Kto w Polsce interesuje się polityką? Wszyscy (prawie). Ci, którzy twierdzą, że polityka ich nie obchodzi skazują się na podejrzenia o dziwactwo i ciężko im uczestniczyć w codziennej komunikacji.

Zastanawia mnie, co to znaczy interesować się polityką? Polityka to podejmowanie działań mających na celu zdobycie władzy. Jeśli więc interesuję się polityką oznacza to, że interesuję się tym jak inni zdobywają władzę w państwie. O ile w państwach autokratycznych zainteresowanie zwykłych obywateli polityką ma znaczenie marginalne, o tyle w demokracji znaczenie to jest nie do przecenienia. W końcu to właśnie obywatele decydują o tym, kto tą władzę zdobędzie.

Jak więc można dążyć do zdobycia władzy w państwie demokratycznym? Przekonując obywateli, że właśnie ja jestem w stanie dobrze zarządzać państwem. I tutaj, na przestrzeni lat, wypracowane zostały dwa sposoby postępowania. Pierwszy mówi, iż należy dobrze zarządzać państwem (zgodnie z pewną wizją), a obywatele sami zobaczą naszą pracę i nagrodzą nas ponownym wyborem. Drugi to przekonanie obywateli, że jestem najlepszy (inni są gorsi) przy pomocy manipulacji, która z rzetelną praca na rzecz państwa ma wspólnego niewiele. Oczywiście, te dwa sposoby wzajemnie się nie wykluczają.

Nie ma wątpliwości, iż każdy chciałby mieszkać w państwie, które jest rządzone przez reprezentantów pierwszego sposobu myślenia. Nie ma też wątpliwości, iż obecnie w Polsce dominuje sposób drugi. Pytanie tylko dlaczego tak się dzieje? Czy jest to wina polityków? Politycy podejmują takie działania, które mają im zapewnić reelekcję i utrzymanie władzy. Byli w przeszłości wśród nich tacy, którzy podejmowali trud różnorodnych reform (z różnym skutkiem) mając nadzieję, iż społeczeństwo to doceni. Tymczasem okazuje się, iż utrzymują swoją popularność ci, którzy mydlą oczy, sieją zamęt i oskarżają o wszystko co złe innych.

Nas wyborców bardziej interesuje gdzie posłowie trzymają swoje interesy, kto kręci ładniejsze taśmy oraz na co dowodem jest smok wawelski. Wolimy afery, które z solidnym zarządzaniem państwem mają niewiele wspólnego. I dostajemy to co chcemy, bo politycy są bardzo wrażliwi na nasze gusta. Głosujemy więc nie tylko idąc na wybory raz na kilka lat, ale robimy to codziennie wybierając artykuły do czytania i tematy do dyskusji. Gdyby wszyscy Polacy powiedzieli, że interesy Samoobrony są ich interesami i ewentualnie prokuratora, jeśli wetkną je w niewłaściwe miejsce, sexafera skończyła by się tego samego dnia. Ponieważ tak się nie stało teatr absurdu trwa. Niemożliwe żeby zainteresowania Polaków się zmieniły? Pewnie to prawda, ale nie dziwmy się zachowaniom polityków, bo sami na to pracujemy. Z dziećmi, o seksie Polacy rozmawiać nie potrafią, ale o cudzym seksie ze znajomymi, to zupełnie inna sprawa.

Nie staje nam. Rozumu.

Reklamy