Mszalne bingo.
Swego czasu na stronie jakiegoś amerykańskiego (byłego) doktoranta znalazłem ciekawą zabawę o nazwie Seminar Bingo. Tak mnie to ubawiło, iż powziąłem solenne postanowienie przetłumaczenia całości na język polski. Z racji świąt, tak postanowienie jak i samo bingo trafiło gdzieś w najciemniejsze zakamarki sprzątanych pokoi. Gdy wróciłem do całości okazało się, że po pierwsze to na wykładach nie byłem już dawno, po drugie studiowałem na tak zwanej uczelni prowincjonalnej i o wykładach na uniwersytetach wiem mało, albo i wcale. Ponadto trawiło mnie wewnętrzne przekonanie, że wykłady amerykańskie raczej odbiegają od wykładów w Polsce (oczywiście niekoniecznie na minus). Postanowiłem więc ryzykując usmażenie w najgłębszych smolnych odmętach przenieść zabawę do drugiej z regularnie odwiedzanych przeze mnie instytucji.
Warunki zabawy są podejrzewam znane każdemu. Zakreślamy te zdarzenia, które mieliśmy przyjemność (lub nie) zaobserwować. Kto pierwszy sformuje na swojej kartce prostą linię podnosi rękę i krzyczy na cały głos “Bingo!”. Zostaje on jednocześnie zwycięzcą zabawy. Grać należy raczej w kilka osób. Powodzenia!



Kruca, to ja nic nie wygram… buuuu…
bardzo mi się podobają te zestawienia.
Ale sama gra jest very gut!
Hoko
24 kwiecień 2007 at 2:13 pm
Ja dobrze rozumiem, że to trzeba do kościoła pójść???
komerski
24 kwiecień 2007 at 6:45 pm
Czyżbym Was zachęcał?
Można sobie puścić na TV Trwam. Drugi rząd zakreślisz od razu.
druidh
24 kwiecień 2007 at 7:29 pm
Krótko mówiąc, wierzący musi posiadać telewizor?
Hoko
25 kwiecień 2007 at 7:30 am
Albo radio.
Napisano: “Użyteczni Ci, którzy słuchają lub oglądają, a nie rozumieją, od nich bowiem pochodzą finanse ojca Rydzyka.”
druidh
25 kwiecień 2007 at 7:43 am
Radio niby mam, może by tak spróbować… No ale do gry radio się nie nada, bo chyba w każdej kolumnie jest jakaś obserwacja “nie radiowa”…
Hoko
25 kwiecień 2007 at 12:50 pm
Masz całkowitą rację. Jednakże wnioskuję z rozmowy o Bachu, że ucho masz wrażliwe. W takim razie może uda Ci się usłyszeć np. odgłosy chrapania, księdza szepczącego “Zabierzcie to dziecko z ołtarza” lub szelest banknotów na tacy.
druidh
25 kwiecień 2007 at 1:51 pm
A ja pomyślałem, że można by tę grę rozwinąć i przerobić. Jest taka gra w którą gra się na macie z kolorowymi kółkami. Drugim elementem jest wielobarwna tarcza ze wskazówką. Losujemy wskazówką dany kolor i należy jedną z kończyn postawić na polu w kolorze odpowiadającym wylosowanej barwie. Bez odrywania innych kończyn od poprzednich trzech. Na jednej macie powinny grać 2 osoby. I jakby zamiast kolorów były pola z tego bingo? A zamiast losowania słuchać księdza?
komerski
26 kwiecień 2007 at 7:57 am
Dobre. Jeszcze lepszy niż mój pomysł na męczeńską śmierć.
druidh
26 kwiecień 2007 at 8:08 am
Jeśli słuchać księdza, to tylko w radio Maryja i najlepiej tak koło północy, bo wtedy poruszane są najciekawsze tematy…
A co do wrażliwego ucha, podejrzewam, że tego typu odgłosy są przez odpowiednie kościelne służby zagłuszane…
Ontologia
26 kwiecień 2007 at 12:35 pm
Halo? Jest tam kto?:)
komerski
11 maj 2007 at 2:41 pm
Zrobiłem sobie małą, przeradzającą się w dużą, przerwę mając na względzie słowa Tuwima: Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa.
druidh
16 maj 2007 at 12:33 am
Ja się po prostu martwiłem
komerski
18 maj 2007 at 1:16 pm
Dziękuję.
druidh
19 maj 2007 at 9:14 am
Gratuluję! Gra jest naprawdę fenomenalna! Obejrzałem też orginał i żałuję, że nie znałem tej gry za czasów studenckich
Marcin
20 czerwiec 2007 at 3:06 pm