Zwolnić Beenhakkera!
Rozpoczynając te mistrzostwa, żywiliśmy nadzieje na to że polska reprezentacja zostanie czarnym koniem Euro2008. Oczekiwaliśmy, że Polacy skutecznie przebrną przez fazę grupową, by w kolejnych meczach rozwinąć skrzydła i efektownie oraz bezpardonowo walczyć o medale. Nikt nie marzył oczywiście o złocie, ale brąz był z pewnością w naszym zasięgu… byłby gdyby nie jeden człowiek, który swoimi decyzjami spętał nogi obiecującej drużynie. Ten człowiek to nikt inny jak pseudo-selekcjoner polskiej reprezentacji, mistrz marketingowych złudzeń - Leo Beenhakker.
Zaplecze.
Przyjrzyjmy się przez chwilę temu co otrzymał holenderski trener, aby w pełni zrozumieć jak destrukcyjny wpływ miał na całą sytuację.
Polska szkoleniowa myśl piłkarska jest z pewnością jedną z najlepszych na świecie. Pod czujnym okiem PZPN dorastają w lokalnych, doskonale wyposażonych szkółkach młodzi piłkarze. Sprawnie funkcjonuje system selekcji, który pozwala wyszukiwać młode talenty. Takim chłopcom proponuje się indywidualne programy szkoleniowe, umożliwiające maksymalnie rozwinięcie ich potencjalnych możliwości. Ci dobrze wykształceni piłkarze trafiają następnie do zespołów ligowych, gdzie w atmosferze czystej rywalizacji i gry fair play wchodzą w świat prawdziwej męskiej piłki.
Trzeba tutaj uczciwie stwierdzić, że polska Ekstraklasa jest jedną z najbardziej wymagających lig europejskich. Grają w niej Brazylijczycy, Francuzi, czy Nigeryjczycy, którzy odnosząc sukcesy we własnych krajach, widzą grę w naszej lidze jako ukoronowanie ich udanych karier. Utrzymanie się w pierwszych składach wymaga niesamowitej determinacji oraz ciągłego treningu na granicy wytrzymałości fizycznej. Odbywające się przy licznej publiczności mecze, na świetnie przygotowanych i wyposażonych stadionach pełne są uczciwej walki od pierwszej do ostatniej minuty.
Drużyna.
Najlepsi z najlepszych krajowych wychowanków zasilają polską drużynę narodową. Reprezentacja od zawsze utrzymuje wysoki poziom gry, który, ku radości kibiców, na przestrzeni ostatnich lat stale rośnie. Obecni w niej gracze to doskonale przygotowani technicznie i kondycyjnie, głodni sukcesu i gotowi na wszystko wszechstronni zawodnicy najlepszych klubów europejskich. Na każdej pozycji panuje niemal klęska urodzaju, co pozwala nie obawiać się powszechnych w tym sporcie kontuzji.
Wśród ostatnich sukcesów naszych reprezentantów wyróżnić należy zakończone zwycięskimi meczami dwa ostatnie mundiale i inne wygrane mecze kwalifikacyjne i towarzyskie.
Warto pamiętać, że wielu spośród graczy, ukończywszy spektakularne międzynarodowe kariery piłkarskie pozostaje w sporcie, poświęcając się bez reszty rzetelnej i błyskotliwej pracy komentatorskiej. Można tu wymienić takie sławy jak Tomasz Hajto, Tomasz Iwan, Mateusz Borek, czy Roman Kołtoń. Ich osiągnięcia i doświadczenie uprawniają ich do trudnej, ale życzliwej oceny poczynań drużyn i selekcjonerów. Kuźnia charakteru jaką jest polska liga sprawia, że nie są oni żądni marnej sensacji, a także unikają ferowania tendencyjnych wyroków.
Selekcjoner.
Już od samego początku wybór selekcjonera budził dużo wątpliwości. Troszczący się rzetelnie o polską piłkę Związek, uległ niestety nagonkom koncernów medialnych (zachodnich właścicieli) i zdecydował się na zatrudnienie zachodniego szkoleniowca. Wybrany Leo Beenhakker od początku był postacią kontrowersyjną. Stały za nim marne sukcesy, błąkanie się bez celu po odległych krajach oraz nieokreślona szkoła trenerska. Pomimo posiadania wielu rodzimych specjalistów, omamiony bełkotem układu PZPN postanowił oddać władzę nad drużyną człowiekowi, którego specjalnością są jedynie sprawianie wrażenia i podlizywanie się mediom. Zatrudniony Leo rzucił się od razu w wir pracy… w działach marketingu. Więcej czasu niż na ławce trenerskiej spędzał w studiach reklamowych kręcąc kolejne spoty, albo na konferencjach prasowych, gdzie mamił łatwowiernych dziennikarzy obietnicami sukcesów. Cóż takiego udało mu się osiągnąć? Porażki z Finlandią i Armenią, słabe występy w innych meczach. Tylko dzięki nadludzkiej determinacji piłkarzy oraz interwencjom Związku udało się doprowadzić do awansu na Euro2008. Leo jednak chciał całkowitej władzy i podszywając się pod sukcesy innych, krok po kroku doprowadził do izolacji reprezentacji tworząc wewnątrz PZPN, na swoich zasadach, państwo w państwie. Ten niewybaczalny błąd skończył się ostatecznie całkowitym blamażem Polaków na Euro, gdzie nie zdołali pokonać o klasę gorszych Niemców i Chorwatów, a z gospodarzami turnieju wywalczyli zaledwie remis.
Inne sukcesy? Sprowadzenie naturalizowanego Brazylijczyka Rogera Guerreiry, którego jedynym osiągnięciem jest bramka ze spalonego? Obwinianie sędziego za swoje niepowodzenia?
Dość już tego! Nie pozwólmy się dłużej oszukiwać. Apelujmy do Związku, aby ostatecznie pozbył się tego holenderskiego dysydenta z naszych szeregów. Niech polska piłka, stanie się ponownie polska! Tylko rodzimy trener może być gwarantem tego, że reprezentacja zagra na kolejnym Euro.
Jak anioła głos…
Korzyść krańcowa.
Warszawa dn. 4.04.2015r.
Urząd Ekonomizacji Życia
ul. Radosna 4
00-750 Warszawa.
Pan Jerzy Nadgrobski.
Szanowny Panie,
Proste i skuteczne metody wychowawcze.
Wielu rodziców stając przed dylematem, w jaki sposób wychować swoje dziecko, sięga do intuicyjnej wiedzy pedagogicznej. Gromadzona od zarania dziejów wiedza, kusi swą prostotą i skutecznością. Jej zalet przecenić nie sposób, a sam opiszę ją tylko po to, by w dobie dewiantów i antypedagogiki nie uległa zapomnieniu. I być może Tobie drogi Czytelniku się przyda.
Z rad nierad.
Również i dla mnie pierwszy rok blogowania zbliża się ku końcowi. Postanowiłem więc podsumować w jednym wpisie całe doświadczenie jakie udało mi się zdobyć przez ten szmat czasu, aby wspomóc tych, którzy rocznice ciągle jeszcze mają przed sobą. Korzystam z popularnej obecnie formy listy i prostych haseł, dzięki czemu nawet człowiek z blogowaniem i czytaniem nieobyty będzie mógł szybko dotrzeć do interesujących go treści.
Histeria prawdziwa.
Lesio już od rana był w złym humorze. Tuż przed świtem obudził go przerażający koszmar, w którym potężny zamek z piasku zbudowany przez Jego Brata, przywaliła zupełnie niespodziewanie, wyłaniająca się z morza platforma. Otworzył oczy, ale nie chciało mu się wstawać. Bał się nawet odsłonić okno. Leżąc więc niespokojnie przez trzy kwadranse czekał, aż pokojówka przyjdzie i przygotuje pokój do porannej toalety. Nastroju nie poprawiła mu nawet poranna wizyta mamy, która od czasu, gdy Jego Brat polubił jeszcze bardziej samotność spędzała więcej czasu z Lesiem. Na śniadanie dostał pożywne i zdrowe płatki kukurydziane z mlekiem, które tak uwielbiał. Tym razem jednak, mleko smakowało jak stęchła woda, a zupka zbyt szybko utraciła swoją uroczą chrupkość.
Ulżę sobie…
I stało się. Ten człowiek samo zło; ten kryjący się pod blond czupryną potomek aryjskich ciemiężycieli; ten wysłannik szatana, który pod równo skrojonymi przez najlepszych piekielnych krawców spodniami od garnituru ukrywa czarcie kopyto; ten wilk w owczej skórze, który dopiero dwa lata temu wziął ślub kościelny, a słuchacze Radia Prawda widzieli go w kościele jak się nierówno przeżegnał; ten dwulicowiec, który w chwili swego wspomaganego mocami nieczystymi tryumfu śmiał coś mówić o miłości; ten oszust, który upadł tak nisko, że dziękował za głosowanie nawet tym, którzy na niego nie głosowali; ten człowiek… nie człowiek… liberał przejął władzę w naszej umiłowanej katolickiej ojczyźnie.
Święty Rousseau.
Nowy minister edukacji podjął ostateczną decyzję w sprawie nowego kanonu lektur. Wprowadzone zmiany spowodują pewne przesunięcie profilu kształcenia. Uczniowie opuszczający gimnazjum, będą mieć teraz solidne zaplecze filozoficzne dzięki “Obronie Sokratesa” Platona oraz “Wyznaniom” (świętego również w areligijnej szkole) Augustyna. Młodzież na szczęście została ustrzeżona przez zgubnym wpływem, forsowanego przez ministra Giertycha, pisarza związanego z ruchem narodowym, Jana Dobraczyńskiego.
Znajdź rusznicę!
Tym razem wpis tylko dla czytających o na prawdę mocnych nerwach, łączący w sobie wstrząsające zdjęcia z niebagatelnym wyzwaniem intelektualnym.
Poniżej zostały przedstawione zdjęcia czterech butów. Pierwsze trzy z nich zostały zaprojektowane przez jednego z wiodących projektantów obuwia. Ich cena w promocyjnej (wyprzedaż) ofercie wynosi zaledwie 169 PLN. Ostatni z butów (bez możliwości zbliżenia, aby utrudnić dokonywanie podróbek) to zaprojektowana przez ze mnie unikalną metodą casual-designing tenisówka. Powstała ona przy wykorzystaniu autentycznego błota z polskich dróg oraz wysokiej jakości chińskich materiałów.
Odrobina folkloru na codzień.
Spełniam się artystycznie (wakacyjnie) w kolejnej gałęzi mediów. Jakość jest fatalna, z uwagi na sprzęt, który w swoim założeniu miał służyć nie do robienia filmów, ale do komunikacji werbalnej (telefon komórkowy). Niemniej główny bohater filmu powinien być rozpoznawalny. Tekst wykładu zaczerpnięty jest z pobliskiej tablicy informacyjnej, czytany z podglądu zdjęcia, z którego niewiele było widać (stąd głos mi się łamie).
Jak Bóg chciał umieścić w Biblii teorię ewolucji.
Postaci: Bóg, pisarz natchniony.
Pisarz (pociągając konkretnie obrzędowego wina): Wczoraj natchnąłeś mnie abym opisał piąty dzień stworzenia świata. Mamy już na ziemi zwierzęta. Teraz przyszedł czas na nas, na ludzi.
Bóg: A więc na przestrzeni wieków zwierzęta ewoluowały.
- Znaczy, że co?
- No, zmieniały się. Te, które były lepiej przystosowane do środowiska wypierały te gorsze i zajmowały ich miejsce.
- To tak jak wilki zjadają owce?
- No nie dokładnie.
- Czyli jak?
- Na przestrzeni wielu wieków, kolejne rodzące się pokolenia były coraz lepiej przystosowane do otaczających warunków. Wilki, dajmy na to, biegały coraz szybciej, coraz lepiej organizowały stada, miały coraz lepszy węch, aby lepiej polować na zwierzynę.
- Czyli, że wilk był coraz lepszym wilkiem?
- Dokładnie!
- To nie mógł od razu być doskonałym?
- No nie, cieszy mnie rozwijający się świat, lubię obserwować zmiany. Tak też powstali ludzie. Waszymi dalekimi kuzynami są małpy.
- Żartujesz, Boże?
- To absolutna prawda.
- Chcesz powiedzieć, że jakaś zjadająca banany małpa kopulowała z inną małpą i z tego wziął się tak świątobliwy mąż jak Mojżesz?
- Potrzeba było na to wielu lat…
- Ja tego nie napiszę. Mojżesz rozwali mi głowę tymi kamiennymi tablicami jak się dowie, że jego dziadkowie byli cali owłosieni i mieszkali na drzewach.
- Ale to prawda.
- Prawda, prawda… A komu to potrzebne? Czy małpy mają pejsy? Czy budują świątynie? Czy uprawiają rolę? Jak z owłosionej i bezmyślnej istoty mogło się narodzić coś takiego jak my? Żeby chociaż Egipcjanie. Oni są ciemniejsi od nas. Niech oni pochodzą od małp.
- No to niby skąd mieli by się wziąć ludzie? Ulepiłem was z piasku?
- Tak! Świetny pomysł. Nie z piasku, a z gliny. Piasek się nie lepi.
- Ale to bzdury. Będziesz to opowiadał swoim dzieciom?
- Bzdury, nie bzdury. Tu chodzi o moją głowę. Piszę “Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi…”.
Nagle gwałtownym potrząśnięciem natchniony pisarz zostaje wybudzony z transu.
Mojżesz: Nie po to tu siedzisz żeby się upijać obrzędowym winem. Co tam usłyszałeś? Gadaj!
Pisarz: Eeeee…..
- No! Tylko żadnych herezji w rodzaju wielkiego wybuchu czymkolwiek by to nie było… Mów co zapamiętałeś.
Pisarz poszukuje gwałtownie „natchnienia”:
- No więc… Jesteśmy dziećmi Boga, a Egipcjanie to małpy.
- I o to właśnie chodzi!
Political-fiction z Jarosławem w roli głównej.
…czyli o szczycie w Brukseli.
Rodzinny bigos.
Gdy Jarosław K. zwany czasem premierem, kończył swoją kampanię wyborczą do parlamentu wydawało mi się, że dokonał rzeczy niebywałej. Udało mu się jakimś sposobem odnaleźć (stworzyć) wspólną tożsamość dla ludzi, którzy przegrali transformację (czy to na własne życzenie, czy też bezwiednie). Gdy jeszcze opinia publiczna (razem ze mną) upajała się wielką koalicją PO-PiS Jarosław już dobrze wiedział, kto i dlaczego na niego głosował oraz co ów głosujący jest w stanie zaakceptować. Jednym słowem miał i nadal ma doskonałe rozeznanie w swoim elektoracie. Elektorat ów jest dość specyficzny i do celów Jarosława nadaje się doskonale:
1. Jest podatny na opisywaną już wcześniej filozofię walki.
2. Lubi świat prostych prawd i ustalonego porządku.
3. W dużej mierze wyznaje Polski Katolicyzm Oświecony – czyli jaskrawo zarysowane postaci z Biblii i ich wyraźnie określone role jakie odgrywają w niebiańsko-ziemskiej rzeczywistości.
4. Obce mu jest pojęcie wolności obywatelskiej.
I Jarosław daje im to czego oczekują. Daje im rewolucję moralną, daje im wrogów (beneficjentów transformacji), daje im obietnice silnej Polski oraz jako taki dobrobyt materialny.
Jednocześnie Jarosław nie zadziera z tymi, którzy naprawdę coś mogą, czyli klasą posiadającą pieniądze. Minister finansów jest ekonomistom bliski, a wrogami z układu najczęściej okazują się trafione tu i ówdzie kozły ofiarne, a nie ci, którzy na transformacji dorobili się fortuny (oczywiście nie twierdzę, że ci, którzy się dorobili muszą być od razu przestępcami).
Ta sytuacja ma dwie konsekwencje. Po pierwsze istotna większość społeczeństwa (ta bliższa społeczeństwu obywatelskiemu) nie ma swojej reprezentacji w parlamencie (ale o tym kiedy indziej). Po drugie Jarosław ma łatwy do zarządzania lud, dzięki któremu może skupić się na tym na czym najbardziej mu zależy.
Władza, władza, władza.
Jarosław chce władzy. Chce widzieć Polskę (w jego rozumieniu) dobrze zarządzaną i silną na arenie międzynarodowej. Nie chce władzy, aby w jej cieniu dokonywać szemranych interesów. Chce jej dla niej samej niczym (powierzchownie rozumiany) macchiavelliczny książe, choć może w nieco innych warunkach i na nieco innych zasadach. Chce państwa autokratycznego (bo w rozumieniu jego i wielu innych tylko taka Polska się sprawdzała) i w zasadzie je ma.
Kartofelnsalad i żabie udka ze schabowym.
Dużo trudniejsze zadanie czekało Jarosława na zewnątrz kraju. Polska z racji swej pozycji geopolitycznej powinna być jednym z głównych graczy w europejskiej polityce, lecz w wyniku biegu historii (również na własne życzenie Polaków) znaleźliśmy się ostatnio w europejskiej kuchni, gdzie jest miejsce dla małych lub biednych. Nie ma wątpliwości, że (w opinii wielu) już sama obecność w kuchni jest dla Polski sporym sukcesem. Polska po wpuszczeniu do pańskiego domu miała więc zachowywać się kulturalnie. W języku polityki europejskiej kulturalnie zachowuje się ten, kto bierze z wdzięcznością co mu łaskawie podadzą (rzucą ze stołu) i spełnia z uśmiechem na ustach to co mu polecono. Słowo to ma trzymać nisko tych, których można oskarżyć o to, że im słoma z butów wystaje, choćby i kultura i słoma były czysto hipotetyczne.
Rozgrywką o znaczeniu niebagatelnym i jednocześnie znakomitą okazją do dopchania się do europejskiego stołu (lub jak kto woli koryta) była zmiana systemu głosowania. Zmiana o tyle ważna, że zmęczone demokratycznymi przepychankami Niemcy postanowiły zmienić oblicze Unii Europejskiej. Marazm, który coraz wyraźniej rozłaził się po wszelkich unijnych instytucjach, a nasilił się jeszcze po wielkim rozszerzeniu do 25 państw pokazywał, że bez silnych rządów jednego z państw Unia za niedługo zmieni się w największą na świecie samonapędzającą się biurokrację, która dodatkowo nie będzie robić absolutnie nic. Pierwszym etapem reorganizacji miała być zmiana systemu głosowania. Przesunięcie akcentu ze względnej równowagi na przewagę czterech krajów, z naciskiem na Niemcy, to coś co miało stworzyć podwaliny Europejsko-Niemieckiego supermocarstwa. Oczywiście stworzenie Unii Europejskiej z dominującą rolą Niemiec mogło się nie podobać innym silnym państwom Europy. Czyli dokładnie komu? Zakładając, że nikt nie widzi nadziei na poprawę obecnej sytuacji poprzez utrzymywanie równowagi przy podejmowaniu wszelkich decyzji unijnych, aspirujących do roli dominanta w Europie nie było wielu. Włochy, póki co, próbują się rozprawić z problemami, których nabawiły się gdzieś w czasach renesansu. Wielka Brytania nigdy nie rozumiała problemów i spraw na kontynencie i jest w Unii Europejskiej głównie dlatego, że nie wypada, aby w niej nie była. Inny system prawny, inna waluta, inna historia, w zasadzie wszystko inne. Francja natomiast, najpoważniejszy konkurent Niemiec, w ostatnich latach zachowywała się jak szwagier gospodarza imprezy, który nie mogąc określić swojej roli na przyjęciu, zalany winem i bijący się z myślami zasnął pod jednym ze stołów. I tutaj Jarosław zwietrzył swoją szansę. Wygrana Sarkozego oznaczała, że Francja może wrócić do swoich mocarstwowych aspiracji. Niestety czas naglił, a zbliżający się szczyt, na którym Niemcy były zdecydowane przepchać korzystne dla siebie rozwiązanie (koniec ich przewodnictwa w UE) oznaczał jednocześnie koniec szans na dopchanie się do pańskiego stołu. Wtedy to Jarosław wykonał manewr tyle szalony, co genialny. Zaproponował sposób liczenia głosów idący w budowaniu równowagi pomiędzy krajami członkowskimi UE znacznie dalej niż system nicejski. Jarosław postawił Unii jasne pytanie: czy chcecie Europy Równowagi? Włochy i Anglia zamilkły z jasnym przesłaniem, że kto chce dominacji niech o nią walczy. Żelazna Angela wyciągnęła “żelazny” argument i wygarnęła, nie po raz pierwszy, polskim władzom od niewdzięcznych warchołów. Jarosław, który dopychając się do pańskiego stołu miał już w Europie tak złą prasę, że gorszej się nie dało, wzruszył ramionami i kontynuował swoją grę. Emocje sięgnęły zenitu, ale udało się coś czego Jarosław oczekiwał, Sarkozy podjął wyzwanie. Na zmianę dominacji z Niemieckiej na Francusko-Polską nie było żadnej nadziei. Z resztą w to, że taka dominacja cokolwiek da nie wierzyli nawet świeżo upieczeni przyjaciele Sarkozy i Jarosław. Sensownym rozwiązaniem było uzyskanie możliwości przeciwwagi dla Niemiec w postaci Francusko-Polskiego weta oraz pękaty budżet Unii na najbliższe lata. Po dekadzie Jarosław miał (i ma) nadzieję, że polska gospodarka na tyle stanie na nogi, iż bardziej będzie zainteresowany ograniczaniem budżetu, aby nie dopłacać do biedaków UE. Sarkozy przystał na te warunki w zamian za możliwość odniesienia na szczycie spektakularnego sukcesu. Jarosław uśmiechnął się pierwszy raz od czasu jak jego brat został prezydentem.
Szczytowanie.
Sam szczyt to zastosowanie w praktyce pierwszego lepszego podręcznika z negocjacji. Pierwszy manewr to wysłanie przez Jarosława na negocjacje swojego drugiego ja, co było jasną oznaką, że żadnych poważnych rozmów nie będzie. Merkel dwoiła się i troiła, a w najtrudniejszych momentach Lech tylko szeptem powtarzał: Masz rację, masz rację, ale ON nie chce się na to zgodzić. Jak wiadomo z nieobecnym negocjuje się najtrudniej. Angela z pewnością przejrzała tą prostą grę, ale była w zasadzie bezsilna. Czas na rozmowy się kończył, a Lech bezradnie rozkładał swoje dyplomatyczne ręce. W pewnym momencie Angela sięgnęła po ostateczne argumenty. Zwołanie szczytu bez Polski i sianie zamętu w prasie dały jasno do zrozumienia, że ci przy pańskim stole i ci w kuchni nie różnią się wiele w manierach, gdy idzie o sprawę zasadniczą. O władzę. Angela musiała tym razem wyrazić zgodę na pewien jej podział i chwilę potem Sarkozy obwieszczał swój wielki tryumf negocjacyjny.
Na koniec Jarosław dorzucił do umowy drobną poprawkę, o której wspominał już wcześniej, a która daje się łatwo przetłumaczyć na język potoczny: Żadnych pedałów na polskich ulicach, żadnych eutanazji w polskich szpitalach. Rewolucja moralna dla mas będzie trwać przy milczącej zgodzie Unii.
Jeśli, ktoś ma ochotę dla równowagi przeczytać komentarz znacznie poważniejszy i z innego punktu widzenia, zapraszam do Azraela.
10 zdań, które zmienią Twoje życie!
Dziś znalazłem w swojej poczcie niezwykle odkrywczą myśl (nr 1 na liście) wielkiego guru motywowania. Zainspirowało mnie to (jedno zdanie guru motywowania i już rzuciłem się do pracy) do wyszukania innych wyjątkowych prawd, o których ludzkość dotychczas nie miała pojęcia. Przyznam szczerze, że nie wszystkie rozumiem, ale będąc świadomym, że guru motywowania nie mogą się mylić po prostu ustępuję pola ich wielkości.
1. “Twoje życie staje się lepsze tylko, kiedy Ty stajesz się lepszym.” Brian Tracy
2. “Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał.” Zig Ziglar
3. “Kontroluj swoje przeznaczenie albo ktoś inny zrobi to za Ciebie.” Jack Welsh
4. “Jeśli chcesz gdzieś dojść, najlepiej znajdź kogoś, kto już tam doszedł.” Robert Kiyosaki
5. “Sukces, to robienie tego, co chcesz robić, kiedy chcesz, gdzie chcesz, z kim chcesz, tak długo, jak tylko chcesz.” Anthony Robbins
6. “Jeśli możesz kłaść się spać każdej nocy ze świadomością, że w ciągu dnia dałeś z siebie wszystko, sukces Cię znajdzie.” Russell L. Mason
7. “Motywacja jest tym, co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym, co pozwala Ci wytrwać.” Jim Ryun
8. “Droga do sukcesu to podjęcie zmasowanych, zdeterminowanych działań.” Anthony Robbins
9. “Jeśli to, co robisz nie zbliża Cię do Twoich celów, oznacza to, że Cię od nich oddala.” Brian Tracy
I mój zdecydowany faworyt. Na wszelki wypadek nie tłumaczę, żeby nie zgubić znaczenia.
10. “People often say that motivation doesn’t last. Well, neither does bathing - that’s why we recommend it daily.” Zig Ziglar
Wielkanocne pytania nieobojętne.
Święta dla niektórych to okres kiedy przez trzy dni się sprząta, tylko po to, by przez następne trzy dni mieć zgagę. Aby lepiej wykorzystać ten czas słodkiego leniuchowania, zamiast sięgać po krzyżówkę, czy też oglądać jeden z teleturniejów prowadzony przez Krzysztofa Ibisza (chyba, że ktoś nie ma telewizora) lepiej poświęcić się rozwiązaniu jednego z palących wielkanocnych problemów z pogranicza filozofii (ludowej).
Problemy są trzy. Ostatni wybitnie praktyczny.
Święcone.
Co jest święcone w kościele podczas święcenia?
Czy jeśli przez przypadek wpadnie mi do koszyka ze święconką guma do żucia (o której nic nie wiem), to czy ona też zostanie poświęcona?
A co jeśli ta guma do żucia jest już zużyta?
Co z pokarmami, które nie znajdują się w koszykach, ale znajdują się w kościele?
Co jeśli przyniosę pokarmy w reklamówce?
Jeśli moja wola bierze udział w tym co jest święcone, to czy mogę siłą woli czegoś nie poświęcić?
Co się stanie jeśli zmienię zdanie w trakcie święcenia? (można analizować lot kropli z kropidła na święconkę)
Zdaje się, że pytania w tym obszarze można swobodnie mnożyć.
Wielkanoc.
Dlaczego się umartwiamy skoro wiadomo, że wszystko dobrze się skończy?
Jeśli umawiamy się, że nie wiemy czy wszystko dobrze się skończy, to dlaczego ksiądz w Wielką Sobotę na koniec nabożeństwa podaje godziny mszy wielkanocnych?
Pytanie praktyczne.
Kto i w jaki sposób usuwa figurę Pana Jezusa z grobu skoro przez całą noc z soboty na niedzielę trwa adoracja?
Uprzejmie informuję, iż komentarzy w stylu: Druidh czy ty nie masz innych problemów? nie będę traktował poważnie!
WESOŁYCH ŚWIĄT!!
Zdrajca Mickiewicz! (apel)
Rodacy! Ciężko pracujący ojcowie siedmiorga i będące na ich utrzymaniu matki! Wy, którym przyszłość Wielkiej i Katolickiej Polski nie jest obojętna. Nie dajcie się dłużej oszukiwać! Apeluję do Was!
Ostatnie rzetelne badania znawców literatury, zainspirowane działalnością szlachetnych komisji mających raz na zawsze usunąć wrogą agenturę z terenów naszego kraju, odkryły, iż człowiek, który został obwołany wieszczem, rzekomy zwolennik wolnej Polski Adam Mickiewicz to nikt inny jak agent obcego wywiadu.
Człowiek ten dzięki swemu kunsztowi literackiemu był wstanie omamić wiele tysięcy uczciwych i bogobojnych Polaków. Ale nie dajmy się zwieść. Jego historyczna przeszłość oraz dorobek literacki jednoznacznie wskazują, że służył wysłannikowi piekła – rosyjskiemu carowi.
Już pierwsze słowa jego „wielkiego” dzieła mówią nam jasno, z kim mamy do czynienia. Czy prawdziwy Polak mógłby napisać Litwo, ojczyzno moja? W dalszej części ten zdrajca ma czelność opisywać katolickiego księdza jako osobę, która ma ciemną przeszłość, a jednocześnie wychwalać zalety wiejskiego żyda, właściciela lokalnej siedziby rozpusty.
Kolejne dzieło tego rosyjskiego służalca o dobrych i uczciwych Polakach nazywa się „Dziady”. Jasne jest dla nas, co ów przeciętny poeta miał na myśli. W książce tej przedstawia się nas jako wyznawców pogańskich bóstw, wierzących w duchy i zabobony. Przedstawiciele naszego narodu są ukazani jako nieudolni i chorzy psychicznie prostacy, którzy nie potrafią się zorganizować w obronie ukochanej Ojczyzny. Co więcej, główny bohater, rzekomo prawdziwy Polak, który decyduje się na rozmowę z Bogiem i prosi o rząd dusz nie otrzymuje niczego. Nie jest możliwe, aby Bóg potrafił odmówić prawdziwemu i uczciwemu Polakowi. Cała ta sytuacja to jedno wielkie kłamstwo mające za zadanie namieszać młodzieży w głowach.
Również życiorys Mickiewicza nie zostawia wątpliwości, komu sprzyjał. Ten biedny poeta zdobywa w niejasnych okolicznościach pieniądze, aby udać się na wycieczkę na Kaukaz. Wszyscy dobrze wiemy ile takie wycieczki kosztują. Natomiast ten człowiek zamiast spożytkować zarobione pieniądze na budowę wspaniałej i wielkiej Polski wyrzuca je na własne przyjemności i co gorsza zachwyca się w swoich mizernej jakości wierszach nad oglądaną przyrodą. Cóż takiego mają w sobie stepy akermańskie, czego nie mają polskie łany zbóż? W czymże ustępuje najwspanialsza na świecie góra z wspaniałym krzyżem jakimś kaukaskim pagórkom? Tylko osoba, która zdecydowała się sprzedać swój marny talent obcemu wywiadowi może poświęcić się takiej haniebnej pisaninie.
Ten podejrzany osobnik domagający się dla siebie określenia “Polski patriota” zamiast walczyć o wolną Ojczyznę emigruje do Paryża, miasta kurtyzan, syfilisu i drobnych złodziejaszków. Stamtąd zaś, gdy prawdziwi bohaterowie stają ramię w ramię w walce o niepodległość, ogląda biernie heroiczny wysiłek swoich rodaków. Jest już wtedy twórczo bezpłodny i przebywa na utrzymaniu, wrogiego Polsce w okresie II wojny światowej, francuskiego rządu. Na koniec swojego życia, zamiast szukać przebaczenia i litości u prawdziwych wyznawców Wielkiej Polski, pisze on marne, jak cała jego twórczość, liryki lozańskie. Ten utrzymanek cara, Francuzów, na koniec udaje się do bogatej od zawsze Szwajcarii, gdzie użala się nad sobą zamiast walczyć o wolność dla swoich braci.
Nie bądźmy więc obojętni. Usuńmy jego nazwisko z naszych ulic, placów, domów, szkół i urzędów. Niech nasze dzieci zapomną o jego istnieniu. Niech sprawiedliwości stanie się zadość!!


