Inspiracje:

1. Działacz PiS chce kar cielesnych w szkołach.

2. Janusz Baczyński, Kara chłosty w szkole.

3. Ankieta.

Ponieważ nowoczesna szkoła nie radzi sobie, we właściwy sposób, z wychowywaniem uczniów, powinna sięgnąć stary i sprawdzony sposób: „klaps edukacyjny”. Co jakiś czas pojawiają się w mediach propozycje przywrócenia w szkole tej metody nawiązywania bliskiego kontaktu nauczyciela z uczniem, ale są to pomysły mało konkretne i niedopracowane. Mój pomysł idzie znacznie dalej i wskazuje rozwiązania, jak wprowadzić powyższą metodę do szkoły. Nazwałem cały projekt „Zbity uczeń 2007” gdyż mam nadzieję, iż tak zaawansowana praca spotka się w końcu z pozytywną opinią ministerstwa i błyskawicznie zostaną podjęte kroki do jej realizacji.

Na początek konieczne będzie wprowadzenie listy wykroczeń. Sprawa początkowo wydaje się prosta, ale w raz z jej zaawansowaniem pojawiają się pewne problemy. Najprostszą formą byłoby wypisanie wszystkich czynów karalnych, a następnie przypisanie każdemu z nich ilości uderzeń. I tak np. wybicie szyby – 10 klapsów, używanie komórki – 1 klaps, itp. Problemem jest jednak kompletność listy. Praktyka dowodzi, iż źli uczniowie chodzący do szkoły, wykazują się dużą pomysłowością przy popełnianiu złych uczynków i mogliby chowając się za lukami w prawie uprawiać bezkarnie swoje chuligańskie wybryki. Dlatego też moja propozycja, to wskazanie zagadnień karalnych, np. zniszczenie mienia, publiczne obrażenie nauczyciela, publiczne obrażenie dobrego ucznia, brak zdyscyplinowania, używanie przedmiotów zakazanych w szkole, naruszenie nietykalności osobistej nauczyciela. W każdym z tych obszarów byłaby wskazana minimalna i maksymalna ilość klapsów, którą można wykonać. Następnie każda sprawa o wykonanie klapsów byłaby przedstawiona Szkolnej Komisji Dyscypliny (SzKoDa) składającej się z pracownika kuratorium, nauczyciela z innej szkoły oraz przedstawiciela policji. Komisja ta, kierując się dobrem ucznia i ogólnie akceptowalnymi chrześcijańskimi wartościami, ustalałaby wielkość kary na podstawie zeznań światków. Tym sposobem rozwiązałby się min. problem wyzwisk. Wiadomo, że w zależności od środowiska wyzwiska mogą mieć różną wagę. Taki na przykład „spieprzaj dziadu” u niektórych może wzbudzić trwogę i zgorszenie (niesłuszne), przez innych zaś zostać potraktowane jako zwykła, stanowcza odmowa. Dlatego też, komisja przesłuchując rodziców dziecka i nauczyciela będzie określać kaliber przekleństwa w ocenie świadków, a następnie wyliczać średnią. Oczywiście pod uwagę będzie brane jedynie zdanie rodziców dobrych dzieci. Złe dziecko, co jest oczywiste, musi mieć złych rodziców, więc ich zdanie będzie przez sąd ignorowane.

Drugi niezwykle ważny problem to samo wymierzenie kary. Oczywiście niedopuszczalne jest, aby nauczyciel organizował to na własną rękę (dosłownie). Każdy z nas dysponuje różną siłą i wymierzane kary mogłyby się okazać niesprawiedliwe. Dlatego też konieczne jest skonstruowanie maszyny bijącej „Sprawiedliwa Ręka”, która wdrożona do masowej produkcji szybko znalazłaby się w każdej szkole. Dodatkowo przewiduję mniejsze, poręczne maszyny dla rodziców. Taka maszyna charakteryzowała by się możliwością ustawienia siły uderzeń. Ponad to konieczne będzie opracowanie algorytmu, umożliwiającego określenie siły klapsów dla indywidualnego ucznia. Wiadomo uczeń przy kości mniej będzie bał się kary niż uczeń chudy. Tak więc konieczne jest określenia siły uderzenia w zależności od wzrostu, masy ciała, grubości tkanki tłuszczowej, amortyzacji ubrania i innych czynników. Cała kara byłaby wykonywana w obecności Szkolnej Komisji ds. Realizacji Programu Wychowawczego, z podobnym składem jak SzKoDa. Dzięki temu uczeń miałby świadomość iż jest otoczony równą troską co jego koledzy.

Mam nadzieję, iż w przejrzysty sposób udało mi się przedstawić praktyczne zalety mojego projektu. Teraz czekam na propozycję z ministerstwa.

Reklamy