W naprawianiu nieszczęść społecznych przeważają pomysły dotyczące modyfikacji obiegu zielonych kawałków papieru, co jest o tyle zdumiewające, że przecież nie te zielone papierki są nieszczęśliwe. (by D. Adams)

* * *

Amerykańscy naukowcy (psycholog Csikszentmihalyi i jego koledzy) myśleli przez lat kilka, wydali setki tysięcy dolarów na badania i już wiedzą! Do szczęścia potrzebne są dobre relacje z Bogiem i innymi ludźmi. Posiedli więc wiedzę tak tajemną, tak skrycie strzeżoną przez świetnie maskującą się (głównie w trzecim świecie) Organizację Ludzi Szczęśliwych, że zaginięcie Atlantydy pachnie przy tym banałem. Wiedza musi być skrywana, bo skoro to takie proste to czemu wciąż jest tylu nieszczęśliwych w Światach Pierwszym i Drugim? Naukowcy rzucili się do patentowania, pisania książek, głoszenia wykładów i zarabiania pieniędzy na prawdzie o której wszyscy wiedzą, a w którą nikt nie chce uwierzyć. Nieszczęśliwi ludzie dwóch pierwszych światów, ze znaną sobie błyskotliwością, rzucili się natomiast na książki i wykłady z nadzieją, że wreszcie to (153. w karierze) odbyte szkolenie oraz ta nowa książka (1284. do serii „Zostań szczęśliwy w weekend”) zdobiąca ich zasobną mahoniową biblioteczkę, uczynią ich choć trochę mniej nieszczęśliwymi. Jeszcze tylko kilka milionów dolarów, kilka lat i amerykańscy naukowcy odkryją, że relacja z Bogiem to nie to samo co dobre oceny z religii, a jakość związków międzyludzkich nie mierzy się ilością kontaktów na ICQ w grupie ‚Friends’. Ale na te rewelacje będziemy musieli jeszcze poczekać.

Jeśli ktoś jednak ma ochotę wydać pieniądze na książkę Csikszentmihalyego to zamiast niej w ramach dobrego streszczenia polecam darmową myśl rodzimego Tadeusza Boya-Żeleńskiego: „Jedzmy gówno, miliard much nie może się mylić”.

Również ekonomiści na nowy temat rzucili się jak ćmy na latarnię. A już myśleli, że świat pozostanie nieszczęśliwy, w końcu tyle się trudzą, tworzą wskaźników, systemów, przeliczników, a tu nic pierwszo- i drugoświatowcy jak byli nieszczęśliwi tak są dalej. Co więcej, sytuacja zdaje się pogarszać. Ale teraz się udało. Policzyli raz jeszcze. Zmienili paradygmat. Oświeciło ich. Przejrzeli! Już wiedzą! Uwaga! Aby być szczęśliwym musisz mieszkać w kraju z PKB na głowę mieszkańca pomiędzy 10 a 15 tysięcy dolarów. Ponieważ w takich Stanach czy Francji jest ono wyższe za niedługo podniosą się głosy, że ludzie są nieszczęśliwi, bo jest niekorzystny kurs dolara. Dewaluację się zrobi i ludzie Pierwszego i Drugiego Świata w ekstazę wpadną. My mamy w sam raz, więc już czuję mrowienie szczęścia w palcach.

I motto na resztę dnia: Prędzej ślepy kulawego przez Morze Czerwone suchą stopą przeprowadzi, niż ekonomista kogokolwiek uszczęśliwi.

Reklamy