Ratavi i istnienie bogów.
„Żyj jakby bogów nie było i miej nadzieję, że jednak istnieją.”
Ratavi siedział na rynku i niespiesznie jadł pomarańcze, które o tej porze roku były doskonałe. Bez większego entuzjazmu obserwował jak dwóch mężczyzn, w otoczeniu tłumu gapiów, spierało się o istnienie bogów. Byli to najznamienitsi filozofowie tego miasta, dlatego też dyskusja dla tłumu była niezwykle emocjonująca. Argumenty w pierwszej chwili sprawiały wrażenie druzgocących dla przeciwnika i dowodziły biegłości w myślach zarówno tego, który je przedstawiał, jak i tego, który był w stanie je odeprzeć. Pomimo tego, że dysputa trwała już długi czas nic nie wskazywało na to, aby miała się wkrótce zakończyć.
W końcu jeden z gapiów nie wytrzymał i gdy filozofowie przerwali na chwilę, by zebrać myśli zapytał głośno Rataviego:
- A ty Ratavi, co o tym wszystkim myślisz? Który z nich ma rację?
Tłum raptownie zamilkł, a wielu spośród zebranych zastanawiało się nad stosownością pytania. Ratavi wprawdzie był znanym mędrcem, ale sława i poważanie filozofów były zapewne znacznie większe.
Jeden z dyskutantów uznał jednak, że pytanie może przynieść mu pewne korzyści. Trudno ocenić czy liczył na dodatkową chwilę wytchnienia, czy chciał wystawić mędrca na próbę:
- Powiedz Ratavi, czyż nie mam racji przedstawiając swoje argumenty?
- Nic z tego, przyjacielu – skontrował go drugi – prawda jest po mojej stronie. Czyż nie jest to dla Ciebie oczywiste Ratavi?
Mędrzec nie odpowiedział od razu. Spokojnie kontynuował jedzenie pomarańczy i gdy wydawało się, że nie ma nic do powiedzenia w tym temacie, wziął do ręki kolejną pomarańczę i rzekł:
- Czyż nie lepiej by było gdybyście podyskutowali trochę o wyższości naszych pomarańczy nad zamorskimi? Wczoraj obserwowałem jak na bazarze kupcy zajmowali się tym tematem cały dzień, nie mogąc rozstrzygnąć tematu.
- Ależ Ratavi – zdziwił się jeden z nich – jakież to są korzyści z dyskusji o pomarańczach?
- Podziwiam Waszą motywację do prowadzenia sporu, w którym jasne jest dla Was, iż żaden z rozmówców nigdy nie zdobędzie przewagi. Ciekawi mnie jednak, jakie pragnienia prowadzą was do oddawania się takim czynnościom?
Jeden z filozofów chciał mu przerwać, ale Ratavi nie pozwolił mu dojść do głosu.
- Jeśli chcecie jedynie poćwiczyć swe umiejętności prowadzenia sporów, to czyż nie lepiej dyskutować o wyższości pomarańczy? Jeśli bogowie istnieją po cóż niepotrzebnie drażnić ich nieustannym obmawianiem? Jeśli zaś nie, to czyż nie lepiej spierać się o pomarańcze, które każdy może zobaczyć i ocenić?
Przegryzł kawałek pomarańczy i mówił dalej:
- Jeśli zaś chcecie zdobyć uznanie tłumu, to czyż i tutaj dyskusja o pomarańczach nie będzie cenniejsza? Jeśli zdobędziecie sobie słuchaczy, którzy zawierzą wam w swojej ufności, bo sami nie będą w stanie pojąć problemu, to czyż nie jest niewłaściwym, być podporą czyjeś wiary, gdy samemu ma się wątpliwości?
Wtedy jeden z filozofów wykrzyknął:
- Ależ Ratavi! Sprawa tego czy bogowie istnieją, jest fundamentalna dla ludzkiego życia!
Ratavi odparł:
- Ważne jest nie tyle to czy bogowie istnieją czy nie, a raczej to jakie uczucia żywisz, gdy myślisz o tym, że opcja, której nie wybrałeś może być prawdziwa. Jeśli się boisz lub żywisz żal, to prędzej czy późnej, w miejsce poszukiwania prawdy pojawi się u Ciebie niemy upór. Unikał będziesz tematu, aby nie przypominać sobie o wątpliwościach przemawiających za alternatywą. Jeśli zaś Twoje życie bez bogów będzie wyglądać tak samo jak i z bogami, na cóż ta cała dyskusja?
Po czym wręczył filozofom po pomarańczy i odszedł.
“W nieznane po własnych śladach”
“Zapiski o Ratavim”
Eboniusz Młodszy.



Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja…
Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…
Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja…
Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…
Widzę, że Ratavi to taki sam pragmatyk jak i ja…

Ale większość niestety źle się czuje, jak nie ma za co umierać…
Coś się nam dzisiaj wszystkim dubluje. Sensownie było by usunąć komentarz 2, ale wtedy zeen wyjdzie na plagiatora
Ludzie chcą żyć, żeby mieć za co umrzeć.
Ja bym tam wolał nie umierać, nawet jakbym nie miał za co żyć…
PS
zeen i tak splagiatował pomysł (mój), już on wie, o co chodzi
A więc marzy ci się sen o nieśmiertelności? Ja planuję żyć 650 lat. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A prywatne porachunki to na stronie wybaczmi.pl
Przepraszam, czy mogę prosić o naprowadzenie co splagiatowałem?
Bo nie ukrywam, że Hoko jest inspirujący nad wyraz….
To wy sobie porozmawiajcie, a ja tym czasem przygotuję nowy wpis.
Ja tam nie będę z plagiatystami rozmawiać, niemniej nie mogę nie wspomnieć, że zdjęcie Dru z wiertarką to obraz, który zmienił moje postrzeganie świata… na lepsze chyba
Gdzie jest Dru z wiertarką?
zeenie, splagiatowałeś pomysł na powtórzenie powtórzonego komentarza - ja byłem pierwszy u Basi
PS
Co tam znowu z tym kotem?
Tu jest - wierci, aż miło.
http://tiny.pl/4trd
Ma (miał) wzmożoną perystaltykę jelit (to nasza wina), a po wizycie u weterynarza okazało się, że potajemnie hoduje również całą fermę tego. Nie mówiąc o lekkiej nadwadze.
Ale już zdążyliśmy się polubić i jest wspaniały.
A wskaźnik laserowy pomaga nam spalać kilogramy.
Dru? Myślisz, że jakbym sobie taki wskaźnik kupił, to też bym trochę zrzucił?
Hoko,
Masz rację ale zrobiłem to nieświadomie. To dowód na Twoje talenty inspiratorskie.
Zrobiłem to odruchowo…
A kota się odchudza żywiąc go myszkami light
Komerski, dodatkowo trzeba z wielkim entuzjazmem skakać po meblach goniąc czerwony punkcik.
Hoko Inspirator. Zdecydowanie się nie doceniasz Hoko.
Dru, a dałoby się na przykład, żeby ten punkcik przybierał kształt… bo ja wiem… Natalie Portman?
Komerski,
a pewnie że by się dało, przecie w gwiezdnych wojnach coś takiego było - hologram zdaje się się. Tylko żeby za tym skakać…
Dru,
spoko, już myślałem, że coś poważnego. A tak przy okazji, skoro jesteś początkującym kociarzem, uważaj, żeby w mieszkaniu nie zostawić gdzie na wierzchu jakich sypkich chemikaliów, bo jak kot sie w tym uwala, a potem wyliże, to problemy mogą być znacznie poważniejsze.
Komerski, zalety tego rozwiązania nie tkwią raczej we właściwościach lasera, ale przede wszystkim w strukturze procesów psychicznych kota. A nie wiem czy jesteś gotów przechodzić trening warunkujący ten sposób reakcji.
Znakomita opowiastka, obrazujaca o co chodzi z pragmatycznym agnostycyzmie - mojej “religii”. W ogole świetny blog. Gratuluje.
Wesołych Świąt Tobie wraz z Rodziną i tutejszym Bywalcom życzę.
Wzajemnie, wzajemnie!
Dru’!
Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt
Ta opowiastka przypomina mi trochę opowiastki o “Szuszwolu ze Swarzyndza”. które ukazywały się w miesięczniku “W drodze” od numeru 10/2001 do 1/2005, w internecie można je przeczytać wchodząć na stronkę archiwum tego pisma:
http://www.mateusz.pl/wdrodze/redakcja/_archiwum.htm
i tam wybrać któryś z numerów z podanego przeze mnie zakresu i w spisie treści numeru w kategorii “Felietony” wybrać artykuł autorstwa Włodzimierza Fenrycha.
A co do samej treści - dla mnie to czy tzw. bogowie istnieją, czy nie - dla mnie jest ważne,
akurat tutaj problem istnienia Boga - będę tak pisał, bo jestem katolikiem - został przedstawiony w suchej duskusji filozoficznej… ale dyskusja filozoficzna to nie jedyny sposób mówienia o Bogu.
P.S. Wesołych Świąt.
[...] No i na koniec, jako pewnego rodzaju podsumowanie i znakomity komentarz do całej mojej ścieżki duchowej, polecam piękne i jakże głębokie odpowiadanie pochodzące z bloga druidh.wordpress.com. [...]