Moje ostatnie postanowienie, aby regularnie odwiedzać internetową stronę MENu przyprawi mnie chyba o przedwczesny zawał. Zamieszczone na niej sprawozdanie z konferencji związanej z popularyzacją matematyki i fizyki, budzi we mnie taki zestaw negatywnych emocji, że nie bardzo wiem, której przyznać prymat.

Niedowierzanie:

„…Roman Giertych zwrócił uwagę na niską rangę nauk ścisłych w społeczeństwie…”

Minister zdaje się nie był jeszcze nigdy na żadnym uniwersytecie (pewnie studiował w domu pod okiem taty historię swojej smoczej rodziny) i nie badał wydatków jakie mają do dyspozycji poszczególne wydziały. Nie był również w żadnej szkole (w końcu jest ministrem edukacji) i dlatego nauczyciele fizyki i matematyki mylą mu się z nauczycielami WFu, plastyki, muzyki i WOSu. Nie ma również kontaktu z mediami, gdzie uwielbienie dla analizy ekonomicznej, statystki, nowości naukowych i technicznych graniczy z fascynacją religijną największych dewotek z jedynego słusznego radia.

Litość:

„Roman Giertych zwrócił uwagę na niską rangę nauk ścisłych w społeczeństwie, co przekłada się na słabe zainteresowanie fizyką i matematyką wśród dzieci i młodzieży szkolnej. Świadczy o tym stosunkowo słabe zainteresowanie absolwentów szkół średnich studiami o profilu matematyczno-fizycznym.”

Pan Minister nie tylko nie był w szkole zainteresowany matematyką i fizyką, ale i wnioskowanie logiczne jest mu całkowicie obce. W zasadzie to w ten sposób ze wszystkiego wywnioskować można wszystko. Być może do tego właśnie Pan Minister chciałby wykorzystywać logikę. O proszę… „Niska ranga metody objawowo-termicznej w społeczeństwie, przekłada się na słabe zainteresowanie (przyszłą!) prokreacją wśród narzeczonych. Świadczy o tym stosunkowo (sic!) słabe zainteresowanie młodych małżeństw książkami o wychowaniu dzieci.” Bez sensu?! Niesamowite…

Strach:

„Szef resortu edukacji wyraził nadzieję, że to niedowartościowanie nauk ścisłych przestanie być aż takim problemem z chwilą wprowadzenia obowiązkowego egzaminu maturalnego z matematyki.”

Dokładnie! A słabe zainteresowanie uczciwością przestanie być problemem po wprowadzeniu obowiązkowego egzaminu maturalnego z etyki (albo lepiej z religii, bo to przecież to samo, tylko lepiej). Świat jest prosty, a szacunek to jest ta postawa, która pojawia się, gdy ktoś nas do czegoś zmusza. Tak rozumując dojdziemy do wniosku, że jeśli chuligan zmusi ucznia, aby ten całował go po butach i powtarzał „Jesteś wielki i wspaniały” to nasz chuligan zostanie tym samym dowartościowany.

Zdumienie:

Dziwnym trafem Pan Minister zapomniał dodać, kilka słów o stanie polskiej oświaty. A dajmy na to o tym, że nauczyciela dobrze uczącego fizyki lub matematyki ze świecą można szukać. Np. w kilkuset tysięcznym mieście położonym na południu polski tych pierwszych w liceach jest dokładnie 0, a tych drugich mniej więcej 3. Nie uważał za istotne wspomnieć też o tym, że programy nauczania przedmiotów ścisłych są przedpotopowe i do tego kompletnie niepasujące do siebie.
Również liczba korepetytorów z matematyki i fizyki nie wydaje się Panu Ministrowi interesującym wskaźnikiem.

Znudzenie:

Następnie uczestnicy konferencji zostali uraczeni metaforami człowieka, który wprawdzie uczeniem dzieci się nie zajmuje, ale jest specjalistą od badań jądrowych więc zna się w zasadzie na wszystkim. Potem dowiedzieli się, że ważne jest DOBRE uczenie nauczycieli i że DOBRE uczenie nauczycieli jest lepsze niż złe. Wreszcie usłyszeli apel o to by nie zapominali o uczniach przeciętnych i słabych. Apelujący zapomniał tylko dodać, że uczniowie o tym, iż są słabi i muszą się tego wstydzić, dowiedzieli się właśnie przerabiając taki, a nie inny program szkolny.

Na koniec perełka: „…z XIII LO w Szczecinie, najlepszego ogólniaka w Polsce.” Jak ktoś się nie zna na matematyce i fizyce, to zmierzyć potrafi wszystko.

Reklamy