Moc illokucyjna.

Ratavi i istnienie bogów.

z 25 komentarzami

„Żyj jakby bogów nie było i miej nadzieję, że jednak istnieją.”

Ratavi siedział na rynku i niespiesznie jadł pomarańcze, które o tej porze roku były doskonałe. Bez większego entuzjazmu obserwował jak dwóch mężczyzn, w otoczeniu tłumu gapiów, spierało się o istnienie bogów. Byli to najznamienitsi filozofowie tego miasta, dlatego też dyskusja dla tłumu była niezwykle emocjonująca. Argumenty w pierwszej chwili sprawiały wrażenie druzgocących dla przeciwnika i dowodziły biegłości w myślach zarówno tego, który je przedstawiał, jak i tego, który był w stanie je odeprzeć. Pomimo tego, że dysputa trwała już długi czas nic nie wskazywało na to, aby miała się wkrótce zakończyć.

W końcu jeden z gapiów nie wytrzymał i gdy filozofowie przerwali na chwilę, by zebrać myśli zapytał głośno Rataviego:

- A ty Ratavi, co o tym wszystkim myślisz? Który z nich ma rację?

Tłum raptownie zamilkł, a wielu spośród zebranych zastanawiało się nad stosownością pytania. Ratavi wprawdzie był znanym mędrcem, ale sława i poważanie filozofów były zapewne znacznie większe.

Jeden z dyskutantów uznał jednak, że pytanie może przynieść mu pewne korzyści. Trudno ocenić czy liczył na dodatkową chwilę wytchnienia, czy chciał wystawić mędrca na próbę:

- Powiedz Ratavi, czyż nie mam racji przedstawiając swoje argumenty?

- Nic z tego, przyjacielu – skontrował go drugi – prawda jest po mojej stronie. Czyż nie jest to dla Ciebie oczywiste Ratavi?

Mędrzec nie odpowiedział od razu. Spokojnie kontynuował jedzenie pomarańczy i gdy wydawało się, że nie ma nic do powiedzenia w tym temacie, wziął do ręki kolejną pomarańczę i rzekł:

- Czyż nie lepiej by było gdybyście podyskutowali trochę o wyższości naszych pomarańczy nad zamorskimi? Wczoraj obserwowałem jak na bazarze kupcy zajmowali się tym tematem cały dzień, nie mogąc rozstrzygnąć tematu.

- Ależ Ratavi – zdziwił się jeden z nich – jakież to są korzyści z dyskusji o pomarańczach?

- Podziwiam Waszą motywację do prowadzenia sporu, w którym jasne jest dla Was, iż żaden z rozmówców nigdy nie zdobędzie przewagi. Ciekawi mnie jednak, jakie pragnienia prowadzą was do oddawania się takim czynnościom?

Jeden z filozofów chciał mu przerwać, ale Ratavi nie pozwolił mu dojść do głosu.

- Jeśli chcecie jedynie poćwiczyć swe umiejętności prowadzenia sporów, to czyż nie lepiej dyskutować o wyższości pomarańczy? Jeśli bogowie istnieją po cóż niepotrzebnie drażnić ich nieustannym obmawianiem? Jeśli zaś nie, to czyż nie lepiej spierać się o pomarańcze, które każdy może zobaczyć i ocenić?

Przegryzł kawałek pomarańczy i mówił dalej:

- Jeśli zaś chcecie zdobyć uznanie tłumu, to czyż i tutaj dyskusja o pomarańczach nie będzie cenniejsza? Jeśli zdobędziecie sobie słuchaczy, którzy zawierzą wam w swojej ufności, bo sami nie będą w stanie pojąć problemu, to czyż nie jest niewłaściwym, być podporą czyjeś wiary, gdy samemu ma się wątpliwości?

Wtedy jeden z filozofów wykrzyknął:

- Ależ Ratavi! Sprawa tego czy bogowie istnieją, jest fundamentalna dla ludzkiego życia!

Ratavi odparł:

- Ważne jest nie tyle to czy bogowie istnieją czy nie, a raczej to jakie uczucia żywisz, gdy myślisz o tym, że opcja, której nie wybrałeś może być prawdziwa. Jeśli się boisz lub żywisz żal, to prędzej czy późnej, w miejsce poszukiwania prawdy pojawi się u Ciebie niemy upór. Unikał będziesz tematu, aby nie przypominać sobie o wątpliwościach przemawiających za alternatywą. Jeśli zaś Twoje życie bez bogów będzie wyglądać tak samo jak i z bogami, na cóż ta cała dyskusja?

Po czym wręczył filozofom po pomarańczy i odszedł.

“W nieznane po własnych śladach”
“Zapiski o Ratavim”
Eboniusz Młodszy.

Spis treści.

Written by dru'

12 marzec 2008 @ 12:05 am

Napisane w Ratavi

Odpowiedzi: 25

Subscribe to comments with RSS.

  1. Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja… :lol:

    Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…

    Hoko

    12 marzec 2008 at 1:22 pm

  2. Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja… :lol:

    Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…

    Hoko

    12 marzec 2008 at 1:23 pm

  3. Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja…
    :lol:
    Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…

    zeen

    12 marzec 2008 at 1:50 pm

  4. Coś się nam dzisiaj wszystkim dubluje. Sensownie było by usunąć komentarz 2, ale wtedy zeen wyjdzie na plagiatora :lol:

    Ludzie chcą żyć, żeby mieć za co umrzeć. :)

    dru'

    12 marzec 2008 at 5:01 pm

  5. Ja bym tam wolał nie umierać, nawet jakbym nie miał za co żyć…

    PS
    zeen i tak splagiatował pomysł (mój), już on wie, o co chodzi :lol:

    Hoko

    13 marzec 2008 at 10:27 am

  6. A więc marzy ci się sen o nieśmiertelności? Ja planuję żyć 650 lat. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    A prywatne porachunki to na stronie wybaczmi.pl :lol:

    dru'

    13 marzec 2008 at 10:59 am

  7. Przepraszam, czy mogę prosić o naprowadzenie co splagiatowałem?
    Bo nie ukrywam, że Hoko jest inspirujący nad wyraz….

    zeen

    13 marzec 2008 at 1:37 pm

  8. To wy sobie porozmawiajcie, a ja tym czasem przygotuję nowy wpis.

    dru'

    13 marzec 2008 at 2:50 pm

  9. Ja tam nie będę z plagiatystami rozmawiać, niemniej nie mogę nie wspomnieć, że zdjęcie Dru z wiertarką to obraz, który zmienił moje postrzeganie świata… na lepsze chyba

    komerski

    13 marzec 2008 at 5:39 pm

  10. Gdzie jest Dru z wiertarką?

    zeenie, splagiatowałeś pomysł na powtórzenie powtórzonego komentarza – ja byłem pierwszy u Basi :)

    Hoko

    14 marzec 2008 at 9:38 am

  11. PS
    Co tam znowu z tym kotem?

    Hoko

    14 marzec 2008 at 9:38 am

  12. Tu jest – wierci, aż miło.

    http://tiny.pl/4trd

    komerski

    14 marzec 2008 at 12:25 pm

  13. Ma (miał) wzmożoną perystaltykę jelit (to nasza wina), a po wizycie u weterynarza okazało się, że potajemnie hoduje również całą fermę tego. Nie mówiąc o lekkiej nadwadze.

    Ale już zdążyliśmy się polubić i jest wspaniały.
    A wskaźnik laserowy pomaga nam spalać kilogramy. :D

    dru'

    14 marzec 2008 at 1:51 pm

  14. Dru? Myślisz, że jakbym sobie taki wskaźnik kupił, to też bym trochę zrzucił? :)

    komerski

    14 marzec 2008 at 6:48 pm

  15. Hoko,
    Masz rację ale zrobiłem to nieświadomie. To dowód na Twoje talenty inspiratorskie.
    Zrobiłem to odruchowo…
    A kota się odchudza żywiąc go myszkami light :)

    zeen

    14 marzec 2008 at 7:14 pm

  16. Komerski, dodatkowo trzeba z wielkim entuzjazmem skakać po meblach goniąc czerwony punkcik.

    Hoko Inspirator. Zdecydowanie się nie doceniasz Hoko. :)

    dru'

    14 marzec 2008 at 9:43 pm

  17. Dru, a dałoby się na przykład, żeby ten punkcik przybierał kształt… bo ja wiem… Natalie Portman?

    komerski

    14 marzec 2008 at 10:04 pm

  18. Komerski,
    a pewnie że by się dało, przecie w gwiezdnych wojnach coś takiego było – hologram zdaje się się. Tylko żeby za tym skakać…

    Dru,
    spoko, już myślałem, że coś poważnego. A tak przy okazji, skoro jesteś początkującym kociarzem, uważaj, żeby w mieszkaniu nie zostawić gdzie na wierzchu jakich sypkich chemikaliów, bo jak kot sie w tym uwala, a potem wyliże, to problemy mogą być znacznie poważniejsze.

    Hoko

    15 marzec 2008 at 10:51 am

  19. Komerski, zalety tego rozwiązania nie tkwią raczej we właściwościach lasera, ale przede wszystkim w strukturze procesów psychicznych kota. A nie wiem czy jesteś gotów przechodzić trening warunkujący ten sposób reakcji. :D

    dru'

    15 marzec 2008 at 2:12 pm

  20. Znakomita opowiastka, obrazujaca o co chodzi z pragmatycznym agnostycyzmie – mojej “religii”. W ogole świetny blog. Gratuluje.

    haes

    16 marzec 2008 at 5:22 pm

  21. Wesołych Świąt Tobie wraz z Rodziną i tutejszym Bywalcom życzę.

    zeen

    21 marzec 2008 at 10:02 am

  22. Wzajemnie, wzajemnie!

    dru'

    22 marzec 2008 at 9:29 am

  23. Dru’!
    Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt

    Torlin

    22 marzec 2008 at 9:54 am

  24. Ta opowiastka przypomina mi trochę opowiastki o “Szuszwolu ze Swarzyndza”. które ukazywały się w miesięczniku “W drodze” od numeru 10/2001 do 1/2005, w internecie można je przeczytać wchodząć na stronkę archiwum tego pisma:
    http://www.mateusz.pl/wdrodze/redakcja/_archiwum.htm
    i tam wybrać któryś z numerów z podanego przeze mnie zakresu i w spisie treści numeru w kategorii “Felietony” wybrać artykuł autorstwa Włodzimierza Fenrycha.

    A co do samej treści – dla mnie to czy tzw. bogowie istnieją, czy nie – dla mnie jest ważne,
    akurat tutaj problem istnienia Boga – będę tak pisał, bo jestem katolikiem – został przedstawiony w suchej duskusji filozoficznej… ale dyskusja filozoficzna to nie jedyny sposób mówienia o Bogu.
    P.S. Wesołych Świąt.

    osioł

    23 marzec 2008 at 5:06 pm

  25. [...] No i na koniec, jako pewnego rodzaju podsumowanie i znakomity komentarz do całej mojej ścieżki duchowej, polecam piękne i jakże głębokie odpowiadanie pochodzące z bloga druidh.wordpress.com. [...]


Dodaj komentarz