Siedząc w niewygodnym autobusie relacji Bielsko-Biała – Kraków, zupełnie nieświadomy szoku psychicznego, który miałem przeżyć za krótką chwilę, przeglądałem sobie mój ulubiony „Przekrój”. Przeglądałem jak zwykle od końca, bo to miejsce najdalsze od polityki. Przeciętny (tym razem) Wojewódzki, genialny (jak zwykle) Raczkowski, recenzja Medievala II (zdaje się, że bardzo trafna), interesująco o sztuce, kinie i literaturze. Wszystko to z odrobiną humoru i dużą dozą profesjonalizmu. Nagle – jest perełka – w lutym wychodzi Windows Vista PL. No, myślę sobie, w końcu ktoś obrobi Bilowi cybernetyczny tyłek. Czytam, czytam, skończyłem i oczom nie wierzę. Przeglądam stronę w poszukiwaniu słów „Artykuł sponsorowany”. Nie ma. Pewnie zapomnieli wydrukować.

Microsoft może nie ma specjalistów od informatyki, ale zdecydowanie ma najlepszych na świecie specjalistów od robienia ludziom wody z mózgu. Nie słyszałem jeszcze ani jednego krytycznego słowa na temat Visty, a dodatkowo Bilowi udało się, na co najmniej pół Polski, rozpowszechnić genialną „urban legend”, jakoby po mieszkaniach Polaków chodzili ich pobratymcy w mundurach i sprawdzali, czy wszyscy posiadają legalnego Windowsa. Ponieważ jestem kolekcjonerem takich ciekawostek przeprowadziłem rozpoznanie na 200 osobowej grupie, aby zebrać możliwie dużo różnych wersji tego zjawiska.

A więc chodzą:
2 policjantów i 1 informatyk
2 policjantów i 2 informatyków
2 policjantów, 1 informatyk i 1 prokurator
4 policjantów

Nakazy rewizji:
Wypisują pod drzwiami.
Sprawdzają w tym celu sklepy, które sprzedają komputery bez oprogramowania.
Zbierają adresy od lokalnych dostawców Internetu.
Dostają adresy od TP SA
(fascynuje mnie, jak ktoś może uwierzyć, że od TP SA ktokolwiek może dostać jakąkolwiek informacje, nie mówiąc o tym, żeby była prawdziwa)

Sprawdzają:
Tylko Windowsa.
Nic jak się da łapówkę.
Cały dysk twardy.
Dysk twardy łącznie z opcją unformat.
(Rada: trzeba sformatować 10 razy, aby mieć pewność, że nic się już nie uda odtworzyć)
Dysk twardy i wszystkie płytki.

Kasują:
300 zł za Windowsa.
500 zł za Windowsa.
5000 zł za Windowsa i Ofisa.
2 zł za każde MP3 i 15 zł za film (oczywiście nielegalne).
3 zł za każde MP3.
200 zł nawet jak się ma wszystko w porządku, tak żeby się odczepili.

Konfiskują:
Dysk twardy.
Komputer i oddają po roku.
Komputer i nie oddają wcale.
Wszystkie płytki.
Generalnie wszystko zabierają co im w ręce wpadnie.
(Gdzie oni to wszystko mieli by trzymać? Komisariaty są w prawdzie puste, ale i małe).

Dodatkowo każdy pytany informuje, iż:
1.Byli już w pobliskim mieście, a za niedługo (od dziś) zaczną chodzić po naszym.
2. U mojego kolegi już byli. (dziwne, że zawsze u kolegi)
3. Pomimo tego wszystkiego, nie byli jeszcze u nikogo z moich rozmówców.

No cóż, ta zabawna legenda potrwa jeszcze do czasu aż:
a) wysprzedają się wszystkie Windowsy z magazynów,
b) nadejdzie Polska premiera Windowsa Visty.
Biorąc pod uwagę podatność Polaków na plotki – stawiam na to pierwsze.

I jeszcze obiecana okazja do zarobku.
Konieczne są:
Bazar na którym można kupić różne nietypowe rzeczy.
3 lub 4 osobowa grupa.
Wielopiętrowy blok w dowolnym większym mieście.
Godzina czasu.

Żal mi tylko Policji, a wstyd mi za Gazetę (Wy)Sprzedajną, która rozpowszechnia takie bzdury. I za kompromitujący się „Przekrój”.

Reklamy