Tagi

, , ,

Pozostawienie pytania o istnienie Boga jako nierozstrzygnięte jest zatrzymaniem się w miejscu ciekawym, ale bezproduktywnym na dłuższą metę. W rzeczywistości postawa taka nie daje się utrzymać, zmuszając zadeklarowanego agnostyka do opowiedzenia się po stronie teizmu lub ateizmu. Agnostycyzm nie jest w rzeczywistości trzecią opcją, a jedynie wyrażeniem niepewności swojego stanowiska.

Dobre intencje.

Agnostycyzm wynika z dążenia do prawdy i pewności. Stan nauki oraz rozwój myśli ludzkiej doprowadził do przekonania, iż na pytanie o istnienie Boga nie da się znaleźć w tym świecie odpowiedzi. Wszelkie próby zastosowania do tego nauki, rozumowania czy zdrowego rozsądku prowadziły donikąd. Ateiści i teiści z tych samych danych wyciągają diametralnie różne wnioski, a w sporze dyskutanci często sięgają po pomoc do krótkiego opracowania Schopenhauera. Agnostycyzm sprawia więc wrażenie postawy uczciwej, która w prosty sposób odpowiada na problem: skoro nie wiadomo, to nie wiadomo.

Działanie nie znosi próżni.
Eve

Agnostyk zdaje się jednak ignorować fakt, iż teista i ateista odpowiadając na pytanie: »Czy Bóg istnieje?«, rozstrzygają jednocześnie wiele innych problemów, z którymi agnostyk również musi się zmierzyć. Podstawowe z nich to pytanie o źródła moralności, ludzką naturę i istnienie (formę) świata niematerialnego.

Ponieważ na pytanie o źródło moralności i w konsekwencji jej podstawy i kształt istnieją tylko odpowiedzi teistyczna albo ateistyczna, agnostyk dokonując jakiegokolwiek sądu moralnego musi opowiedzieć się po jednej ze stron. Ostatecznie zakładanie, że Bóg istnieje albo nie istnieje w zależności od sytuacji jest postawą niekonsekwentną, której z pewnością agnostyk chciałby uniknąć.

Weźmy przykład lekarza, który spotyka się z pacjentem, głęboko przekonanym, iż Bóg polecił mu pozostawienie swojej żony i małych dzieci oraz udanie się do Afryki, aby nawracać tamtejszych handlarzy bronią na dobrą drogę. I ateista, i teista wybrną z tego problemu w jakiś sposób. Ateista rozpozna omamy i zaleci serię spotkań z psychologiem albo garść farmaceutyków. Teista najpewniej sprawdzi o jakiego Boga chodzi, a następnie sięgnie po środki, które wymykają się memu rozeznaniu. Agnostyk jest bezsilny. Bez względu na to po jakie narzędzie sięgnie zawsze zmuszony będzie do opowiedzenia się po któreś ze stron. Nierzeczywisty przykład? To spróbujcie rozstrzygnąć problem ściągania na klasówce.

Obrona.

Agnostyk może argumentować, iż można skonstruować sensowny system moralny bez odwoływania się do Absolutu – wszak tak właśnie robią ateiści. To pozwalało by dalej zawiesić pytanie o istnienie Boga. Jednak w takiej sytuacji agnostyk staje się nieodróżnialny od ateisty. Wszak jeśli przyjrzeć się sytuacji dokładniej to i ateista może mieć wątpliwości co do tego czy Bóg istnieje czy nie. Tak więc i ateista, bez szkody dla swojego ateizmu, może na pytanie o istnieje Boga uczciwie odpowiedzieć: »Nie wiem«. Może również dodać: »Nie wierzę, że Bóg istnieje« i co ciekawe dokładnie to samo może zrobić agnostyk. Przecież i on w istnienie Boga może nie wierzyć. Agnostycyzm i wiara okazują się dwiema różnymi sprawami.

Ostatecznie więc agnostycyzm na trzecią opcję po teizmie i ateizmie się nie nadaje. Określenie się agnostykiem może być raczej uświadomieniem innym wystarczającego rozeznania w problematyce, aby wiedzieć, iż w tym obszarze żadnej pewnej wiedzy nie ma. Może też być deklaracją odcięcia się od starcia ateistów z teistami na „coraz pewniejsze” argumenty. A to już sporo dla kogoś kto ceni sobie ciszę i spokój…

Reklamy