Drążenie libertarianizmu.
Próbując (sam sobie) udowodnić konieczność istnienia państwa, w ramach dyskusji o wojsku najemnym i państwowym, zapędziłem się w końcu w przysłowiowy kozi róg. Uświadomiłem sobie wtedy, iż sam z własnej woli, zaangażowałem się w obronę państwa jako instytucji. Ta mentalna pułapka była moim ograniczeniem i w obecnym teksie postanowiłem się jej pozbyć. Nie zamierzam bronić zasadności istnienia państwa, bo nie to jest moim celem. Chcę pokazać, że libertarianizm jako taki opiera się na paradoksalnym życzeniu twórców. Gdy to zrobię, spróbuję w kontekście tego wywodu napisać coś o problemie wojska.
Założenia.
Założeniem libertarianizmu jest przekonanie, iż człowiek powinien mieć możliwość działania ograniczonego jedynie wolnością innych osób. Mieć możliwość samostanowienia o sobie i swoich wytworach.
Takie postawienie sprawy rodzi wiele różnych problemów, które muszą zostać rozwiązane, zanim uda się powołać libertariańską społeczność do życia np. problem wychowywania dzieci, ich przynależności i wolności osobistej, czy też problem utrzymania ekosystemu Ziemi. Problemów tych nie da się rozwiązać jedynie w oparciu o tą zasadę i konieczne jest dołożenie nowych zasad, na które nie wszyscy będą chcieli się zgodzić (bardzo ciekawa dyskusja: czyją własnością jest dziecko).
Nie jest to jednak jedyne założenie, które przyjmują libertarianie. Kolejnym (wygląda to trochę jak transakcja wiązana) jest pewna wizja człowieka. Człowieka, który ma potencjał, aby sobie w takiej nowej rzeczywistości poradzić. Libertarianie zakładają, że człowiek pozostawiony sam sobie, zatroszczy się o siebie (czyż nie on sam jest dla siebie największym dobrem?) i zorganizuje sobie rzeczywistość zgodnie z własnym życzeniem. Innymi słowy, libertarianie zakładają, że człowiek jako istota będzie w stanie spełnić postawione mu na początku akapitu wymaganie.
Szanse na przeżycie.
Świat libertarian nie jest więc światem błogiego lenistwa, ale światem ludzi prężnie działających we własnym interesie. Jak więc człowiek ma przeżyć w takim świecie? Rozwiązania są dwa. Albo zorganizuje się tak, że będzie sam w stanie zaspokajać swoje potrzeby, albo będzie dążył do wymiany z innymi libertariańskimi ludźmi. Pierwsze z tych rozwiązań jest charakterystyczne dla ludzi pierwotnych i raczej nie wchodzi w rachubę we współczesnym świecie. Człowiek, który zdecyduje się na to rozwiązanie, znajdzie się najprawdopodobniej na marginesie społeczności, a już na pewno nie będzie swoją pracą napędzał rozwoju całej społeczności. Pozostaje więc rozwiązanie drugie. Człowiek będzie dążył do specjalizacji, aby będąc profesjonalistą w jakieś dziedzinie móc zaoferować innym swoje usługi i w zamian za to otrzymać możliwość zaspokojenia własnych potrzeb.
I tutaj pojawia się pewien problem. Nie istnieje nierynkowa sfera publiczna. Cała więc publiczna działalność ludzka będzie uregulowana przez prawa rynkowe. Przedsiębiorstwa, szkoły, szpitale, muzea, parki krajobrazowe o tyle będą miały rację swojego istnienia, o ile będą przynosić zyski. Problem w tym, że celem działalności takich organizacji jak szkoły, szpitale czy ośrodki kultury, nie jest zysk, ale dostarczanie innym pewnych dóbr, które są niezbędne lub wskazane do tego, by być lepszym człowiekiem. Działalność edukacyjna, czy troska o zdrowie innych, to działalności innego rodzaju, niż działalność zorientowana na osiąganie zysku i nie dają się one do niej sprowadzić. Przekonanie, że na pytania: Co jest celem? i Co jest najbardziej zyskowne? uzyskamy tą samą odpowiedź za każdym razem, jest mieszaniem pojęć. Przykłady można mnożyć, albo szukać na co dzień w gazetach. Ja podam tylko trzy: Gdy bezcenny fragment przyrody, z wieloma unikalnymi gatunkami roślin i zwierząt nie przynosi mi zysku, bo rzadko kto docenia jego piękno, mogę spokojnie go zlikwidować i puścić środkiem autostradę, z której zysk będę miał z pewnością większy. Gdy produkuję leki i mam do wyboru prowadzić badania nad lekiem jednorazowym lub lekiem, który trzeba będzie przyjmować przez całe życie, to oczywiście z punktu widzenia ekonomii wybiorę ten drugi. Jeśli taniej mi wyjdzie, zamiast prowadzić dobrą szkołę, tylko wypromować ją na taką, zatrudniając przy tym partaczy, to powinienem tak zrobić.
Świat libertariański będzie światem rządzonym przez ekonomistów (mamy więc nową władzę), którzy w każdej sprawie będą mieli ostatnie zdanie, są przecież profesjonalistami w działaniu na rynku. Wszyscy inni będą o tyle nadawać się do systemu, o ile ekonomiści uznają to za konieczne.
Paradoks libertariański.
Wydaje mi się, że u podstaw libertarianizmu tkwi pewien paradoks. Z jednej strony jego twórcy zakładają wizję człowieka ograniczoną do aspektu ekonomicznego (mówią, że uregulowanie jedynie problemu własności, wystarczy do tego by zorganizować świat), z drugiej wierzą, iż na bazie tego elementu, uda się zbudować świat ludzi troszczących się o siebie wzajemnie. Wierzą oni, iż człowiek, którego motywacją jest osiąganie zysku (którego przeżycie, poprawne funkcjonowanie zależy od osiągania zysku) w sytuacji zysk czy dobre wykonanie pracy wybierze właśnie to drugie. Wierzą w altruizm stwarzając świat dla egoistów.
Zastanawia mnie jeszcze jeden paradoks (na marginesie). A może libertarianie już go rozwiązali? Dlaczego człowiek motywowany zyskiem, miałby szanować wolność innych? Dlaczego w sytuacji wyboru: zysk czy wolność innych, miałby wybrać to drugie?
Gdy nie ma polityków to nie ma złej władzy? (refleksja na marginesie)
Ciekawym obszarem do rozważań jest również pytanie: Jak się to wszystko skończy? Jak uporządkuje się świat libertariański. Osobiście w świat wolnej konkurencji nie wierzę. Uważam, iż życie dostarcza wielu przykładów, że przy odpowiednich finansowych barierach wejścia na rynek, powstanie na nim oligopol. Ten zaś raczej nie będzie się kierował zasadami wolnej konkurencji, ale zasadą wspólnego łupienia konsumentów (bo z ekonomicznego punktu widzenia, jest to bardziej korzystne).
Świat libertariański jawi mi się jako rządzony autorytarnie przez wielkie korporacje, które kontrolując każdy aspekt naszego życia, mogą go dowolnie modelować poprzez media i podział zasobów. No, ale to moja wizja.
O wojsku raz jeszcze.
Kilka słów o wojsku, na zakończenie. Wojsko nie jest organizacją nastawioną na zysk. Jest organizacją, której celem jest sprawne fizyczne likwidowanie przeciwnika, sprowadzające się najczęściej do zabijania innych. Wojsko może być oczywiście wykorzystywane również w innych celach (np. ochrony, czy kontroli terytorium), ale jego jakość określa sprawność w likwidacji wroga. W związku z tym, bazuje ono w zarządzaniu ludźmi nie tyle na relacjach funkcjonujących w handlu (Co z tego będę miał, że dla Ciebie pracuję?), ale na relacjach związanych z autorytetem (Bądź posłuszny, bo kulka w głowę! lub Mówię Ci, jak zabijemy tych po drugiej stronie to Nasz Świat będzie lepszy i bezpieczniejszy). Organizacje wojskowe nie wspierają zachowań racjonalnych (chyba, że w sztabie), ale bazują na odwoływaniu się do wspólnych wizji, nadziei na lepszy świat, a w ostateczności do zastraszania. Wojsko nie jest więc organizacją dla człowieka libertariańskiego. Kto rozsądnie myślący zaatakuje gniazdo karabinu maszynowego, jeśli szansa na przeżycie wynosi 1%? W imię czego ma to zrobić? Jeśli jego majątek właśnie został zrównany z ziemią, to nawet nie ma dokąd wracać.
Relacja pomiędzy społeczeństwem, a wojskiem państwowym nie ogranicza się tylko do utrzymywania tych drugich przez tych pierwszych. W każdym z państw wojsko otoczone jest wyjątkowym szacunkiem. Status społeczny żołnierzy jest wysoki (nawet bardzo wysoki), cieszą się zaufaniem (porównajmy ilość nagłaśnianych afer w polityce, policji i wojsku), bohaterowie wojenni dostają najwyższe odznaczenia państwowe, a wszyscy wojskowi mają zapewnioną opiekę państwa, o której inne grupy społeczne mogą co najwyżej pomarzyć. Bycie żołnierzem to misja, służba narodowi. Naród zaś, to dobro najwyższe, cenniejsze niż własne życie.
Różnica między wojskiem państwowym, a najemnym jest taka, iż żołnierze wojska państwowego słuchają generała, ale służą państwu (narodowi, społeczności). Wojsko najemne natomiast słucha generała i jemu też służy.
A co zamiast libertarianizmu? O tym za kilka postów.



1. Libertarianie zakładają, że człowiek pozostawiony sam sobie, zatroszczy się o siebie
Niekoniecznie, o człowieka może zatroszczyć się rodzina, organizacja charytatywna, inni ludzie – przecież liberatarianizm tego nie zabrania.
2. Świat libertarian nie jest więc światem błogiego lenistwa, ale światem ludzi prężnie działających we własnym interesie.
Niekoniecznie, libertarianizm nie zabrania działania w interesie innych – wydaje mi się, że nikt np. Matki Teresy nie goniłby do pracy zarobkowej.
3. Człowiek będzie dążył do specjalizacji, aby będąc profesjonalistą w jakieś dziedzinie móc zaoferować innym swoje usługi i w zamian za to otrzymać możliwość zaspokojenia własnych potrzeb.
Hmm, zupełnie jak dzisiaj (zwykle)?
4. Przedsiębiorstwa, szkoły, szpitale, muzea, parki krajobrazowe o tyle będą miały rację swojego istnienia, o ile będą przynosić zyski.
).
Niekoniecznie, patrz punkt 2. Środki na finansowanie można uzyskać nie tylko z zyskownej działalności ale np. z dobrowolnych składek (vide Michalkiewicz
5. Problem w tym, że celem działalności takich organizacji jak szkoły, szpitale czy ośrodki kultury, nie jest zysk, ale dostarczanie innym pewnych dóbr, które są niezbędne lub wskazane do tego, by być lepszym człowiekiem.
Czytaj: ktoś inny zadecydował co dla mnie jest najlepsze, bo ja jestem małym dzieckiem i nie wiem po co żyję. A jak na to nie zapłacę to do pudła:)
6. Działalność edukacyjna, czy troska o zdrowie innych, to działalności innego rodzaju, niż działalność zorientowana na osiąganie zysku i nie dają się one do niej sprowadzić.
Świetnym przykładem gdzie wzięto sobie Twoje postulaty do serca są nasza służba zdrowia i szkolnictwo.
7. Gdy bezcenny fragment przyrody, z wieloma unikalnymi gatunkami roślin i zwierząt nie przynosi mi zysku, bo rzadko kto docenia jego piękno, mogę spokojnie go zlikwidować i puścić środkiem autostradę, z której zysk będę miał z pewnością większy.
Miejmy nadzieję, że ten zysk sfinansuje późniejsze pozwy o zwrot kosztów leczenia chorób spowodowanych zanieczyszczeniem środowiska:)
8. Gdy produkuję leki i mam do wyboru prowadzić badania nad lekiem jednorazowym lub lekiem, który trzeba będzie przyjmować przez całe życie, to oczywiście z punktu widzenia ekonomii wybiorę ten drugi.
A jeśli z rynku wygryzie Cię inna firma, która wybierze wariant pierwszy (lepszy dla kienta bo tańszy) i zadowoli się mniejszymi zyskami (a kiedy znikniesz z rynku większymi).
9. Jeśli taniej mi wyjdzie, zamiast prowadzić dobrą szkołę, tylko wypromować ją na taką, zatrudniając przy tym partaczy, to powinienem tak zrobić.
I stracić klientów, kiedy pierwsi absolwenci zaświadczą swoją postawą na rynku pracy o jakości szkolenia?
10. Świat libertariański będzie światem rządzonym przez ekonomistów (mamy więc nową władzę), którzy w każdej sprawie będą mieli ostatnie zdanie, są przecież profesjonalistami w działaniu na rynku.
Ryzykowne założenie, może specjalistami od działania na obecnym w mniejszym lub większym stopniu regulowanym rynku. Ale czy na wolnym także?
11. Wszyscy inni będą o tyle nadawać się do systemu, o ile ekonomiści uznają to za konieczne.
Przyznam, że nie rozumiem …
12. Z jednej strony jego twórcy zakładają wizję człowieka ograniczoną do aspektu ekonomicznego (mówią, że uregulowanie jedynie problemu własności, wystarczy do tego by zorganizować świat)
Chyba zderegulowanie:) A poza tym nie masz racji – libertariańska wizja człowieka nie ogranicza się do aspektu ekonomicznego, tylko używa pojęć ekonomicznych do opisu wszystkich zachowań człowieka. I tak np. zyskiem danego osobnika nie muszą tu być tylko pieniądze, ale np. większa ilość wolnego czasu, czy zaspokojenie tzw. potrzeb wyższych ale to też tylko przykłady – libertarianizm nie zakłada z góry do czego człowiek powinien dążyć, pozostawia tę decyzję jemu samemu.
13. z drugiej wierzą, iż na bazie tego elementu, uda się zbudować świat ludzi troszczących się o siebie wzajemnie. Wierzą oni, iż człowiek, którego motywacją jest osiąganie zysku (którego przeżycie, poprawne funkcjonowanie zależy od osiągania zysku) w sytuacji zysk czy dobre wykonanie pracy wybierze właśnie to drugie.
Bo zakładają, że statystycznie zysk = dobrze wykonana praca.
14. Dlaczego człowiek motywowany zyskiem, miałby szanować wolność innych? Dlaczego w sytuacji wyboru: zysk czy wolność innych, miałby wybrać to drugie?
Bo wybierając to drugie, zyskuje to pierwsze.
15. Jak uporządkuje się świat libertariański. Osobiście w świat wolnej konkurencji nie wierzę. Uważam, iż życie dostarcza wielu przykładów, że przy odpowiednich finansowych barierach wejścia na rynek, powstanie na nim oligopol. Ten zaś raczej nie będzie się kierował zasadami wolnej konkurencji, ale zasadą wspólnego łupienia konsumentów (bo z ekonomicznego punktu widzenia, jest to bardziej korzystne).
Różnego rodzaju monopole czy oligopole, najlepsze umocowanie zwykle miały i mają w państwie, czy to przez koncesje, korupcję. Po prostu wykorzystują do swego celu monopol państwa na stosowanie przymusu.
16.O wojsku raz jeszcze.
a) Wojsko nie jest organizacją nastawioną na zysk.
Polemizowałbym, czerpie zyski z budżetu pańśtwa.
b) Jest organizacją, której celem jest sprawne fizyczne likwidowanie przeciwnika, sprowadzające się najczęściej do zabijania innych.
Pytanie na ile ten cel może być zrealizowany. Zwłaszcza z takim sprzętem i wyszkoleniem (pomijam nieliczne elitarne jednostki) jak nasze wojsko. Może jednak taniej i lepiej za te pieniądze wynająć profesjonalistów z doświadczeniem?
c) W związku z tym, bazuje ono w zarządzaniu ludźmi nie tyle na relacjach funkcjonujących w handlu (Co z tego będę miał, że dla Ciebie pracuję?), ale na relacjach związanych z autorytetem (Bądź posłuszny, bo kulka w głowę! lub Mówię Ci, jak zabijemy tych po drugiej stronie to Nasz Świat będzie lepszy i bezpieczniejszy).
To zaleta wojska państwowego? I to poniższe też?
Organizacje wojskowe nie wspierają zachowań racjonalnych (chyba, że w sztabie), ale bazują na odwoływaniu się do wspólnych wizji, nadziei na lepszy świat, a w ostateczności do zastraszania. Wojsko nie jest więc organizacją dla człowieka libertariańskiego.
d) Kto rozsądnie myślący zaatakuje gniazdo karabinu maszynowego, jeśli szansa na przeżycie wynosi 1%? W imię czego ma to zrobić? Jeśli jego majątek właśnie został zrównany z ziemią, to nawet nie ma dokąd wracać.
Kolejna zaleta? Nie lepiej poczekać aż szanse będą większe?
e) Bycie żołnierzem to misja, służba narodowi. Naród zaś, to dobro najwyższe, cenniejsze niż własne życie.
Skoro tak uważasz … Ale dlaczego stawiasz znak równości między narodem i państwem?
Różnica między wojskiem państwowym, a najemnym jest taka, iż żołnierze wojska państwowego słuchają generała, ale służą państwu (narodowi, społeczności). Wojsko najemne natomiast słucha generała i jemu też służy.
A wszystkie przewroty wojskowe to wyjątek (coś sporo ich) potwierdzający regułę?
Getoryk
12 luty 2007 at 10:55 pm
Widzę, że nadużyłem formatowania w powyższym komenatrzu, więc jeśli autor byłby tak miły usunąć powyższy (i ten), wkleję swoje wypociny w czytelnej formie
Getoryk
12 luty 2007 at 10:58 pm
A co tam, poprawiłem Ci.
w związku z czym jeśli coś się nie zgadza usunę i poczekam na nowy.
Zdaje się że tak się nie robi
Przyznam, że mam słabość do ludzi którzy używają hemingwaya.
druidh
13 luty 2007 at 1:31 am
1. Jeśli ktoś tworzy wizję świata to zakłada, że będzie ona działać. Libertarianie zakładają, iż w ich systemie każdy będzie mógł osiągnąć sukces. Jeśli nie, to znaczy, że ten system jest tylko dla wybranych, że niejako z założenia dyskryminuje pewnych ludzi. Libertarianie przyjmują założenie, że ktoś kto jest człowiekiem ma w sobie potencjał do przeżycia w tym systemie.
2. Gonienie kogokolwiek do czegokolwiek było by to sprzeczne z założeniem. Niemniej jednak libertarianie oczekują działania we własnym interesie. Jeśli uważają że jest konieczne ustalenie takiego prawa, które nie pozwala nikomu odebrać człowiekowi jego własności to znaczy, że 1. ludzie dążą do posiadania jakiejś własności. 2. ludzie mają tendencję do odbierania innym ich własności bez zapłaty. (Myślę że to prawo zostało wymyślone podczas wypełniania PITa.
)
W świecie altruistów takie prawo nie ma sensu.
3. Oczywiście. Do pewnego stopnia założenie libertarianizmu funkcjonuje też dzisiaj. Nie jest ono niczym nowym.
4. Dochody ze składek są oczywiście możliwe, ale jeśli składek nie starczy to organizacja powinna być zlikwidowana. Czyli czy składki czy opłaty finał jest ten sam. To bilans ekonomiczny decyduje o istnieniu.
5. Nie o to chodzi. Celem szkoły jest kształcenie. Wynika to z definicji. Instytucja, która ma za zadanie kształcić innych nazywa się szkołą. Instytucja, która ma za zadanie przynosić zyski finansowe nazywa się firmą.
6. Ależ nasze szkolnictwo i służba zdrowia działają już pod naciskiem ekonomi wziętej żywcem z firm. Czyż to nie minister chciał likwidować nierentowne szpitale? Widziałeś ludzi, którzy się w nich leczyli? Przecież zamykanie ich byłoby po prostu nie ludzkie.
Aspekt finansowy szkoły i szpitala jest niezwykle, niezwykle ważny. Racjonalne gospodarowanie środkami jest w nich myślę trudniejsze niż w przypadku firm. Ale to nie znaczy, że celem działania szpitala jest przynoszenie zysku czy nieprzynoszenie strat. To jest powiedziane w tym zdaniu właśnie.
Nie uważam, że trwonienie pieniędzy na prawo i lewo jest dobre i do tego nie zachęcam. Obecny system również mnie wydaje się absurdalny ale po części właśnie dla tego, że szkoły i szpitale nie rozlicza się z tego jak uczą i leczą ale przede wszystkim z tego czy nie przynoszą zbyt wielkich kosztów. Ludzi należy uczyć jak dobrze zarządzać szpitalem czy szkołą i należy tworzyć mechanizmy, które im w tym pomagają. Jest wiele przykładów, że da się to robić rozsądnie. Jak? (W zarysie) opiszę kiedyś w przyszłości.
7.
Miejmy.
8. To zanim zacznie badania zadzwonię do nich i powiem, że podzielimy się 50/50 kosztami badań, a za zaoszczędzone pieniądze kupimy trzeciego któremu to przyjdzie do głowy.
9. Uczeń ambitny (a takich przy dobrej promocji uda mi się zgarnąć kilku) sam się większości rzeczy nauczy. Tych właśnie umieszczę za odpowiednią opłatą na nowych broszurkach i zaproszę na gościnne wykłady. Poza tym zatrudnię jednego dobrego nauczyciela z przedmiotu, którego efekt jest łatwo mierzalny i dam mu dobrą pracownię. A potem wmówię wszystkim, że szkoła w zasadzie to powinna uczyć tylko umiejętności. Nie będzie to trudne w świecie libertariańskim.
10. Ekonomista to specjalista od rynku i działalności na nim. Z definicji.
11. Jak ekonomista powie” psychologów nam tu nie potrzeba w tej szkole (szpitalu, firmie), bo zysku to oni nie przynoszą to nie będą mieli racji bytu.
12. W zakresie budowania społeczności libertarianie mówią: uregulujmy własność, a reszta się sama ułoży. Przeczytaj raz jeszcze założenie.
“używa pojęć ekonomicznych do opisu wszystkich zachowań człowieka” – to jest gwałt na istocie ludzkiej. Człowieka nie da się opisać w pojęciach ekonomicznych. Jak opisać w pojęciach ekonomicznych to, że kocham moją żonę? Napisać, że mam z tego zysk? Całą tą głęboką i wielowarstwową relację wcisnąć w jedno słowo? To przecież prymitywizowanie całego naszego związku. Podczas tej operacji wiele bezcennych i ważnych (najważniejszych) w kontekście tej relacji czynników umyka. Powiedzenie że mam zysk (psychiczny) ze związku z żoną nie mówi absolutnie nic wartościowego. Co ma z tego wyniknąć? Jak porównać zysk z czytania książki do zysku z posiadania żony? Ja się tego boję.
13. “Bo zakładają, że statystycznie zysk = dobrze wykonana praca.” w przypadku firm zgoda. Ale w przypadku szkół, szpitali i rodzin te dwie rzeczy mają się nijak do siebie co próbuję udowodnić w poście.
14. Nie ma żadnych logicznych przesłanek, które pokazały by związek tych dwóch różnych zagadnień. Ja ich nie widzę. Pozostaje wiara i przerzucanie się przykładami na tak i na nie.
15. Oczywiście to prawda nie znaczy to jednak, że jak państwo zniknie to znikną oligopole i monopole. Pewne rodzaje działalności wydają mi się skazane na oligarchię. Np. produkcja samochodów, wydobycie rzadkich zasobów, (i Majkrosoft. ;D)
16.a. Nie zyski czerpie tylko pieniądze na utrzymanie dostaje.
b. Twoje pytanie jest słuszne. To zdanie mówi tylko tyle, że organizację której celem jest fizyczne likwidowanie przeciwnika nazywamy wojskiem.
c. To nie są zalety
wojska państwowego tylko wojska w ogóle. Nie da się tylko “racjonalnie” motywować żołnierzy do pracy. Bo jeśli niezbędny jest atak z 1% szans na przeżycie żaden racjonalnie myślący człowiek nie wyskoczy z okopów.
d. Powiedz to Leonidasowi i jemu podobnym. Często w działaniach wojennych trzeba podjąć akcję, która z punktu widzenia sztabu jest bardzo korzystna, a z punktu widzenia pojedynczego człowieka wcale.
e. Jak ważny jest naród dla człowieka to sprawa indywidualna, ale społeczność musi się posługiwać tą retoryką jeśli chce mieć dobrze zmotywowanych obrońców. Uważam, że ten czynnik ma niezwykle istotne znaczenie w tworzeniu armii.
f. Tak długo jak wojsko państwowe jest przekonane iż jego zadaniem jest służba narodowi, a państwo dobrze reprezentuje naród tak długo nie zbuntuje się. (Do tego konieczna jest oczywiście silna tożsamość narodowa). Aby dokonać rewolty potrzeba podważyć wiarę w jeden z tych czynników. Ile razy zbuntowało się wojsko izraelskie, amerykańskie czy polskie w XXw.? W tym co przeczytałem o libertarianizmie i wojsku ani razu nie została poruszona kwestia narodu, a jedynie wspólnoty interesów walczących.
druidh
13 luty 2007 at 10:36 am
Dzięki za poprawę:)
1. Nie wiem czy libertarianie zakładają, że każdy odniesie sukces w ich systemie, chyba raczej uważają proponowane przez siebie rozwiązania za lepsze, sprawiedliwsze, skuteczniejsze od obecnych (i od innych proponowanych) ale nie jako prostą drogę do ususnięcia wszelkiego zła i powstania krainy powszechnej szczęśliwości.
2. Oczekują? Nie powiedziałbym, raczej chcą zapewnić większe możliwości działania we własnym interesie (które to i obecnie jest bardzo popularne). Co do własności: 1. bo tak jest (ale libertarianizm przecież dopuszcza sytuację kiedy ktoś nie chce posiadać) 2. Może nie, że ludzie mają tendendję …, ale że zdarzają się takie przypadki. Nie wiem dlaczego próbujesz wmówić libertarianom wiarę w powszechny altruizm, zakłądają o ile wiem, że rynek promuje zachowania uczciwe, ale to nie to samo.
4. I czy coś z tego wynika? Przecież obecnie jest tak samo, tylko że składki są przymusowe. Wcześniej pisałeś, że żeby istnieć organizacja musi przynosić zysk, teraz, że może utrzymywać się ze składek – przecież to nie to samo. Jeśli ktoś wkłada pieniądze w jakąś firmę, ta się rozwija to ten ktoś zyskuje. Z kolei jeśli ktoś daje pieniądze fundacji charytatywnej, to osoba traci ale i firma i fundacja mają bilans dodatni (albo zerowy). W takim ujęciu jak to zaprezentowałeś bilans ekonomiczny decyduje o istnieniu wszystkiego czy to w liberatrianiźmie, czy komuniźmie, czy w obecnym misz-maszu.
5. A szkoły prywatne będące firmami? Zlikwidować, bo psują definicje?
W Twoim ujęciu z punktu 4 o istnieniu szkół nawet dzisiaj decyduje ekonomia – szkoła musi wyjść na plus mając więcej przychodów z budżetu, niż wydatków. Różnica pomiędzy finansowaniem szkoły przez rodziców płacących bezpośrednio za kształcenie dziecka, a opłacaniem tej szkoły przez państwo jest taka, że w drugim przypadku rodzice dodatkowo płacą całkiem spore kwoty za aparat urzędniczy zajmujący się pobieraniem, rozdzielaniem i przekazywaniem pięniędzy od rodzica do szkoły. No i tym, że o programie nauki w szkole decyduje Giertych
6. Ty widzisz jak państwo pomogło uratować szpital, ja widzę jak doprowadziło go na skraj upadku (i całą publiczną służbę zdrowia). Winisz ekonomię (raczej mechanizmy rynkowe), za próbę zklikwidowania szpitala, mimo, że w rzeczywistości do takiej skrajnej sytuacji doprowadziło ignorowanie rynku przez obecny system finansowania służby zdrowia. Gdzie skutki a gdzie przyczyny ….? Możesz szkolić w zarządzaniu dyrektorów, częściowo ograniczyć koszty ale prawda jest taka, że dopóki służba zdrowia pozostanie państwowa, będzie dużo droższa (państwo zawsze marnuje spory procent – to wynika z zasad Friedmana o wydawaniu swoich i cudzych pieniędzy). Droższa czyli trudniej dostępna – i jak tu skutecznie realizować cel zapewnienia opieki zdrowotnej?
7.Jeśli nie to autostrada przyniesie na koniec stratę i przyrody jednak nie OPŁACAŁO się niszczyć.
8. A oni powiedzą, że nie – w przyszłości liczą na większe zyski niż marne ochłapy, które im teraz dajesz.
9.I będziesz miał lepszą szkołę niż spora część obecnych (bo jednej umiejętności przynajmniej uczysz dobrze). Ale ja uważam, że to nie byłoby takie proste. W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, abyś spróbował już teraz – załóż prywatną placówkę:)
10. Czyli dobry mediewista potrafiłby konno, zakuty w zbroję strącić lancą przeciwnika na turnieju rycerskim?
11. O takich sytuacjach nie decydowaliby ekonomiści tylko klienci. “Ta szkoła nie ma psychologa, nie poślę tam dziecka …”. Szkoła upada.
12. Ten rozdział pt “Założenia”? Ale tam nie ma nic o własności …
“to jest gwałt na istocie ludzkiej”
Nie przesadzajmy:) Wizja człowieka to pewnego rodzaju model, model musi być uproszczeniem (opartym na badaniach statystycznych), gdyby był stu procentach dokładnym opisem nie dałoby się zauważyć ogólnych zależności. Pojęcia ekonomiczne trudno odnieść do pojedynczego,konkretnego człowieka, ale już do statystycznego obrazu takiego człowieka, tak. Przykład: Mamy, starą, obrosłą w tradycje, często wiązaną z pojęciem miłości instytucję małżeństwa. Jakiś czas temu podniesiono w Polsce zasiłek dla osób samotnie wychowujących dziecko. Skutek: gwałtownie wzrosła liczba rozwodów. Wniosek: dla dużej grupy ludzi zysk z formalnego małżeństwa jest mniejszy niż 100 PLN miesięcznie.
13. Bez szeroko rozumianego zysku nie ma możliwości realizacji innych celów, więc zysk także powinien być celem (choć może dokładniej lepiej napisać środkiem, ale koniecznym).
14. Logiczna przesłanka: szanując wolność innych, człowiek może działać w grupie, a grupie łatwiej osiągnąć zysk (np. grupa górników jedzie “na warszawkę” – minister daje pieniądze:) – jeden górnik nic by nie zdziałał).
15. No to byłyby oligarchie a nie byłoby podatków. Ja jestem za:)
16.a. Wg Twojej wykładni z punktu 4, wszystko jedno.
b. No i mamy definicję wojska:) Chociaż ja bym mówił raczej o ochronie czegoś a nie likwidacji kogoś, wg mnie to jest cel priorytetowy.
c. Ok, to jest część wspólna wojska państwowego i prywatnego. Ale prywatny ma lepszy karabin, więcej naboi oraz wyszkolenie i doświadczenie żołnierza zawodowego, więc jego szansa to 3 a nie 1%
d. Zły przykład wg mnie. Leonidas postępował rozsądnie, wybrał dobry teren gdzie na niewielkiej przestrzenii jego kilka tysięcy, mogło spokojnie stawić czoła wielokrotnej przewadze przeciwnika. Z kolei jego śmierć to już była głupota, mógł się wycofać jak Grecy, kiedy wiadomo było, że bitwa jest przegrana, bo i tak nie zatrzymają Persów ani chwili dłużej. To już nie była rozsądna decyzja z punktu widzenia sztabu.
e. Czynnik istotny ale ja uważam, że wyposażenie i wyszkolenie ma decydujące znaczenie na polu walki.
f. Izrael istnieje pół wieku, to nie fair
W Polsce wojsko “buntowało” się conajmniej dwa razy (1926 i 1981). W USA nie buntowało się ale dla odmiany popatrz sobie na listę państw artykule: http://en.wikipedia.org/wiki/Military_dictatorship
Getoryk
16 luty 2007 at 12:24 am
Ech, jak byłem młodszy też mnie takie pomysły nachodziły… Ale dzisiaj twierdzę, że to utopia. Pociągająca i romantyczna, owszem, ale bazująca nie na rzetelnej wiedzy na temat świata, ale na nadziejach, półprawdach i punktach widzenia.
Już samo postawienie sprawy polegające na ukazywaniu dychotomii między naturalną jakoby skłonnością człowieka do wolności a ograniczającym ją, narzuconym nie wiadomo przez kogo i skąd, mitycznym i demonicznym państwem – to już jest błędem. Wolne społeczeństwo miałoby funkcjonować na zasadzie samoregulacji – a co się stanie jeśli wynikiem tej samoregulacji będzie własnie powstanie pańswa? A będzie na pewno. I wyniknie to ze względów tak biologicznych, psychologicznych, które determinują ludzką naturę, jak i z powodów socjologicznych (systemowych), na których opierają się interakcje między społecznymi podmiotami.
Była mowa o wojsku, potrzebnym do ewentualnego odparcia ataku wroga zewnętrznego. A ja idę o zakład, że nawet jeśli tego zewnętrznego wroga nie będzie, to poszczególne grupy tej “wolnej” społeczności się zorganizują i między sobą wezmą się za łby: to mamy w genach i żadne szczytne idee tego nie zmienią – a “świetlana przyszłość” komunizmu najlepiej to pokazała. Altruizm i dobro są wśród ludzi tak samo rozpowszechnione jak wartości i zachowania przeciwne. Istnienie struktur nadrzędnych jakoś to wszystko kanalizuje.
A że przewidzieć przyszłości się nie da, a jakakolwiek wiedza jest zawsze niepełna, to i “samoregulacja” może zaprowadzić w ślepy zaułek.
Były kontestator: Hokopoko Harakiri.
Hoko
16 luty 2007 at 3:24 pm