Tagi

Ebook

Rzucone wyzwanie w dzisiejszych czasach to już nie to samo co obrzucanie się metalowymi rękawicami przez naszych pradziadów. Niemniej nie można przejść obojętnie, gdy wyzywa Hoko. Jeszcze zlikwiduje talony na wczasy do Kociomruczków i dopiero będzie…

Zeen swoim komentarzem wyraził wątpliwość co do sensowności takiej ankiety. Zamierzam go (innych również) przekonać, iż ankieta ta została stworzona przez wyjątkowo przemyślnych złodziei mieszkań i domów, a jej celem jest przede wszystkim określenie kiedy odpowiadający przebywa w miejscu zamieszkania oraz czy posiada tam cokolwiek wartościowego.

A więc zaczynamy…

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Każdej. Chęci mają tu niewiele do powiedzenia. Liczą się możliwości…

Pytanie ma na celu wybadanie, kiedy przebywamy w domu lub też co robimy w pracy. Jeśli ktoś chętnie czyta do południa znaczy się, że albo obija się w pracy (biedny), albo ma czas nienormowany – znaczy się w każdej chwili może wrócić do domu.


Gdzie czytasz?

Najchętniej w poczekalniach wszelkiego rodzaju, autobusach i miejscach w których jest nudno. Nieco mniej chętnie we wszystkich innych miejscach.

I już pytający wie w jakich miejscach przebywamy najczęściej.


Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Na boku. Na brzuchu zaraz zasypiam, a na plecach trzeba cały czas trzymać książkę w rękach.

Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

W których autor ma coś sensownego do przekazania i robi to w sposób treściwy. Stąd po powieści sięgam rzadko.

Jeśli znajdzie się coś z filozofii (lub pokrewne) znaczy to, że mamy do czynienia z biednym intelektualistą. Odpowiedzi w rodzaju „książki o modzie”, „książki o samochodach”, „książki amerykańskich guru biznesu” rokują nadzieję na jakiś ruchomy majątek.


Jaką książkę ostatnio kupiłeś?

U. Eco, „O literaturze.” Podążając za impulsem wypadłem lepiej niż Hoko. 😉

Rozwinięcie poprzedniego pytania (podobnie następne). Kupił w „Taniej Książce” znaczy, że biedak, kupił wypasiony album o papieżu – znaczy ma kasę.


Co czytałeś ostatnio?

Wiedźmina.
„Biurokrację” Misesa (i niech ktoś jeszcze powie, że Internet nie jest wspaniały).
Różności (fragmenty) Webera i Fayola.

Co czytasz aktualnie?

Kuleszy „Ideologie naszych czasów”
wspomnianego Eco
Harrisa „Thather”
i kilka książek które czytam już od lat kilku odkładając co rusz na kilka miesięcy i wracając do nich ponownie, min. Gaudowej „Powszechność i wyjątek”

Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

W przypadku książek zakładam czym bądź (jak Hoko), albo przypominam sobie na czym skończyłem. Przy odpowiednim poziomie nieporadności i nieustannym zamykaniu książek, automatyczne zapamiętywanie gdzie się skończyło jest niezwykle przydatne.
W przypadku książek drukowanych samodzielnie, a takich mam coraz więcej, przeczytane kartki odkładam na jedną półkę.

Odpowiedzi w rodzaju: „Mam wyjątkową zakładkę, taką specjalną, antyczną, przywiezioną przez męża z Tybetu” to, jak precyzyjnie widać, ściąganie sobie na głowę kłopotów.


Co sądzisz o książkach do słuchania?

Wertowanie jest w nich utrudnione. To je zdecydowanie wyklucza.

Obiekt słucha audiobooków – znaczy, że często przebywa poza domem.


Co sądzisz o e-bookach?

Piękna rzecz. Najciekawsze rzeczy zdobyłem właśnie w formie ebooków. Ostatnio jednak nauczyłem się je drukować. Nie umiem szybko czytać z ekranu, a poza tym oczy minie bolą. W ogóle zakładanie, w dobie drukarek, iż ebook jest możliwy do czytania tylko bezpośrednio z ekranu jest co najmniej dziwne.

Jeśli ktoś lubi ebooki znaczy, że rzadko wybiera się na zakupy, czyli dóbr ruchomych ma niewiele.

Na wyzwanie odpowiedziałem, teraz oczekuję napadu rabunkowego. Nie wyzywam nikogo, nie chcę mu ściągać nieszczęść na głowę. Hmm… a może defendo? Kicz jest ostatnio nie wyszedł, więc i może z tego zestawu pytań wykrzesa małe dzieło sztuki.

Na koniec zadałem sobie trochę trudu i brnąc przez blogi o książkach, modzie i szydełkowaniu dotarłem do jednej z pań, która ten łańcuch sprowadziła do Polski z pobliskich Niemiec. Jak się domyślam (po ilości odpowiedzi z google) nie ona jedyna. Myśl mam taką, że jako hokopokowiańczycy powinniśmy wymyślić własny łańcuszek, który oplecie cyberprzestrzeń, a potem będziemy z lubością obserwować jak inni męczą się odpowiadając na wymyślone przez nas pytania.

Reklamy