Proste i skuteczne metody wychowawcze.
Wielu rodziców stając przed dylematem, w jaki sposób wychować swoje dziecko, sięga do intuicyjnej wiedzy pedagogicznej. Gromadzona od zarania dziejów wiedza, kusi swą prostotą i skutecznością. Jej zalet przecenić nie sposób, a sam opiszę ją tylko po to, by w dobie dewiantów i antypedagogiki nie uległa zapomnieniu. I być może Tobie drogi Czytelniku się przyda.
Strasz.
Straszenie w naturalny sposób rozwija w dziecku poczucie zdrowego rozsądku. Dziecko przerażone w ostrożniejszy sposób poznaje świat, uczy się dystansu do otoczenia i respektu wobec sił natury. Potrafi ono również bardziej docenić te chwile i miejsca, gdzie bać się nie ma czego.
Porównuj z innymi.
Tomek lepiej kopie piłkę, a Ola ładniej maluje kredkami? Nic lepszego niż przypomnieć o tym swojej pociesze. Zdobędzie ona lepszy ogląd na temat swoich kolegów oraz wzrośnie w niej motywacja, aby poszerzyć swoje umiejętności.
Uświadamiaj braki.
Samo porównywanie nie wystarczy. Wiedza o tym, czego jeszcze nie potrafi i do czego się nie nadaje, spotęguje w dziecku dążenie do poszerzenia swojej wiedzy. Dzieci, którym w sposób permanentny uświadamia się niedoskonałości, może na zewnątrz sprawiają wrażenie smutnych, ale w ich psychice rodzą się struktury, które w przyszłym życiu pomogą im we właściwy sposób oceniać siebie.
Warunkuj uczucia pozytywne.
Miłość bezwarunkowa jest źródłem lenistwa i nijakości. Dziecko chce być kochane? Niech ma jasność, jakie wymagania przed nim stoją. Pomoże to pociesze lepiej poznać świat, w którym nie ma przecież nic za darmo.
Nie zmieniaj zdania.
Twoja stałość, nawet jeśli nie masz racji, da dziecku poczucie pewności. Nic tak negatywnie nie wpływa na zachowanie młodego człowieka, jak przekonanie o niedoskonałości swoich rodziców. Nie pozwól mu wątpić.
Edukuj impulsywnie.
Klaps edukacyjny pozwala dziecku w prosty sposób poznać zasady społeczne i otaczającą go kulturę. Uczy go także świadomości swojego ciała oraz pozwala na utrzymanie bliskiego kontaktu z rodzicem.
Nie całuj i nie przytulaj.
Wszyscy wiemy na kogo wyrośnie całowany i przytulany chłopczyk. Z dziewczynką z pewnością nie będzie lepiej. Są inne i celniejsze sposoby utrzymywania kontaktu fizycznego z dzieckiem (patrz wyżej).
Nie słuchaj.
Cóż mądrego może powiedzieć dziecko? Oczywiście nic. Poza dziecięcym bezwartościowym fantazjowaniem, często zadaje ono pytania, na które odpowiedź powinno poznać dopiero w szkole. Jest więc jasne, że bardziej cennym od wsłuchiwania się w dziecięce opowieści, będzie poświęcenie przez Ciebie czasu na ważne i dorosłe obowiązki.
Nie dyskutuj.
Dyskusja z dzieckiem może prowadzić do zatrzymania jego rozwoju. Poprzez uznanie (choćby częściowe) poglądów dziecka będzie ono nabierać pewności, iż jego (niedoskonała i mocno ograniczona) wiedza, posiada jakąś wartość. To w prosty sposób doprowadzi dziecko do samozadowolenia i zniszczy jego motywację do nauki.



Piękne
Ilu rodziców tego bloga odwiedza? Przyznawać się bez bicia…
Hoko, ty jakiś taki marketingowy się robisz. A to dostosowujesz kontent swojego bloga do wymagań dziewcząt z Google’a a to badasz zasięg bloga Dru…
Węszę podstęp.
A Dru wcale nie pisał do rodziców, tylko do rządzących i nie o dzieciach, a o społeczeństwach. Metafora taka
Komerski, oczywiście mnie przejrzałeś.
Ostatnio Hoko zrobiłem się popularny w rodzinie.
A tak w sumie to poza Wami na tego bloga chyba nikt nie zagląda.
BTW żona mi powtarza: jak zaglądnie tu kiedyś jakaś babcia z radia maryja to dostaniesz zaproszenie do prowadzenia programów misyjnych.
Ja cię Dru nie ‘przejrzałem’ (no bo gdzieżbym śmiał?) tylko ‘trafnie odczytałem’
Jak nie do rodziców, to spadam, bom rodzic.
Komerski - piszesz: “Dru wcale nie pisał do rodziców, tylko do rządzących….”, to chyba nisko oceniasz naszego przyjaciela dru’.
Jestem pewien, że gdyby pisał do rządzących, wybrałby inne miejsce publikacji, ot choćby Twój blog, wszak komerski rulez
A ja tu wietrzę podstęp…
Zaraz zeen, zaraz - czy ty coś wiesz? To ONI czytają mojego bloga? W takim razie poproszę dru o miejsce u niego. Wolę żeby mnie u Dru czytały babcie z RM niż u siebie pokazywać się rządzącym
ONI czytają wszystko jak leci. Ale nic nie rozumieją.
W momencie wzięcia pasa słowa “zdejmuj spodnie i kładź się na tym stołku” powinny być wypowiedziane tonem spokojnym, bez podniesionego głosu i bez agresywnej interpretacji, aby nie spotęgować w dziecku działania adrenaliny ponad obowiązkowy przydział.
Dru, nie śpij, bo Ci bloga ukradną…
Być może jest tak, że pisząc o rodzicach w zamyśle swym liczyłem na odniesienie do polityki, choć tak podświadomie miałem nadzieję że będzie to jednak o rodzicach.
Rozważanie co autor miał na myśli zostawiam więc komentatorom.
Komerski, miejsce masz u mnie zawsze. Z drugiej strony nie lepiej to wpływać na tych co mają władzę. To, że ONI cię czytają jest oczywiste. W końcu piszesz o słowach. A rozjaśnianie innym co słowa znaczą to najgorsza z działalności opozycyjnych.
Torlinie bardzo dziękuję za uwagi praktyczne.
A któż chciałby takiego bloga ukraść Hoko?
Dru - Fanki! Fanki by ukraść chciały!
“A któż chciałby takiego bloga ukraść Hoko?”
głodnemu chleb na myśli
Ja to Hoko (Hoku???) (Hokowi???) chciałbym ukraść umiejętności komputerowe w Internecie.
A Dru (Dru’owi???) nie chciałbym ukraść chęci robienia nowych notek. Że nie wspomnę o Napoleonie.
A Komerskiemu ukradłbym znajomość języka angielskiego
Torlinie, te chęci same się kradną.
A Hoko się chyba nie odmienia. Choć się zmienia. Ale w zmienianiu się jest niezmienny.
Gdyby się umiejętności językowe dało kraść to ja też miałbym silną pokusę.
Komerski myślisz że mam jakieś fanki?
Halo, fanki! Halo…
Żeby jedna chociaż się znalazła…
Dru - imię ich jest legion
Zaprawdę powiadam ci!
Komerski!
Chyba legionka!
Hoko sie nie odmienia - zwłaszcza że to skrót od Hokopoko
Przyłączam się do okradania Komerskiego
Kiedy go napadamy?
Trzeba go zaszantażować, to sam odda po dobroci.
Hoko!
A “Hokopoko” to od czego jest skrót?
Zaprośmy Komerskiego na piwo. A gdy już go lekko zawieje to z zaskoczenia…
no właśnie co?
I jak się tym podzielimy?
Właśnie skąd się wziął Hokopoko i czego jest skrótem?
“Hokopoko” to skrót od “Hokopoko Harakiri”
Dru, co do podziału, Ty już trochę umiesz, to dostaniesz najmniej - jakaś sprawiedliwość musi w końcu być…
Umówmy się więc tak że ja biorę te trudniejsze słówka szczególnie z zakresu zarządzania i edukacji. Przydała by się też praktyczna wiedza o trybach warunkowych i akcent (choć nie wiem czy Komerski ma akurat ten, który mnie interesuje).
Reszta Wasza.
Przydał by się Teloch z jakimś domowej konstrukcji wysysaczem wiedzy.
Ty dru’ zajmij się lepiej swoimi fankami bo piszczą i piszczą….
A my z Hokopoko zrobimy komerskiemu harakiri i okaże się, co ma w środku.
Hmmm… można by było odciąć mu partię kory mózgowej odpowiedzialnej za angielski i zamienić ją z częścią Waszego mózgu. Później długotrwały trening angielskiego + stymulowanie elektryczne granicy obcych sobie neuronów… Aż sam jestem ciekaw efektów :>
Ale takie rzeczy to tylko w Korei Północnej :>
Dzięki Torlin za cynk
Telochu!
Rozpracuj sprawę najpierw teoretycznie, Koreą się nie przejmuj.
Hoko!
A “Hokopoko Harakiri” to od czego jest skrót?
Zostaje tylko Komerskiego jakoś tam przewieźć. Hoko, może wyciągniemy go pod pozorem tych obiecanych wczasów w Kociomruczkach.