Dawno temu, przypadkiem (jak zapewne każdy) odkryłem pewną dziwną nieprawidłowość w języku polskim. Język polski nieprawidłowości jest pełen i w zasadzie można z nimi bezproblemowo żyć. Ta dotyczy jednak naszego językowego istnienia, naszego teraźniejszego bycia wyrażonego w języku i z tego powodu, myślę sobie, należy jej się chwila refleksji.

Dlaczego jest tak, że coś jest (być), ale czegoś nie ma (mieć)? Czasowniki być i mieć to czasowniki podstawowe dla języka i stąd ich duża wieloznaczność. Ale żeby zastępowały siebie? To chyba jednak przesada.

Co więc wiemy o tej dziwnej formie?
Moje dociekania są dociekaniami laika i pewnie wywarzam otwarte drzwi, ale co tam…
(1) Forma ta związana jest tylko z czasem teraźniejszym. W prawdzie nie ma, ale nie było i nie będzie.
(2) Z tego co udało mi się zauważyć może być poprawnie użyta tylko w dwóch przypadkach:
a) albo gdy chcemy powiedzieć, że kogoś lub czegoś nie ma w tej chwili, w tym miejscu, np. „Kota nie ma”.
b) albo gdy chcemy powiedzieć, że kogoś lub czegoś nie ma od jakiegoś czasu do teraz w tym miejscu, np. „Kota nie ma już od dwóch dni”.
(3) Forma ta nie mówi nic o istnieniu tylko o nieobecności w danym miejscu w tej chwili.
„Jednorożców nie ma.” nie mówi, że jednorożce nie istnieją. Można przecież dodać „…bo szwagier zabrał je na spacer.” i zdanie będzie zbudowane poprawnie.
(4) Forma ta nie występuje gdy używamy czasownika „być”, aby przypisać jakiemuś przedmiotowi pewną cechę, np. „Ufoludek jest zielony”.
(5) Kolejna sprawa to problem z czasownikiem „mieć”. Czasownik „mieć” mówi, że istnieje ktoś lub coś co posiada kogoś lub coś innego. Rodzi się więc, związane z badanym problemem pytanie kto lub co nas nie posiada? Poszukiwanie odpowiedzi na to dziwaczne pytanie w połączeniu z uwagą (1) doprowadziło mnie do następujących spostrzeżeń:
(6) Forma „nie ma” powstała dlatego, że forma „nie jest” nie była w stanie wyrazić tego co jest konieczne do opisania świata albo
(7) forma „nie ma” powstała ze względów związanych z funkcjonowaniem języka (jako laik nie wiem jak to poprawnie zapisać). Tak jak np. forma „we” od „w” albo „ode” od „od”. 🙂 „Mieć” niesie ze sobą pewne lingwistyczne korzyści, których nie można uzyskać używając słowa „być”.

Myśl (6) może być prawdziwa tylko w przypadku jeśli problem odnosi się jedynie do teraźniejszości. Jeśli problem związany byłby ze wszystkimi czasami nie mówilibyśmy „nie był” i „nie będzie”. Co więcej dotyczy tylko „nie-bycia”. Podejrzenie (6) jawi się więc jako wysoce nieprawdopodobne. (Rozważałem opcję utworzenia w języku polskim angielskiego czasu Present Perfect przez tą formę, ale zaprowadziło mnie to donikąd.)

Co więcej, wydaje mi się, iż na pytanie (5) nie da się znaleźć sensownej odpowiedzi. Nie istnieje coś o czym można by powiedzieć, iż posiada, a raczej nie posiada omawiany obiekt. Po pierwsze dlatego, że nie ma niczego sensownego co można by wstawić w to miejsce. Po drugie dlatego, iż w naszej wypowiedzi pojawił by się jakiś zupełnie nowy element, który nie występuje w formie „jest”.
(8) Dlatego też wydaje mi się, iż „nie ma” należy traktować dokładnie w ten sposób jak „nie jest” gdyż tylko wypełnia on jego funkcję, a korzyść płynąca z „nie ma” jest tylko związana z funkcjonowaniem języka.
(9) Jaką więc korzyść związaną ze strukturą języka niesie ze sobą „mieć”, a której nie ma w sobie „być”? Jedyna, którą udało mi się znaleźć to fakt, iż użycie czasownika „mieć” stawia nieobecny obiekt w pozycji przedmiotu co do pewnego stopnia ułatwia dyskusję o nim. „Mieć” w jakiś sposób podkreśla oddalenie tego o kim lub czym rozmawiamy.
Na wszelki wypadek jednak opatruję ten fragment rozumowania znakiem zapytania (?), aby podkreślić, że mam co do niego duże wątpliwości, ale niczego bardziej sensownego nie mogę znaleźć.

Rozumowanie to zdaje się mi wyglądać całkiem sensownie i w związku z tym mam podejrzenie, iż jest błędne. Sygnalizując problem mam jednak nadzieję, że może ktoś coś jednak wie w tej sprawie? 😀

Reklamy