Święta dla niektórych to okres kiedy przez trzy dni się sprząta, tylko po to, by przez następne trzy dni mieć zgagę. Aby lepiej wykorzystać ten czas słodkiego leniuchowania, zamiast sięgać po krzyżówkę, czy też oglądać jeden z teleturniejów prowadzony przez Krzysztofa Ibisza (chyba, że ktoś nie ma telewizora) lepiej poświęcić się rozwiązaniu jednego z palących wielkanocnych problemów z pogranicza filozofii (ludowej).

Problemy są trzy. Ostatni wybitnie praktyczny.

Święcone.
Co jest święcone w kościele podczas święcenia?
Czy jeśli przez przypadek wpadnie mi do koszyka ze święconką guma do żucia (o której nic nie wiem), to czy ona też zostanie poświęcona?
A co jeśli ta guma do żucia jest już zużyta?
Co z pokarmami, które nie znajdują się w koszykach, ale znajdują się w kościele?
Co jeśli przyniosę pokarmy w reklamówce?
Jeśli moja wola bierze udział w tym co jest święcone, to czy mogę siłą woli czegoś nie poświęcić?
Co się stanie jeśli zmienię zdanie w trakcie święcenia? (można analizować lot kropli z kropidła na święconkę)

Zdaje się, że pytania w tym obszarze można swobodnie mnożyć.

Wielkanoc.
Dlaczego się umartwiamy skoro wiadomo, że wszystko dobrze się skończy?
Jeśli umawiamy się, że nie wiemy czy wszystko dobrze się skończy, to dlaczego ksiądz w Wielką Sobotę na koniec nabożeństwa podaje godziny mszy wielkanocnych?

Pytanie praktyczne.
Kto i w jaki sposób usuwa figurę Pana Jezusa z grobu skoro przez całą noc z soboty na niedzielę trwa adoracja?

Uprzejmie informuję, iż komentarzy w stylu: Druidh czy ty nie masz innych problemów? nie będę traktował poważnie!

WESOŁYCH ŚWIĄT!!

Reklamy