Swego czasu na stronie jakiegoś amerykańskiego (byłego) doktoranta znalazłem ciekawą zabawę o nazwie Seminar Bingo. Tak mnie to ubawiło, iż powziąłem solenne postanowienie przetłumaczenia całości na język polski. Z racji świąt, tak postanowienie jak i samo bingo trafiło gdzieś w najciemniejsze zakamarki sprzątanych pokoi. Gdy wróciłem do całości okazało się, że po pierwsze to na wykładach nie byłem już dawno, po drugie studiowałem na tak zwanej uczelni prowincjonalnej i o wykładach na uniwersytetach wiem mało, albo i wcale. Ponadto trawiło mnie wewnętrzne przekonanie, że wykłady amerykańskie raczej odbiegają od wykładów w Polsce (oczywiście niekoniecznie na minus). Postanowiłem więc ryzykując usmażenie w najgłębszych smolnych odmętach przenieść zabawę do drugiej z regularnie odwiedzanych przeze mnie instytucji.

Warunki zabawy są podejrzewam znane każdemu. Zakreślamy te zdarzenia, które mieliśmy przyjemność (lub nie) zaobserwować. Kto pierwszy sformuje na swojej kartce prostą linię podnosi rękę i krzyczy na cały głos „Bingo!”. Zostaje on jednocześnie zwycięzcą zabawy. Grać należy raczej w kilka osób. Powodzenia!

mszalne-bingo.jpg
Reklamy