, Ministrem Destrukcji Oświaty. Słuchając bzdurnych pomysłów człowieka, który będąc ministrem edukacji zupełnie nie wierzy w skuteczność szkoły, natomiast posiada bezgraniczne zaufanie do instytucji quasi-militarnych (policja) i militarnych (wojsko), zastanawiam się po co Romkowi, potomkowi Smoka Wawelskiego i Syrenki, potrzebna jest szkoła?

Szkoła jest organizacją szczególną. Organizacją, której najważniejszym zadaniem jest wychowywanie i kształcenie młodego pokolenia. Nie ma drugiej takiej organizacji powołanej przez nasze państwo, która stawiałaby sobie taki cel i którą gotowi jesteśmy obarczać odpowiedzialnością za wychowanie młodzieży.

W nieskończoność można spierać się jak powinni być wychowywani uczniowie oraz co to znaczy dobrze wychowany człowiek. Nie ma jednak wątpliwości, iż wychowywanie ma na celu sprawienie, aby wychowanek rozwijał się, stawał się lepszym człowiekiem.

Po to, aby realizować swoje cele szkoła zatrudnia specjalistów z zakresu wychowywania i kształcenia: nauczycieli. Cóż znaczy, że ktoś jest specjalistą w danej dziedzinie? Posiada odpowiednią wiedzę oraz kompetencje, aby w obszarze swojej specjalizacji podejmować decyzje oraz prowadzić skuteczną działalność w zależności od celu. Nauczyciel – specjalista od wychowania i kształcenia podejmuje (powinien podejmować) więc działania mające zmienić uczniów w lepszych (lepiej wychowanych i wykształconych) ludzi.

Ile razy więc nauczyciele uważają, że muszą lub są zmuszani by zwracać się z prośbą do innych instytucji o zrobienie w obszarze wychowania porządku (niewychowawczego!), tyle razy jest to dla szkoły porażka. Szkoła pokazuje, iż nie radzi sobie z wypełnianiem celów, do których została powołana. Zadaniem policjantów (wzywanych chyba najczęściej) nie jest wychowywać ludzi, a utrzymywać porządek.

Wszystkie zdarzenia występujące się w szkole, mają jakieś wychowawcze znaczenie. Jeśli szkoła chce być szkołą dobrą, powinna wychowawczo obejmować całe ludzkie życie. Jeśli tak nie jest, nie oznacza to, że problemów wychowawczych nie ma, a jedynie, że szkoła nie ma (nie chce mieć) o nich pojęcia. Przez to przestaje być skuteczna. Branie narkotyków, nastoletnie ciąże, wychowanie seksualne, agresja to są rzeczy od których Romek “Potomek Smoka” Giertych (i nie tylko on) próbuje szkołę odciąć (przedostatni akapit artykułu!). Mówi on, że są rzeczy w życiu młodzieży, które szkoły nie dotyczą. Widzisz agresję – wołaj policję. Widzisz ciążę – wołaj policję. Widzisz narkotyki – wołaj policję. Nauczycieli coraz bardziej pozbawia się możliwości podejmowania decyzji wychowawczych, a przez to nie mają oni możliwości mierzenia się z rzeczywistością taką, jaka ona jest. W wyniku tego, zamiast się uczyć, radzą sobie coraz gorzej i w pewnym momencie dochodzą do przekonania, iż tylko policja może ich wybawić od kłopotu agresji, ciąż i narkotyków. Uczniowie ze statusu osób, które się wychowuje, stają się natomiast kłopotami których trzeba się pozbyć.

Zamiast dobrej szkoły serwuje się nam organizację nie mającą szacunku do samej siebie, samotną mimo deklarowanej pomocy (niewątpliwie szkodliwiej) i stanowiącą obiekt żartów i narzekania. Romek “stworzony z prochu” Giertych nie zastał oświaty w stanie idealnym, zamiast ją jednak wzmacniać, dokłada starań, aby doprowadzić ją na skraj przepaści. A wtedy zapewne zachęci ją do wykonania wielkiego kroku naprzód…

Spis treści.

Written by dru'

17 styczeń 2007 @ 3:31 pm

Napisane w edukacja, refleksje

Odpowiedzi: 7

Subscribe to comments with RSS.

  1. No cóż… Nic dodać nic ując. Giertych sieje spustoszenie w polskim szkolnictwie. Afery z maturami i autentycznie chore pomysły. Najpierw tą tykę powinno się wysłać na edukację do jednego z polskich gimnzajów czy liceów, może wtedy by zrozumiał na czym rzecz “opieki” nad systemem edukacji polega. Zgadzam się z tymi poglądami aczkolwiek miałam problem z odczytaniem:) Zjadanie lierek:P A smaczne chociaż były?:)

    stella

    17 styczeń 2007 at 9:39 pm

  2. Przepraszam za swoją literkową żarłoczność. Na swoje usprawiedliwienie mogę napisać jedynie iż całość stworzyłem w afekcie. W każdym razie już poprawione. :)

    druidh

    17 styczeń 2007 at 10:33 pm

  3. uprę się wokół tego mojego teoretyzowania. Jak dla mnie sporym problemem szkół nie jest duży R, lecz bierność nauczycieli. NAUCZYCIEL, taki prawdziwy, jako gatunek już jakiś czas temu wymarł. II wojna światowa – naziści pierwsze co robią, to wybicie całej inteligencji. Koniec wojny, 50 lat komunizmu. Niepokorni nauczyciele pozbawiani pracy, szykanowani. Zostają tylko Ci co zgodzą się na wszystko co Centrala karze, na przekłamywanie historii.
    Nie dziwię się ich zgodzie na to. Sam pewnie bym uległ w takiej sytuacji.
    Niestety w ten sposób, gatunek ‘nauczyciel’ został konsekwentnie zepsuty.
    Kompletna bierność, Program Nauczania jak biblia. W tej sytuacji Giertychowi uchodzi na sucho to co wyrabia. Bo nauczyciele nauczeni są bierności, wsłuchiwania się w każdy rozkaz z góry i przyjmowania go bez szemrania.
    Nie mają ani czasu, ani odpowiednich kwalifikacji żeby zająć się problemami uczniów i wsłuchać się w nie. Giertych umie tylko likwidować skutki i jak każdy polityk, zapomina o przyczynach. W dodatku robi to metodami, za które gdybym mógł to dałbym mu kopa na przywrócenie rozumu.
    Zawsze lepiej dzieciaka walnąć kijem przez łeb, niż spytać nauczyciela dlaczego nie zauważył, że coś złego się dzieje w jego klasie.

    [K]

    20 styczeń 2007 at 11:10 am

  4. … przynajmniej zdaniem szanownego Ministra Edukacji Romana.

    [K]

    20 styczeń 2007 at 11:12 am

  5. Wydaje się więc, że zgadzamy się nie tylko w sprawie problemów z pisaniem bloga. :) Bierność nauczycieli wydaje mi się zmorą edukacji. Ten post ma za zadanie wskazać jedną z przyczyn. Ty pokazałeś inne (wcześniejsze) i wydają mi się one jak najbardziej trafne. Mierzi mnie, że aby zauważyć bierność szkoły (nauczycieli) nie trzeba geniusza, ale żadnemu ministrowi oświaty nie zależało aby ten fakt zmienić. Kuratorium woli miernych, biernych i nijakich. :(

    druidh

    21 styczeń 2007 at 12:47 am

  6. Myślę, że dodatkowym aspektem przyczyniajacym się do katastrofy szkolnictwa jest rozkład rodziny jako podstawowej komórki społecznej, oraz powszechne przekonanie, że od wychowywania jest włąśnie szkoła. Tymczasem szkoła ma tylko pomagać w wychowaniu rodzinie. Dziś coraz częściej jest tak, że rodzice wychować nie chcą, zwalając “problem” na szkołę i jednoczesnie nie widząc, bądź nie chcąc widzieć, ze szkoła z wychowaniem sobie nie radzi. Błędne koło.

    Marcin

    24 styczeń 2007 at 11:27 pm

  7. Rozpad rodzinnej komórki społecznej :) to fakt, ale myślę, że szkoła (dobra) do wychowania jest koniecznie potrzebna. Np. do usamodzielnienia się, nauki współżycia z innymi. Wychowanie jawi mi się jako ten śmierdzący trup, który leży między ogrodem szkoły i rodziny. Kto akurat sprząta u siebie w ogródku to przewala go przez płot i mówi: Patrzcie to od niego śmierdzi!

    druidh

    25 styczeń 2007 at 7:54 am


Dodaj komentarz