Moc illokucyjna.

Gadżet dla ukochanej.

Opublikowany w społeczeństwo, szaleństwo by dru' w dniu luty 2nd, 2008

Odejść od zmysłów można z różnych powodów. Człowiek jest istotą, która z relatywnie dużą łatwością ogarnia otaczający ją świat. I czasem może dopaść go przerażająca jasność związana z jego stanem obecnym lub przyszłym. Dajmy na to przytłaczające poczucie swojej absolutnej niemocy sprawczej. Albo dostrzeżenie roli i znaczenia swojej osoby we wszechświecie (dla niezorientowanych proponuję wyliczyć stosunek masy własnej do masy wszechświata). W lekkich przypadkach mogą pomóc proste środki zaradcze (piosenka Anny Marii Jopek o łódeczce), ale czasem, szczególnie w przypadku umysłów o dużej skłonności do melancholii, popadnięcie w obłęd wydaje się nie tylko nie uniknione, ale i konieczne (wszak lepiej odejść od zmysłów niż zwariować).

Są też przyczyny bardziej prozaiczne, nieco mniejszego kalibru, choć równie katastrofalnych skutkach. Nieszczęśliwa miłość, stres przed życiowymi egzaminami, samotność, czy nieumiejętność odnalezienia się w świecie mogą być równie dobrymi przewodnikami do krainy szaleństwa, co nadmierna melancholia. Jeśli jesteśmy empatyczni, łatwo nam będzie odnieść się do cudzych problemów tego rodzaju ze zrozumieniem (choć zapewne nie bezgranicznym). Pewnym impulsem do refleksji może być na przykład fakt, że nasza bliska koleżanka nie może żyć właśnie bez tego spasionego moczymordy i prostaka, gdy tylu podobnych osobników (czasem z większym wachlarzem zalet) błąka się po świecie.

Book2

Istnieje też trzecia grupa przyczyn prowadząca ludzi do obłędu. Ich skutki nie są może, aż tak negatywne, a ich wpływ nie jest może ciągły, ale biorąc pod uwagę dostępność lekarstwa, trudno znaleźć usprawiedliwienie dla kogoś, kto w to szaleństwo popada.

Dla opisania tego przypadku posłużę się ankietą, którą można przebadać dowolnego człowieka, zdobywając jednocześnie dobre rozeznanie o stanie umysłowym badanego. [Są też przykładowe odpowiedzi.]

1. Czy uważasz, że można spędzić sympatyczny wieczór z dziewczyną, siedząc z nią w restauracji, w której jest taki tłok, że sąsiad wkłada ci łokcie do zupy, kelner co rusz niechcący oblewa was sosami z dań, a gwar jest taki, że nie słychać własnych myśli?

Odpowiedź badanego: Nie.

2. Czy uważasz, że jest sens płacić dwa razy więcej za coś. co dzień wcześniej lub dzień później można mieć w normalnej cenie?

Nie.

3. Czy uważasz, że kupowanie tandetnych kartek i wypisywanie romantycznych wypocin, tylko dla tego, że grupa żądnych zarobku handlarzy twierdzi, że jest to absolutnie konieczne, może być podstawą do budowania trwałego i ciekawego związku z inną osobą?

Nie.

4. A gdzie idziecie na Walentynki?

Oj stary, po tygodniu dzwonienia ostatecznie udało mi się załatwić dwa miejsca siedzące w McDonaldsie przy dworcu. Miejsca może nie są luksusowe, bo przy ladzie, ale i tak jest nieźle. Stawiali nawet stoliki w toalecie!

Skąd wiesz?

Jeden facet, co ma taki stolik, dawał mi 500 zł żebym się z nim zamienił. O, i nawet kartkę kupiłem. Obrzydliwa, ale innych nie można było dostać.

W pierwszym z badanych przypadków mówić można niemal o uznaniu i szacunku dla kogoś, na kogo ponadprzeciętne możliwości umysłowe i jednoczesna wrażliwość ściągnęły ostatecznie nieszczęście. Dla drugiego z naszych bohaterów zarezerwowane mamy współczucie. A jakie uczucia żywić będziemy w trzecim przypadku? Chyba tylko zdumienie dla ludzkiego braku wyobraźni, jakie ujawnia się u nas podczas obserwacji zachowań bohaterów w filmach klasy B.

Trudno jednak odcinać się od kultury masowej. Obrażanie się na rzeczywistość dowodzi sprawności naszych władz umysłowych, ale odcina nas od żywego społeczeństwa i ujawnia brak kreatywności.

Book3

I tutaj moja droga czytelniczko lub czytelniku chciałbym cię zachęcić do zabawy, która od jakiegoś czasu jest naszą domową, świecką tradycją. Idźcie na wspólne wyjście w jakimś innym terminie niż ten nieszczęsny 14 luty, a zaoszczędzony czas i nerwy poświęćcie na poszukiwanie dla siebie wyjątkowych prezentów i związany z nimi konkurs:

Wygrywa ten kto znajdzie najbardziej żałosny, tandetny lub obrzydliwy walentynkowy gadżet dla drugiej osoby.

Kupa przy tym zabawy, radości i śmiechu nie tylko podczas wręczania ale i w trakcie samych zakupów. Sprawdźcie jak działa na sprzedawcę pytanie: „Jak Pan myśli, czy to jest wystarczająco tandetne?”

W zeszłym roku żona zmiażdżyła mnie zupełnie swoim prezentem, ale w tym roku się nie dam!

Spis treści.

33 Responses to 'Gadżet dla ukochanej.'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Gadżet dla ukochanej.'.

  1. Hoko said, on luty 3rd, 2008 at 9:27 przed południem

    Ja tam jestem wolny człowiek, więc się takimi ceregielami nie zajmuję…
    Samotność to mój stan naturalny…
    Jeżeli taniej było dzień wcześniej, to niestety czasami nie pozostaje nic innego, jak zapłacić więcej…
    :)

  2. komerski said, on luty 4th, 2008 at 10:56 przed południem

    Toś mi przypomniał… Zastanawiam się tylko jaką strategię wybiorę w tym roku. Stanowcze “Nie, nigdzie nie pójdziemy, a już na pewno nie czternastego” czy może raczej asekuranckie “No dobrze, możemy pójść, tylko dlaczego akurat dziś?” :)

  3. dru' said, on luty 5th, 2008 at 9:31 przed południem

    Zaproponuj coś alternatywnego i pogadaj coś o komercjalizacji miłości, wyjdziesz na bohatera.
    Tacy “Rozważni i romantyczni” doskonale się nadadzą na film we dwoje. My z żoną bawiliśmy się świetnie (a może to dlatego, że pierwszy raz od roku mogliśmy wyjść do kina). :)

  4. komerski said, on luty 5th, 2008 at 1:07 pm

    Dru - Ja, jako stary lewak nawet klasyków cytowałem… I o urzeczowieniu, i o alienacji… I Adorno i Habermasa… I nic! Ale zjeść bym zjadł - może jednak restauracja?

    Hoko - Samotność, to stan naturalny każdego - chyba, że się czyta Arystotelesa

  5. Hoko said, on luty 5th, 2008 at 1:30 pm

    Na panienki to tylko Derrida…

  6. komerski said, on luty 5th, 2008 at 2:22 pm

    Hoko, to było dziesięć lat temu :) Teraz Żiżek, choć i tak nie wiem, czy to nie przeterminowana informacja.

  7. Hoko said, on luty 5th, 2008 at 4:29 pm

    Żizek to jeśli o aktualność chodzi, ale w tym co on gada raczej niewiele, coby panience zaimponowało. A z Derridą tak łatwo jej nie pójdzie :)

  8. komerski said, on luty 5th, 2008 at 4:58 pm

    A to na tej zasadzie zawsze sprawdzają się panowie na H - tj. Hegel i Heidegger…

  9. dru' said, on luty 5th, 2008 at 11:19 pm

    Myślę, że próba wytłumaczenia jej po 5 piwach, w przekonujący sposób, dlaczego nie chcesz się z nią ożenić jest równie dobrym pomysłem. No i nie trzeba do tego mieszać filozofii.

    Po tym Żiżku to ja się ostatnio na jakimś blogu przejechałem. Sprawiał wrażenie zaangażowanego teoretyka, którym zawładnęły koszmary z dzieciństwa.
    Czy to znaczy, że nie będzie ze mnie lewicowca?

    Dla utrudnienia dodam, że mój domowy kwiatek nazywa się Jurgen. Też po panu H. :D

  10. komerski said, on luty 6th, 2008 at 6:49 przed południem

    Dru! Ale kochasz swój kwiatek? :) A co do Żiżka, to ja nie mam wyrobionego zdania - bo nie czytałem, a przeglądałem jeno. Ale owszem, podejrzewam, że to trochę taki Manu Chao ducha, a nic oryginalnego.
    Co to był za blog???

  11. dru' said, on luty 6th, 2008 at 9:32 przed południem

    Ja Żiżka czytałem jeszcze mniej niż ty. Po prostu trafił się w kontekście to wypowiedziałem swoje zdanie na jego temat, a dokładnie rzecz biorąc na temat dylematu który przedstawił.

    Kwiatek kocham z wzajemnością. Uratowałem mu życie więc to może dlatego… :D

    I blog: http://my.opera.com/theDonkey/blog/
    Trochę zbyt ostro wypowiedziałem tam swój pogląd jak teraz patrzę, ale może być to znakomitym początkiem dyskusji. :cool:

  12. komerski said, on luty 6th, 2008 at 9:48 przed południem

    Dru - poglądy warto wygłaszać wyłącznie zbyt ostro.
    A ja też mam kwiat, który jest wnukiem kwiatka, który moja mama ze zsypu uratowała i od tamtej pory odwdzięcza się rodzinie coraz liczniejszym potomstwem. To fikus, ale jak dotąd bezimienny. W sumie nie pomyślałem nigdy, żeby mu nadać jakieś imię…

  13. Hoko said, on luty 6th, 2008 at 12:13 pm

    Uhm, panowie na H są zawsze “aktualni”… :)

  14. dru' said, on luty 6th, 2008 at 1:51 pm

    Jurgen jest pełnoprawnym członkiem rodziny i ma swój kącik…
    U nas w domu imiona nadaje się wszystkiemu co fajne, a potem sprawdza się czy imię się przyjmie. Akurat u Jurgena się przyjęło. :)

    Hipokrates
    Heraklit
    Hobbes
    Hume
    Husserl
    Hoko

  15. komerski said, on luty 6th, 2008 at 7:21 pm

    Chyba nazwę swój czajnik jakoś. Może Pafnucy?

    Heidegger, Horkheimer, Homerski, Hru, Hoko…

  16. hru' said, on luty 6th, 2008 at 7:38 pm

    Tak coś czułem Komerski że w tym Twoim nazwisku coś jest.

    Nazwij, herbata i kawa będą smaczniejsze. :)

  17. elenoir said, on luty 6th, 2008 at 9:09 pm

    Marudzicie :) Ja lubię dostawać prezenty i lubię dawać i uważam Walentynki za okazję wcale nie gorszą niż np. Boże Narodzenie (jako ateistka ograniczam ich obchodzenie do prezentów właśnie, no i łamię się z rodziną opłatkiem). Kto zresztą powiedział, że trzeba dawać koniecznie tandetę i kicz?: Ja zażyczyłam sobie książkę :) Jasne, bez prezentów można się obyć, ale to przecież miły dodatek.
    Oczywiście nic na siłę. Jeśli dawanie prezentów, czy też w ogóle obchodzenie tego dnia jest wymuszone, to to od razu widać - lepiej dać sobie spokój.

  18. zeen said, on luty 7th, 2008 at 9:59 przed południem

    “Walentyna o Walentyna, tyś pierwsza w świecie podniebna miss”…..

    Łubudubu, łubudubu, niech nam żyje walentynkowe voodoo, niech żyje naaaaaam!

    To spiewałem ja, trener III kategorii….

  19. hru' said, on luty 7th, 2008 at 10:35 przed południem

    Elenoir ja tylko kultywuję tradycję. Gdy zaczynałem liceum 14 lutego różnił się od 13 lutego głównie tym, że zaczynał się 24h później w roku. Gdy kończyłem liceum walentynkowanie się było już prawie obowiązkiem każdej pary.
    To nie jest moje święto, a jeśli wiem jaki jest cel jego powstania i istota (pieniądze, pieniądze, pieniądze) to ja ze świętowania-naciągania nie mam żadnej przyjemności. Kilka razy próbowałem i zawsze czułem niesmak.
    No, a nasza rodzinna odpowiedź na rzeczywistość wydaje mi się całkiem zabawna. :)

    I nawiązując do zeenowej walentynkowej tradycji poezji śpiewanej dorzucam wiersz znaleziony w sieci:
    “Wstręciuchu! Otworzyłeś drzwi do mojego serca,
    wlazłeś tam z buciorami i zatrzasnąłeś je za sobą!
    Z siłą uderzenia wypadł klucz
    I nigdy stąd nie wyjdziesz!
    Bardzo się cieszę, chociaż nieźle nabłociłeś.”

    brakuje mi hokokuf do komentarza. :mrgreen:

  20. Hoko said, on luty 7th, 2008 at 2:21 pm

    No tak, nie ma żartów, trzeba się pilnować na każdym kroku…

  21. Torlin said, on luty 8th, 2008 at 9:54 przed południem

    Wiesz Dru’, a ja do tego święta już się przyzwyczaiłem. Nie łażę wprawdzie nigdzie i nie kupuję kretyńskich prezentów, ale dla mnie to jest dzień tej drugiej osoby.
    Ale fajnie jest wysłać również coś (kartkę, e-mail, SMSa) osobie, która się podoba, a która nic o tym nie wie.

  22. komerski said, on luty 8th, 2008 at 1:19 pm

    Torlin - chcesz mnie zrujnować na SMSy? :)
    Dru - Co ty pijesz??? Szampon??? W życiu takiej butelki nie widziałem :)

  23. Teloch said, on luty 8th, 2008 at 1:34 pm

    Manifest </3 (dla nieznających skrótów dzisiejszej internetowej młodzieży - to jest przekreślone serce :> ;)

    Możesz się tam chyba pod tym podpisać swoimi poglądami ;)

    O, widzę nowy adres .net :> niech żyją rejestracje domeny za 90 groszy! :D

  24. dru' said, on luty 8th, 2008 at 2:02 pm

    Teloch, ciekawe ile mi za to każą zapłacić za rok. :)
    A serce rewelacyjne. Torlinowi i Komerskiemu będzie łatwiej zmieścić się w jedym smsie z wyznaniem miłości. Jak ktoś ma w komórce dodatkowo opcję “send to many” to może w 10 minut poderwać pół osiedla.

    Komerski, a kliknąć na zdjęcie to nie łaska - na zbliżeniu widać dokładnie.
    Żona zlicza wizyty więc bądź tak miły. ;)

  25. Elenoir said, on luty 8th, 2008 at 3:47 pm

    No dobrze :) Wezmę udział w tym konkursie, ale w sposób bardziej praktyczny, tzn. nie wydając na żaden kicz pieniędzy :) Mam nadzieję, że to mnie nie zdyskwalifikuje…

    W wyszukiwarce allegro wpisałam “walentynki” i kilka ciekawych prezentów znalazłam:
    1. Niezwykle udane połączenie techniki i romansu - “serce plazmowe z piorunami”:
    http://www.allegro.pl/item303444481__%5E%5Eserce_plasma_z_neonem%5E_40cm_od_ss_na_walentynki.html

    2. Coś dla prawdziwych mężczyzn: “zapalniczka żarowa w kształcie pistoletu Glock 17 używanego przez wiele służb mundurowych świata”:
    http://www.allegro.pl/item303152016_zapalniczka_pistolet_glock_17_skala1_1_walentynki.html

    3. Ręczniczek, który wygląda jak ciastko vel “zabawna myjka”:
    http://www.allegro.pl/item307293104_na_walentynki_dzien_kobiet_zabawna_myjka_ciastko.html

    Ale nie umiem się zdecydować, co z tego jest bardziej tandetne…

  26. Hoko said, on luty 8th, 2008 at 6:26 pm

    Oj naiwni naiwani…. przecie pisałem, że za 90gr sie nie opłaci, bo następne lata są po 60 Lepiej od razu za 25 - i potem tyle samo. Zresztą Telochowi to ja bym proponował zmienić tego neurotyka na neuromana, więc nic straconego…
    Dru, a Ty chyba jeszcze wordressowcom zapłaciłeś, bo dodanie domeny coś zdaje się kosztuje… i to w walucie… :lol:

  27. Teloch said, on luty 8th, 2008 at 10:16 pm

    Za net będzie 50 zeta na rok - nic tańszego i w miarę dobrze wyglądającego się tutaj nie wymyśli ;)

    Neuroman? :> Brzmi trochę jak piroman :P

  28. Torlin said, on luty 9th, 2008 at 11:07 przed południem

    A może neuroleptyk? :)

  29. Hoko said, on luty 9th, 2008 at 11:13 przed południem

    Wymyśli wymyśli :) Ja biorę stąd:
    http://www.ovh.pl/produkty/cennik_domen.xml

    net, com, eu po 24zł brutto.

    PS
    jakby kto z Was chciał się na swój serwer przenosić, to niech was Bóg broni przed kupowaniem tam, gdzie kupiliście domeny, bo znowu przepłacicie jak jasny gwint :lol:

    A neuroman… moim zdaniem neurotyk to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale jak tam chcesz :)

  30. Hoko said, on luty 9th, 2008 at 1:01 pm

    “Obwód serca to aż 40cm.” :lol:
    najśmieszniejsze jest to, że ludzie to kupują. Pistolety zwłaszcza…

  31. dru' said, on luty 9th, 2008 at 3:31 pm

    Ja podejmuję wyzwanie, a Wy zamiast gadać o pierdołach wzięli byście się do roboty! ;)

    Na początek chińska odpowiedź na krasnale ogrodowe.
    Helmut i Helga na ławeczce. Uwiedź swoją ukochaną porcelanowym rupieciem.

    Urocza ramka otworzy drzwi do jej serca. Od dziś już zawsze będziecie pamiętać tą przygodę na kajakach.

    Na koniec hardkor, niekoniecznie dla myślących.
    Bądź dla niego niegrzeczna! Ciekawe czy jest wersja dla mężczyzn. :D

    Hoko, a gdzie pisałeś o tych domenach? Ja kupiłem na próbę. Więcej niż dychę w przyszłym roku dać za to nie zamierzam. A, że mi ktoś inne “druidhy” zajmie to się raczej nie boję. :)
    Co do wordpressa to na razie ustawiłem tylko przekierowanie z http://www.druidh.net. I nie dam wordpressowi zarobić. To 10$ na rok kosztuje.
    Prędzej przeniosę się na serwer operatora internetowego, który daje 10Mb miejsca za free. (choć to chyba malutko).

    A neurotyk mi się podoba. Może dlatego, że sam jestem neurotyczny…

  32. Hoko said, on luty 10th, 2008 at 2:26 pm

    O domenach pisałem u Telocha, jak kupował swoją. Za dychę to raczej nie znajdziesz, chyba że ceny spadną…
    Za 10$ to już w zasadzie można znaleźć jakiś płatny hosting.
    10mb może by i starczyło - pod warunhkiem, że konto oferuje dostęp do bazy danych :)

    Wersja dla mężczyzn: bądź dla nej grzeczny…

  33. dru' said, on luty 12th, 2008 at 1:47 pm

    Nie chcecie się bawić to nie. :P
    Dla mnie rewelacją sezonu zostaje lampa Eleonoir.

Leave a Reply