Moc illokucyjna.

Harry Potter i dumni mugole.

z 20 komentarzami

Harry Potter ostatecznie się zakończył. Nareszcie “ci-którzy-go-nieczytali-ale-wszystko-wiedzą” mogliby odetchnąć z ulgą. Mogliby ale ponieważ ich wiedza o książce nie wykracza poza wyrwane z kontekstu zdania, będą żyć w obawie, że pojawi się jeszcze kolejna (lub kilka kolejnych) część przygód małego okultysty. Ostatecznie idea kontynuowania już zdecydowanie zakończonych historii w świecie “Rambo 4″ nie jest nieprawdopodobna.

Harry Potter najwyraźniej komuś podpadł. Tym razem jednak nie najwyższym hierarchom tej czy innej religii, choć i kardynał Ratzinger zdecydował się coś w tej sprawie napisać, ale jakiejś niszowej grupie krytykującej z założenia wszystko co jest popularne, a nie promuje chrześcijaństwa. Ludzie ci dumni z tego, że potrafią wyrobić sobie jasne zdanie na jakiś temat nie mając o nim żadnego pojęcia wytaczają przeciwko Potterowi argumenty, którymi strzelają Panu Bogu w okno lub ewentualnie dowodzą swojej własnej niekompetencji.

Twierdzenie, że Harry Potter promuje okultyzm jest równie niedorzeczne, co podejrzewanie Tolkiena o próby zastąpienia mitologii chrześcijańskiej. Zabawa w to, że świat Potterowski istnieje naprawdę nie jest chyba większym dziwactwem niż wysyłanie do angielskiego profesora listów z prośbą o opis istniejących w Śródziemiu gatunków roślin czy zwierząt. Myślę, że dla żadnego czytelnika nie ma wątpliwości, że świat stworzony przez Rowling nie istnieje, albo istnieje w tym samym stopniu, co Belegiad czy inne krainy powoływane przez autorów książek i opowiadań. Mogli byśmy co najwyżej bardzo życzyć sobie, aby ów świat istniał. Niemniej nie ma żadnej możliwości stworzenia na podstawie Porterowego świata jakieś okultystycznej nauki czy sekty. Jest on w gruncie rzeczy bardzo niedopracowany, zapewne wewnętrznie sprzeczny, ale i ten fakt na zarzut wobec Rowling się nie nadaje, bo nie o stworzenie kompletnego alternatywnego świata autorce chodziło.

Również odwoływanie się do swojego wątpliwego autorytetu i straszenie czytelników rzekomymi antywartościami dowodzi nie tylko selektywnej pamięci, ale i manipulacyjnych skłonności Potterowych adwersarzy. Słowo “antywartości” mówi bardzo niewiele bez jednoznacznego określenia, czym są wartości, jakie wartości są dobre i dlaczego to co jest po drugiej stronie naszych dobrych wartości (a tych stron może być wiele) ma być akurat złe. Sam poddałem wnikliwej analizie te występujące w książce i znalazłem kilka podejrzanych: miłość, przyjaźń, odpowiedzialność, ciekawość świata, umiejętność budowania partnerskich relacji z innymi ludźmi. Przerażające, prawda?

To co mi wydaje się największym problemem dla adwersarzy Pottera jest nie tyle okultyzm i antywartości, ale to, że ich własne słowa, osób aspirujących do bycia wychowawcami współczesnej młodzieży, przypominają rzucanie grochem o ścianę.

Myślę, że aby Harry Potter był zły konieczne jest wcześniej wykreowanie idealnego świata, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego, ale który znakomicie rozgrzesza nieudolności jego twórcy. Świata gdzie bezwzględnie posłuszne dzieci we wszystkim słuchają swoich rodziców oraz tych “dobrych i mądrych” dorosłych. Gdzie największym problemem nastolatków jest to jak z możliwie największym zrozumieniem przyswoić zadane w szkole kolejne partie materiałów. Gdzie piętnastolatki karnie trzymają się za ręce przed klasą, w ławkach siedzą bez szmerów, a po lekcjach wytrwale dyskutują o tkankach, poświęceniu “Siłaczki” oraz wzorach skróconego mnożenia. Całe zadanie nauczyciela w tym świecie to przedstawianie wartościowych treści i wyrażanie jedynie słusznych sądów. A jeśli dzieci nie pasują do tego modelu to głównie z winy swoich zagonionych i nie zainteresowanych nimi rodziców oraz agresywnych mediów i firm promujących konsumpcjonizm. Tym to wyznawcom nieistniejącego porządku trudno jest zrozumieć, że dzieci mogą mieć jakieś emocje, marzenia i wyobrażenia o świecie, które nie są tylko nieudolną kopią dorosłego “dobrego” świata.

Rowling wzięła na siebie ogromną odpowiedzialność, której jak myślę w dużej mierze podołała. Pokazała nastolatkom problemy z którymi muszą się zmierzyć na co dzień: samotność, brak zrozumienia, nawiązywanie przyjaźni, zaufanie, autorytet, uczciwość, popularność, cierpienie, gniew, żal i wreszcie śmierć. Zrobiła to jednocześnie w sposób fascynujący dla nastoletniego czytelnika i, jak dla mnie, niezwykle kształcący. Myślę, że zapełniła próżnię, której w ostatnich latach nikt w sposób umiejętny wypełnić nie potrafił: rozwoju emocjonalnego nastoletniego człowieka. Zwykle mieliśmy tutaj takich wychowawców (i rodziców), którzy jedynie potrafią obrażać się na to, że młodzi ludzie są jacy są, albo takich, którzy udają, że problem ten nie istnieje, bo nie wiedzą jak sobie z nim poradzić. Jeśli pojawiały się jakieś sensowne alternatywy to raczej lokalnie i sporadycznie (niestety).

Jeśli więc bycie dumnym mugolem ma oznaczać jedynie impertynencję, zgrywanie mądrego w tematach, o których się nie ma pojęcia i obrażanie się na rzeczywistość to zaiste więcej nam trzeba czarodziei we współczesnym świecie.

Spis treści.

Written by dru'

28 sierpień 2007 @ 11:02 pm

Odpowiedzi: 20

Subscribe to comments with RSS.

  1. Witam Cię Dru’!
    A ja jestem absolutnym wielbicielem “Wiedźmina”. Harry jest dla mnie za prosty, a Tolkien za nudny. Ja wiem, że nie powinno się pisać w ten sposób, ale z trudnością przeszedłem przez pierwszy tom.
    A co do Harrego świat, szczególnie dziecięco – młodzieżowy, ogarnia od czasu do czasu histeria związana z jakimś produktem, czasami wręcz nie wiadomo, dla czego akurat ta książka, ten film, ten zespół, ta aktorka, czy ten utwór – jest obiektem tak powszechnego uwielbienia.
    Przeczytaj sobie wstrząsający artykuł w Newsweeku pt. “Zmiksowani”. Jacek Kurzępa, socjolog młodzieżowy, opowiada o dzisiejszych – przede wszystkim – gimnazjalistach. Ale także o odbiorze współczesnego świata przez młodzież. Fascynujące i straszne zarazem.
    http://www.newsweek.pl/wydania/artykul.asp?Artykul=19774
    Pzdr

    Torlin

    29 sierpień 2007 at 7:45 am

  2. Jak to? To Harry Potter nie istnieje??? :(

    komerski

    29 sierpień 2007 at 8:50 am

  3. Witam cię Torlinie bardzo serdecznie! :)

    Harrego nie powinno traktować się jako książkę fantasy. Dla mnie jest to po prostu bajka.

    A jeśli chodzi o trudności z przebrnięciem przez pierwszy tom Harrego (jak się domyślam) to polecam przeczytać tom 4. Ja od niego zacząłem, a poprzednie trzy przeczytałem jedynie z motywacji pedagogicznych.

    Co to histerii na temat jakiegoś produktu, w tym przypadku Harrego, to cóż, osobiście mi się to nie podoba, ale trudno oceniać wartość książki na podstawie tego faktu.

    No a “Zmiksowani”… Świat nastolatków Kurzępy wydaje mi się mocno przerysowany, niemniej z głównymi tezami się zgodzę. Ale te jego tezy dotyczą przede wszystkim nas – rodziców i dorosłych.

    dru'

    29 sierpień 2007 at 8:56 am

  4. Komerski, wczoraj jak jechałem autobusem do Krakowa jakaś dziewczynka powiedziała do swojej (chyba) cioci: A ja niedawno spotkałam dementora, prawdziwego! Dlatego teraz jestem taka bez życia.

    Harry istnieje. Prawdziwe imię Rowling to Hermiona Granger. :D

    dru'

    29 sierpień 2007 at 9:00 am

  5. “Jeśli więc bycie dumnym mugolem ma oznaczać jedynie impertynencję, zgrywanie mądrego w tematach, o których się nie ma pojęcia i obrażanie się na rzeczywistość to zaiste więcej nam trzeba czarodziei we współczesnym świecie.”

    Pełna zgoda, dzięki!

    Serdecznie pozdrawiam

    Witold Skaczkiewicz

    29 sierpień 2007 at 9:39 am

  6. Popieram – chociaż nie czytałem i nie przeczytam :)
    Pani Rowling należy się medal, bo dzięki tej książce masy dzieci w ogóle zaczeły coś czytać. Choć byłoby pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie powstały filmy.

    Hoko

    29 sierpień 2007 at 3:10 pm

  7. A jeszcze lepiej będzie, jak nakręca tego Rambo 4 – trailer wskazuje, że będzie to “to samo, tylko krwawiej” i ja tego chcę! :) Nowego Rocky’ego oglądałem z łezką w oku…

    To tak nawiasem :)

    komerski

    29 sierpień 2007 at 3:47 pm

  8. Hoko!
    W sprawie czytelnictwa to najwięcej zrobiły darmowe gazety rozdawane na przystankach autobusów, tramwai i metra. Wszyscy czytają. I ci, co nieumieją.

    Torlin

    29 sierpień 2007 at 9:40 pm

  9. Z czytaniem jak z jedzeniem. Czytanie jedynie nieodżywczej papki prowadzi bezpośrednio do anemii umysłowej.

    BTW Torlin czy napisałeś, że Tolkien jest za nudny? Czy jestem ostatnim człowiekiem na ziemi, którym wstrząsnął “Silmarillion”? ;)

    dru'

    30 sierpień 2007 at 12:37 am

  10. Dru – Nie ostatnim, nie ostatnim. Elen sila lumen omentielvo.

    komerski

    30 sierpień 2007 at 5:57 am

  11. Tolkien to romansidło (Wiedźmin zresztą tak samo). Tolkiena gdzieś przeoczyłem w czasach szkolnych, a jak potem do tego podszedłem, stwierdziłem, że nie mam czasu :)

    Hoko

    30 sierpień 2007 at 9:50 am

  12. Hoko, domyślam się, że jest to prowokacyjna próba usprawiedliwienia braku czasu. ;)

    dru'

    30 sierpień 2007 at 11:34 am

  13. Bynajmniej. Tego typu literatura mnie (już) zupełnie nie “kręci”. W zasadzie wolałbym sobie poczytać coś z Verne’a albo Robinsona Cruzoe :)

    Hoko

    30 sierpień 2007 at 12:47 pm

  14. Romansidło! Toż to się Anduril w kieszeni otwiera!

    komerski

    30 sierpień 2007 at 12:53 pm

  15. No ale ROMANSIDŁEM w Tolkiena?!

    Nic cię nie usprawiedliwia. Nic. ;D

    W Anglii Tolkien stoi na półce z napisem… Tolkien. I tam bym go umiejscawiał. Dla mnie taki Silmarillion to ważniejszy niż Biblia. Eru to najlepszy i najdoskonalszy bóg o jakim czytałem. :) A taki Morgoth, a Fingolfin, a Beleg, a Legolas… eh…
    Romansidło!? Phi…

    dru'

    30 sierpień 2007 at 2:47 pm

  16. Silmarillion genialny.
    Hoko! Verne.. no cóż, właśnie przerabiam Północ kontra południe..

    happyguy

    30 sierpień 2007 at 9:05 pm

  17. silimarilion rzeczywiscie- biblia srodziemia. wyobraznia tolkiena…ehhh szkoda Hoko z Toba dyskutować :P
    co do młodzieży- ja sie jeszcze do niej zaliczam i rzeczywiscie uwazam ze ten artykul w newsweeku jest zdecydowanie przerysowany- chyba ze badal on tylko ciemne miejsca Warszawy
    a co do wartosci w HP- dla mnie wartoscia ktora najlepiej wypromowala Rowling jest tolerancja(“szlamy” “czysta krew” “mugole” itp)

    Napoleon

    3 wrzesień 2007 at 6:59 pm

  18. Dobra dobra, wydoroślejecie, to pogadamy… :D

    Hoko

    6 wrzesień 2007 at 5:18 pm

  19. Bardzo mądrze piszesz. Nie mam nic do dodania.

    E-Vaire

    10 maj 2008 at 6:55 pm

  20. Dzięki. :D

    dru'

    10 maj 2008 at 9:22 pm


Dodaj komentarz