„Ludzie dzielą sie na dwie grupy:
tych, którzy dzielą ludzi na dwie grupy
i tych, którzy tego nie robią.”

* * *

Żołnierz wyruszający na wojnę dzieli ludzi na przyjaciół i wrogów. Nie może w to wątpić gdyż jego ręka będzie słaba, siła rozproszona, a umysł zmącony. To taka krótka refleksja w stylu Sun-Tsu. Zdawało by się, że w codziennym życiu taka retoryka powinna nie mieć specjalnego zastosowania, nagminnie jednak znajduję przykłady, że świat można podzielić na NAS i ICH.

MY ateiści i ONI katolicy, którzy nam nie dają spokojnie nie wierzyć.
MY katolicy i ONI ateiści którzy pójdą do piekła.
MY zwykli ludzie i ONI, pisuarowe kaczki, którzy nam utrudniają życie swoimi średniowiecznymi pomysłami.
MY zwolennicy silnej Polski i ONI – przebrzydły i wszechobecny „układ”.
MY humaniści i ONI ograniczeni ścisłowcy co myślą, że wszystko można policzyć.
MY ścisłowcy i ONI humaniści co mają namieszane w głowie.
MY liberałowie i ONI socjaliści-komuniści co im się marzy lenistwo i opieka państwa.

Świat zaangażowanego wojownika jest prosty. Codziennie przygotowuje się do walki i gdy zobaczy na horyzoncie wroga przypuszcza atak lub organizuje obronę. W wolnych chwilach wyciąga wnioski i uzupełnia dane, a gdy ma podstępną naturę, to jeszcze opracowuje zasadzki. Gdy mu się nudzi poszukuje wroga samemu. Ot, taki wojowniczy żywot. Bo tak w zasadzie to dla wojownika świat dzieli się na NAS walczących i ICH pierdoły i mamisynków (mamicóreczki), którzy się walki boją. Wojownik nie dostrzega trzeciej (czwartej, dziesiątej) drogi, bo każda droga która nie jest jego – jest zła lub niebezpieczna. Taką drogę należy wykorzystać więc do własnych celów, albo gdy się nie uda – zniszczyć.

„Po której jesteś stronie?” to pytanie którę słyszę częściej niż często. Jeśli pochwalę rozmówcę uzna że po jego, jeśli postawię kontrargumenty – jestem przeciwnikiem. Stwierdzenie „Po żadnej”, wydaje mi się rzadko kto rozumie.

Żeby nie było, że jestem bez grzechu, sam pukam się w głowę, z myślą o poprawie. Z racji młodego wieku często chętnie bym jakiś łeb uciął przy samej ziemi. Zwykle jednak zamiast walczyć chcę się uczyć od innych i rzeczowo rozmawiać.

Świat wojownika to świat czarno-biały. Jeśli ktoś w jego obecności mówi że nie chce być zaliczony do czarnych, ani tym bardziej do białych to wojownik w swej łaskawości sytuuje go gdzieś na skali szarości – nijakości. Wojownicy! Niech świat stanie się dla was różnokolorowy. Wyrzućcie swoje monochromatyczne okulary i zobaczcie, że to co wydawało się jednolitą czernią lub szarością jest żółtym, zielonym, czerwonym, etc.

Jeśli jednak ONI wojownicy nie zechcą tego zrozumieć to apeluję do was ludzie miłujący pokój, naukę i naukowy dyskurs. Nie stójMY biernie tylko spierzmy im gęby! Niech wiedzą co to miłość! 😀

Reklamy